"Zolnierze Wykleci"

Polskie Forum Narodowe, powstało w 1997 roku jako Polskie Forum dyskusyjne otwarte dla wszystkich którzy mieli coś do powiedzenia w kwestii Suwerenności Polski i propozycji na wyzwolenie spod Syjonistycznej okupacji.
Chodziło o udostępnienie Polakom trybuny na której można otwartym tekstem głosić prawdę na temat aktualnej polityki uprawianej przez Syjonistów w Polsce i na świecie.
Forum było kilkaset razy atakowane przez hakerów ale po resecie pojawiało się ponownie aż do końca 2016 roku kiedy to postanowiono zaktualizować system na bezpieczniejszy i łatwiejszy w odbiorze.
Poprzedni eksperyment się nie udał ze względu na fakt wymordowania Polskiej Inteligencji Narodowej i wychodowanie Euro kundli bez identyfikacji narodowej dla których celem była ucieczka z własnej Ojczyzny, czyli dobrowolne zesłanie na banicję.
Pozostali w Polsce zdewociali starcy i mocherowe owieczki zmanipulowane przez Żydowski Watykan i indoktrynowane przez koszerne media. Wybierały coraz to gorsze ekipy rządzące klęczące przed Izraelem który za cel postawił sobie budowę azylu dla Żydów pt. "Judenland" jako plan Himlera zrealizowany przez Czwartą Rzeszę Niemiecką zwaną dziś "Unia Europejska".
Stare Forym zostało zarchiwizowane a w jego miejsce pierwszego stycznia 2017 roku utworzono zupełnie nowy podmiot.
Obecnie Forum Suwerenność jest zamknięte na bezpośrednie pisanie informacji i umieszczanie postów jest dostępne jedynie poprzez wysyłanie prywatnych wiadomości na pocztę moderatorów którzy po weryfikacji zamieszczają wybrane materiały bezpośrednio na forum.
Obsługą projektu zajmuje się zespół redakcyjny pod kierunkiem Aleksa Sobótki z Chicago i Edwarda Maciejczyka, Polaka z Colorado którego na polecenie okupacyjnej władzy żydowskiej , aresztowano podczas odprawy paszportowej na lotnisku Okęcie 27 października 2007 roku za publicystykę Narodową i postawiono kuriozalny zarzut z paragrafu 256 kodeksu karnego - (antysemityzm). Po przesłuchaniu przez prokuratorkę z Białegostoku ( klon Bristygerowej) , status prawny Maciejczyka nie jest znany ponieważ nigdy więcej nie dał się złapać i nie odpowiadał na wezwania sądowe.
Edward Maciejczyk postawił sobie za cel walkę o Suwerenność Polski i ujawni się dopiero po przejęciu władzy w Polsce przez Polskich Narodowców czemu to forum powinno służyć jako drogowskaż wskazujący odwiecznych wrogów Słowiańszczyzny.
Głównym moderatorem jest Polski Historyk i Patriota z Canady " Autobahn401" który za cel postawił sobie edukację Polaków rozsianych po całym świecie i odkłamywanie prawdy tuszowanej przez koszerne media okupacyjne III RP czyli "JUdenlandu"
Administratorzy to Michał i Alex.
Polskie Forum Narodowe "Suwerenność.com "

Moderator: michal

401autobahn
Posty: 61
Rejestracja: 05 sty 2017, 5:25

"Zolnierze Wykleci"

Postautor: 401autobahn » 07 sty 2017, 4:17

Zmarł ostatni żołnierz Józefa Kurasia "Ognia"

Zmarł mjr Zbigniew Paliwoda ps. "Jur". Odszedł 20 grudnia 2016r w wieku 87 lat, w podkrakowskich Mogilanach.

Zbigniew Paliwoda był ostatnim żyjącym z biorących udział głośnej akcji odbicia w 1946 r. z więzienia św. Michała w Krakowie 64 działaczy antykomunistycznych. Za akcję odpowiedzialna była 6. krakowska kompania należąca do zgrupowania Józefa Kurasia "Ognia". Do odbicia doszło w ciągu dnia, dzięki m. in. współpracy ze strażniczką więzienną. W trakcie akcji Zbigniew Paliwoda został złapany przez UB, a później poddano go brutalnemu śledztwu.

W 2013 Zbigniew Paliwoda powiedział: W wolnej Polsce nie doczekaliśmy się od władz państwowych żadnego oficjalnego uhonorowania za akcję rozbicia więzienia. Zasługi żołnierza podziemia antykomunistycznego zostały uhonorowane dopiero przez Andrzeja Dudę, który 5 lutego 2016 roku wręczył osobiście mjr Zbigniewowi Paliwodzie Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi na rzecz środowisk kombatanckich, za pielęgnowanie pamięci o najnowszej historii Polski.

Zrodlo:
http://www.kresy.pl/?forum/zmarl-ostatni-zolnierz-jozefa-kurasia-ognia-,0,0,24987

401

p.s. Zydo-lewacko-UB-cka propaganda oskarza J.Kurasia o zbrodnie, ktore sa oczywiscie sfabrykowane przez zydow z dawnego MBP-UB.


DODATKOWE KOMENTARZE


fiesta:
26.12.2016 02:44

re: romictx......
W przeszlosci podobnie jak ty pisal niejaki "mop" i wtorowalo mu kilku propagandystow komunistycznych obecnych na forum KRESY.PL wlacznie z toba, ktorzy opluwali Ognia, Burego, Lupaszke etc, ale nigdy nie podawali zrodel swoich informacji, ani nie pisali kim rzeczywiscie byly rzekome "ofiary" Ognia, Burego, Lupaszki etc i jakie byly motywy rzekomych "zbrodni" Ognia, Burego, Lupaszki etc - vide strony:
( http://www.kresy.pl/?forum/szef-ipn-z-w ... ,0,0,22967 ) oraz ( http://www.kresy.pl/?forum/re-stalinows ... 49#p111280 ). Dlatego jestem zmuszony ponownie zabrac glos w sprawie oszczerstw pod adresem Ognia, Burego, Lupaszki etc i przytoczyc swoja opinie z przeszlosci.

CZESC I - stalinowska propaganda "mop"..... czesc 1.........
Rozkaz gen.Komorowskiego byl natury politycznej pod naciskiem Churchilla na prawowity polski rzad na uchodztwie w Londynie, poniewaz ZSRR byl sojusznikiem Anglii i USA w walce z Niemcami i interesy Anglii byly wazniejsze niz okupacja i terror sowiecki w Polsce na co Anglia przymykala oczy podobnie jak na zbrodnie sowieckie w Katyniu etc , plus Polska i sprawy Polski zostaly zdradzone przez Anglie i USA w Teheranie (listopad/grudzien 1943), a nastepnie w Jalcie (luty 1945r) , wiec decyzje podejmowane przez Churchilla w sprawach Polski i narodu polskiego nie odzwierciedlaly polskich interesow i nie moga byc brane pod uwage jako sluszne i Churchill nie mial zadnego prawa decydowac o losach Polski.
Zolnierze polskiego podziemia zbrojnego nie zlozyli broni, poniewaz Stalin rozpoczal terror i okupacje Polski i dzialania zolnierzy polskiego podziemia zbrojnego sa w pelni zasadne, moralne i usprawiedliwione, a ich decyzja podjecia walki z sowieckim okupantem Polski jest przykladem wielkiego heroizmu i honoru.
Z kolei rzad "jednosci narodowej" byl powolany przez agenta sowieckiego B.Bieruta z polecenia okupanta Polski J.Stalina w Moskwie i byl sowiecka agentura, i nigdy nie byl uznany za legalny przez prawowity polski rzad w Londynie.
W zwiazku z tym podawane informacje przez "mop" sa PROPAGANDA STALINOWSKA. A przed polskim sadem wojskowym powinny stanac wszyscy agenci Moskwy i zdrajcy Polski oraz ty "mop" , nastepnie polani benzyna i zywcem spaleni, zeby odczuli smierc polskich patriotow i cierpienia zniewolonego narodu polskiego pod sowiecka okupacja.

CZESC II - stalinowska propaganda "mop"...... czesc 2......
Jozef Kuras dzialal w AK, BCH, MO, MBP oraz w swoim prywatnie zorganizowanym oddziale partyzanckim "Blyskawica" na Podhalu, ktory walczyl z sowieckim okupantem Polski i komunistyczna agentura w Polsce oraz zwalczal sowieckich i komunistycznych konfidentow narodowosci polskiej, zydowskiej, slowackiej, niemieckiej etc co przedstawil w swoim liscie do agenta Moskwy B.Bieruta. Wiec pisanie o J.Kurasiu, ze byl wylacznie AK-wcem i zarzucanie mu bandytyzmu, zeby napluc przy okazji na AK wyraznie wskazuje, ze "mop" zaklamuje fakty historyczne i manipuluje podawanymi przez siebie informacjami - typowe UB-ckie dzialanie.
J.Kuras jako dowodca swojego prywatnego oddzialu "Blyskawica" nie likwidowal zwyczajnych obywateli, jak pisze "mop", ale likwidowal konfidentow sowieckich i komunistycznych roznych narodowosci oraz wrogow Polski i Polakow roznych narodowosci, a takze napadal na wieznienia MBP i komendy MO i uwalnial wiezniow - zolnierzy polskiego podziemia zbrojnego przetrzymywanych przez sowieckiego okupanta Polski oraz powolane przez okupanta sowieckiego sluzby komunistyczne o czym "mop" w ogole nie pisze, bo te informacje juz nie pasuja do UB-ckiej wersji "mop" o J.Kurasiu.
Styl podawanych informacji przez "mop" o J.Kurasiu polega na podawaniu zarzutow pod adresem J.Kurasia, ale "mop" juz nie podaje dlaczego J.Kuras tak postapil.
Z kolei zarzuty pod adresem J.Kurasia pochodza z PROPAGANDY KOMUNISTYCZNEJ o J.Kurasiu autorstwa Władysława Machejka (sekretarz powiatowy PPR w Nowym Targu, ktory bral udzial w akcjach MO i KBW przeciw J.Kurasiowi) i Stanisława Wałacha (szef powiatowego UB w Chrzanowie, Nowym Saczu etc i naczelnik III wydzialu wojewodzkiego UB w Krakowie) , ale "mop" nie podaje zrodel swoich "rewelacji", bo zostalby natychmiast zdemaskowany jako agent UB. Poza tym stalinowska i UB-cka propaganda nazywala "bandytami" wszystkich zolnierzy polskiego podziemia niepodleglosciowego i styl propagandy "mop" o J.Kurasiu zdradza rowniez powiazania "mop" z UB, ktory z zacieciem agenta komunistycznego UB wciska Polakom klamstwa i polprawdy.
Czytelnicy forum KRESY.PL zapewne zauwazyli, ze gdy zolnierze polskiego podziemia zbrojnego odzyskuja reputacje zniszczona im przez propagande stalinowska i komunistyczna i jednoczesnie potepiani sa prawdziwi bandyci stalinowscy i komunistyczni, wowczas pojawia sie kontrofensywa i atak dawnych komunistow i agentow spec sluzb komunistycznych na zolnierzy polskiego podziemia niepodleglosciowego.
Pomnik dla J.Kurasia jest symbolem walki mieszkancow Podhala z niemiecka i sowiecka okupacja i PiS wykorzystal ta sytaucje w celach politycznych. Natomiast rzad PiS popelnil kolejny blad, kiedy obnizyl emerytury katom i agentom Moskwy, ktorzy utrwalali rzady stalinowskie i komunistyczne w Polsce, bo robili to w interesie ZSRR i przysluguje im emerytura od ZSRR, ale nigdy od Polski i Polakow.
Swiadomi Polacy wiedza, ze PiS realizuje zydowskie interesy lokalne i globalne i podobnie dzialaly poprzednie rzady PO i SLD (dawne PZPR) i zadne z tych ugrupowan nie realizowalo polskich interesow narodowych.
Wiec atak "mop" wylacznie na PiS zdradza rowniez polityczne preferencje "mop".
13 Sierpien 2016r - http://www.kresy.pl/?forum/re-stalinows ... 49#p111280


fiesta:
26.12.2016 08:55

Ponownie do "romictx"......
W/g faktow historycznych istnieja 2 typy Slowakow: ludzi i sqrwysynow.
J.Kuras "Ogien" zwalczal slowackich squrwysynow, ktorzy kolaborowali z niemieckim i sowieckim okupantem Polski przeciw Polsce i Polakom.
Jak do tego doszlo ???....
Dla przecietnego Polaka historia Polski jest malo znana i w rzeczywistosci zaklamana przez zydo-komunistyczna propagande jaka byli karmieni Polacy przez 45 lat istnienia dyktatury komunistycznej w PRL i przez 27 lat zydowskich rzadow kontraktowych w tzw. III zydo-RP.
Klamstwa historyczne o Polsce i Polakach sa rowniez propagowane przez srodowiska szowinistyczne na Litwie, UPA-inie, Slowacji, Niemczech, Izraelu etc i zdazyli sie o tym przekonac czytelnicy forum KRESY.PL na przykladzie anty-polskiej propagandy plynacej z UPA-iny i Litwy, propagandy uprawianej przez polskojezyczne srodowiska mniejszosci narodowych w Polsce, ktore stanowia przyslowiowa PIATA KOLUMNE dazaca do rozbicia Polski oraz przez polskojezyczne "autorytety" sprawujace wazne i wplywowe funkcje na urzedach panstwowych, a w szczegolnosci w szkolnictwie i edukacyji jako srodowisko opiniotworcze.
O bandytyzmie Slowackich sqrwysynow na Zaolziu w stosunku do polskiej ludnosci cywilnej pisal np. doc. dr habilitowany Jan Pyszko, ktory pochodzil z tamtych terenow - vide artykul pt. "ZAOLZIE - 88 lat po agresji zbrojnej na Polskę" , na stronie
( http://www.kworum.com.pl/art1389,zaolzie_88_lat_po_agresji.html ).
Oto fragmenty....
"Dzień 23 stycznia 1919 jest dniem czeskiej agresji na Polskę. W ten to pamiętny czwartek, rozległy się mroźnym zimowym rankiem, o godzinie siódmej, strzały z ręcznej i maszynowej broni. Dobrze przygotowane do napaści czeskie wojsko (legioniści) o pięciokrotnej liczebnej przewadze nad wojskiem polskim, uderzyło na południową granice Polski, na ŚLĄSK CIESZYŃSKI. Zachowały się zdjęcia i wypowiedzi naocznych świadków, które wiarygodnie i obiektywnie odtwarzają scenariusz czeskiej agresji w pierwszych dniach wojny (znajdziemy w IV części). Brutalność czeskich żołdaków była bezprecedensowa, często dziksza i bardziej bezwzględna od faszysto-bolszewików 20 lat później. Czesi nie brali jeńców do niewoli lecz bez wyjątku mordowali ich na miejscu: zazwyczaj strzelali w głowę, częściej jednak przebijali ofiary bagnetem. Dotyczyło to również rannych i konających żołnierzy. Masarykowscy żołdacy katowali również ludność cywilną i to bez różnicy - kobiety (ciężarne), starców a nawet dzieci. Martwe ofiary z reguły obrabowywano; żołnierzom ściągano buty i spodnie, zabierano wszystkie wartościowe rzeczy. Ten sam los spotykał osoby cywilne. Z analizy porównawczej trzech wspomnianych napadów na Polskę wynika, że zachowanie Czechów było najpodlejsze i najbrutalniejsze.
Zbrodniarze niemieccy zostali osądzeni przez Trybunał Międzynarodowy w Norymberdze. Komunistyczni zbrodniarze ze Związku Radzieckiego i satelitarnych republik „ludowych” jeszcze ciągle czekają na Trybunał Norymberga II.
Do procesu dotąd dojść nie mogło, ponieważ część tych przestępców „wyemigrowała” do państw zachodnich lub Palestyny, co uniemożliwiło ich ściganie.
Czechom udało się, dzięki masońsko-bolszewickim rządom w Polsce, ich zbrodnie z roku 1919 przemilczeć. Czyżby masarykowski „humanizm” oraz beneszowska „demokracja” aż tak oślepiła Wagę Sprawiedliwości ?
Myślę raczej, że „kruk krukowi oka nie wydziobie”.
Podbój terenów polskich, węgierskich i niemieckich planował Masaryk już z początkiem 1918 roku, kiedy rozpad Austrii stawał się być nie do powstrzymania. On sam opracował strategię czeskiego opanowania całego Śląska Cieszyńskiego aż po rzekę Białkę razem z miastem Bielsko-Biała. Benesz natomiast, jako prawy syjonista, sformułował taktykę działania, w myśl której należało bezwzględnie zniszczyć wszystko, co stało na drodze do zdobycia i utrzymania zdobytego terenu polskiego.
Z rozkazu Masaryka, agresję przeciw Polsce przeprowadził degenerat płk Sznejdarek, za co później prócz najwyższych odznaczeń państwowych, jako godny syn narodu czeskiego, został mianowany generałem. Prócz trzech głównych zbrodniarzy wojennych przeciw Narodowi Polskiemu: Hitlerowi, Stalinowi i Masarykowi, nie wolno nam zapominać o Leninie, Tuchaczewskim, Trockim, Himmlerze, Beneszu, Heinrichu, Berii, Sznejdarku, zaś w okupowanej Polsce o Bermanie, Bierucie i innych zbrodniarzach przeciw ludzkości.
Odpowiedź na pytanie, dlaczego postąpił tak słowiański naród czeski względem, życzliwego im, Narodu Polskiego, znajduje się w pilnie strzeżonych tajnych archiwach w Pradze.
Czesi, do pewnego stopnia zgermanizowani Słowianie, o czym świadczy ich zachowanie, kultura i dialekt, knuli przeciw Królestwu Polskiemu już od czasu Przemyślidów. Jedną z przyczyn ich postępowania była mocna polska konkurencja polityczna i militarna, zazdrość polskiej kultury oraz mania wielkomocarstwowości w Europie Środkowej".....

A teraz wracamy do okresu kolaboracji slowackich sqrwysynow z niemieckim i sowieckim okupantem Polski i glos ma ponownie J.Pyszko - fragmenty....

"Drugą wojnę światową i niemiecką okupację ziem polskich wykorzystywali Czesi na dwa sposoby. Donosicielstwo, współpraca z policją, z gestapo i NSDAP oznaczały dla setek Polaków na Zaolziu egzekucję, obozy koncentracyjne, wysiedlenia i przymusowe prace w Niemczech. Również na arenie międzynarodowej Benesz nie zaprzestał Polski prześladować (dzisiejszy antypolonizm): przebywając w Moskwie w dniach 12 - 14 grudnia 1943 w rozmowie ze Stalinem i Mołotowem wyrażał się o Polsce i o Polakach bardzo niekorzystnie....
Benesz otrzymał Zaolzie w roku 1945 od Stalina, w zamian za wierne służby, donosicielstwo, szpiegostwo i współpracę z NKWD. W odróżnieniu od pierwszej, druga okupacja Zaolzia opierała się już nie na „prawie historycznym”, lecz na prawie stalinowskim. Benesz niczego nie zmienił w masarykowej polityce nacjonalizmu językowego. Po wojnie Czesi zagrabili cały majątek polskich organizacji, rozpoczęły się znów prześladowania, szykany i wymuszana asymilacja Polaków. Ten stan rzeczy pod osłoną „demokracji” i Unii Europejskiej trwa po dzień dzisiejszy.
Czesi zamykają polskie szkoły, jak np. przed rokiem starali się to zrobić w Trzyńcu, gdzie poprzez tak zwaną restrukturyzację, chciano nakłonić część polskich dzieci do zaniechania nauki w polskiej szkole. Masarykowsko-beneszowsko-uhlirzowski szowinizm, szczególnie wśród czeskich nauczycieli i urzędników trwa nadal, jest tylko perfidniejszy i bardziej wyrachowany.
Zmiany w polepszeniu stosunków polsko – czeskich tak długo nie możemy oczekiwać, dopóki zakorzeniony i tradycyjny nacjonalizm pozostanie nieodłączną częścią czeskiej kultury".

Ciag dalszy nastapi...


fiesta:
30.12.2016 02:32

Ciag dalszy dzialalnosci slowackich sqrwysynow na polskim Zaolziu.....
Tytul: Jak Czesi zrabowali Zaolzie.
Jednym z utrwalonych wśród sporej części Polaków fałszywych mitów historycznych jest twierdzenie o rzekomo haniebnym udziale państwa polskiego w tzw. rozbiorze Czechosłowacji w 1938 roku.
Nic bardziej błędnego. Polska w niesławnej konferencji monachijskiej udziału nie brała. Natomiast w ramach jej ustaleń znalazły się m.in. zapowiedzi rozwiązania roszczeń terytorialnych Polski i Węgier wobec Czechosłowacji.
Rząd w Warszawie nie zgodził się na pośrednictwo ówczesnych mocarstw (w tym III Rzeszy i faszystowskich Włoch) w kwestii rozwiązania sporu o Zaolzie. Sporu, który – dodajmy – zapoczątkowany został niesprowokowaną przez Polaków agresją wojsk czeskich na Śląsk Cieszyński w 1919 roku.
30 września 1938 roku, a więc w dniu, kiedy suwerenne władze państwa czechosłowackiego przystały na warunki określone w Monachium, rząd polski wystosował ultimatum w sprawie zwrotu zagrabionego 19 lat wcześniej Zaolzia, które strona czechosłowacka przyjęła dzień później.
Należy podkreślić, że jeszcze przed wystosowaniem polskiego ultimatum prezydent Edward Beneš skierował na ręce prezydenta Ignacego Mościckiego pismo (datowane na 22 września 1938 roku), w którym proponował „usunięcie przeszkód z wielu minionych lat" poprzez „przyjęcie rektyfikacji granicy"!
W efekcie jesienią 1938 roku zamieszkałe w przytłaczającej większości przez ludność polską ziemie za Olzą wróciły bezkrwawo do macierzy.
Polakom nie zaszkodzi uderzenie w twarz...
28 października 1918 roku została w Pradze ogłoszona deklaracja niepodległości. Po stuleciach niebytu odradzało się, na gruzach monarchii austro-węgierskiej, państwo Czechów, które miało tworzyć federację ze Słowakami.
Czescy „ojcowie założyciele" żądali sporo. Z jednej strony domagali się prawa do samostanowienia – zgodnie z wolą i prawem do samostanowienia narodów. Z drugiej zaś strony oczekiwali od przywódców zwycięskich mocarstw ententy uznania nowego państwa w granicach historycznych.
Kompletnie nie liczyli się przy tym z prawem do życia we własnych państwach innych narodów, zamieszkujących obszar wymarzonej Czechosłowacji. Dotyczyło to milionów Niemców, Węgrów i kilkuset tysięcy Polaków. Oprócz względów sentymentalnych dużą rolę w rachubach czeskich polityków odgrywały względy natury gospodarczej. Potrzebni byli nowemu państwu niemiecki inżynier, węgierski rolnik i polski sztygar.
Problem z posiadaniem węgla polegał wszakże na tym, że znaczna część ludności, która go wydobywała w Zagłębiu Karwińskim, czuła się Polakami, była świetnie zorganizowana politycznie i kulturalnie od dziesięcioleci oraz chciała pracować i mieszkać w odrodzonym państwie polskim.
12 października 1918 roku Polacy ze Śląska Cieszyńskiego wyłonili własną reprezentację polityczną, która przyjęła nazwę Śląskiego Komitetu Międzypartyjnego. Komitet ten przemieniony został następnie na Radę Narodową (dla) Księstwa Cieszyńskiego – w skrócie RNKC. W odpowiedzi na ogłoszenie powstania państwa czechosłowackiego RNKC wydała dwa dni później kolejną odezwę, w której stwierdzała, że „proklamuje uroczyście przynależność państwową Księstwa Cieszyńskiego do wolnej, niepodległej, zjednoczonej Polski i obejmuje nad nim władzę państwową.
Ze względu na dążenia narodu czeskiego, Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego oświadcza, iż ustanowienie ostatecznej granicy pomiędzy oboma bratnimi narodami: polskim i czeskim, pozostawia się porozumieniu pomiędzy rządami: polskim w Warszawie a czeskim w Pradze, w tym głębokim przekonaniu, iż rządy te będą się kierowały przy ustalaniu granicy istotną przynależnością narodową i wolą ludności".
Kilkadziesiąt godzin później do akcji przystąpiła ludność Śląska Cieszyńskiego.
W nocy 1 listopada 1918 roku garnizon austriacki w Cieszynie został przez Polaków rozbrojony. W następnych dniach ludność polska przejęła władzę niemal wszędzie tam, gdzie stanowiła większość. Obszar kontrolowany przez Polaków obejmował około 200 tys. mieszkańców deklarujących narodowość polską, nieco ponad 16 tys. Czechów i 63 tys. Niemców.
Biało-czerwone flagi i piastowskie orły powiewały nad Bielskiem, Cieszynem, Karwiną i Boguminem. Deszczową jesienią rodziła się Polska. (.....)
Zimą na przełomie lat 1918 i 1919 tworząca się polska administracja na Śląsku Cieszyńskim zajęta była głównie przygotowaniami do przeprowadzenia wyborów do Sejmu Ustawodawczego Rzeczypospolitej. Głosowanie miało się odbyć 26 stycznia 1919 roku. Masowy udział mieszkańców Śląska w głosowaniu do polskiego Sejmu stałby się oczywistym potwierdzeniem woli przynależności do Rzeczypospolitej ludności ziemi cieszyńskiej. Dla władz czechosłowackich przeprowadzenie wolnych wyborów na obszarach, do których Praga rościła pretensje, stwarzało potencjalne problemy z uzasadnieniem swych roszczeń terytorialnych wobec zwycięskich mocarstw na konferencji pokojowej.
Czołowi politycy czescy obawiali się również, że wybory staną się niejako plebiscytem, w którym znaczna część, a zapewne większość mieszkańców opowie się za Polską. Rząd w Pradze zdecydował się nie dopuścić do głosowania i podjął decyzję o uderzeniu na Śląsk Cieszyński. Zapadła ona w trakcie posiedzeń zwołanych osobiście przez prezydenta Tomaša Masaryka między 17 a 21 stycznia 1919 roku.
Precyzyjnie przygotowaną operację militarną zaplanowano na 23 stycznia 1919 roku. Dowódcą jednostek przeznaczonych do ataku został ppłk Jozef Šnejdarek. Był to doświadczony żołnierz, który swoją karierę rozpoczynał w szeregach francuskiej Legii Cudzoziemskiej, a następnie uczył się w niej wojskowego rzemiosła. Miał za sobą bogate doświadczenie, które zdobył, walcząc w okopach I wojny światowej.
Czesi skierowali do boju z Polakami kilkanaście tysięcy żołnierzy. Przeciw nim kierujący obroną Śląska Cieszyńskiego, były oficer armii austriackiej, płk Franciszek Ksawery Latinik mógł wystawić siły liczące maksymalnie 5 tys. ludzi. Było to zarówno regularne wojsko, jak i nieostrzelani oraz marnie wyszkoleni ochotnicy z tzw. milicji robotniczych. Głównie byli to młodzi górnicy.
W ciągu pierwszych czterech dni ofensywy wojsk czeskich Polacy, jakkolwiek stawiający rozpaczliwy opór, nie byli w stanie podjąć równorzędnej walki przeciw liczniejszym i dobrze uzbrojonym żołnierzom czeskim. Jednostki polskie zostały wyparte z całego Karwińskiego Zagłębia Węglowego, a także oddały bez walki Cieszyn. Pułkownik Franciszek Latinik, oczekując na wsparcie, nakazał swym oddziałom odwrót aż na linię Wisły, gdzie podczas dwudniowej bitwy pod Skoczowem (w dniach 28–30 stycznia 1919 roku) natarcie czeskie zostało zatrzymane. W efekcie nastąpiło – kilkakrotnie przerywane – zawieszenie broni. (.....) Podczas walk żołnierze czescy dopuścili się szeregu okrutnych morderstw na bezbronnych jeńcach polskich i cywilnych mieszkańcach Zaolzia. Bodajże najlepiej udokumentowaną z wielu zbrodni popełnionych na Polakach jest bestialski mord w Stonawie 26 stycznia 1919 roku, gdzie kilkunastu wziętych do niewoli żołnierzy 12. Pułku Piechoty zostało zakłutych bagnetami i uśmierconych uderzeniami kolb karabinowych.
Pamięć o tym dramatycznym wydarzeniu zawdzięczamy przede wszystkim dzielnej postawie księdza Franciszka Krzystka, proboszcza miejscowej parafii, który nie zważając na grożące mu niebezpieczeństwo ze strony Czechów, zidentyfikował i pochował zamordowanych. Ofiary były nagie, a ich dokumenty i rzeczy osobiste zabrali oprawcy.
Kapłan zlecił także wykonanie zdjęć zmasakrowanych ciał.
Kolejnym zachowanym świadectwem zbrodni jest przejmująca relacja innego mieszkańca Stonawy – Andrzeja Raszka.
Oto jej fragment: „Zobaczyłem, jak wyprowadzili rannego żołnierza i bijąc go, zaprowadzili w stronę kościoła. Spotkał go ten sam los, co wielu innych – został zakłuty bagnetem. [...]
Został również przebity bagnetem ranny polski żołnierz koło szkoły ludowej w Stonawie, na drodze. Daremnie prosił o darowanie mu życia, gdyż ma żonę i dzieci. Zostali też zakłuci żołnierze ukryci w sianie, w stodołach u Febra w przysiółku Dolany i u Wałoszka na Górzanach".
Jeńców mordowano także w innych miejscach Zaolzia.
W Bystrzycy, gdzie opór wojskom czeskim stawili uzbrojeni polscy robotnicy, dobito czterech rannych. Czytamy o tym we wspomnieniu hutnika z Trzyńca, Pawła Golca: „Zaczęła się walka, lecz niedługo trwała, ponieważ zwykli robotnicy, mając tylko karabin w ręku, a nie będąc wyćwiczeni i zahartowani w służbie wojskowej, nie mogli utrzymać frontu przeciw nawale regularnych wojsk czeskich, które miały wszystkie narzędzia mordu ze sobą. [...] Ze strony robotniczej padli: Kraus, Cieślar, Stryja i Czudek, którzy z powodu zranienia nie mogli ujść oprawcom czeskim, na których też legionarze wywarli zemstę i w okrutny, potworny sposób ich dobijali. Nie było im dosyć na tym, wywlekali z chałup całkiem niewinnych ludzi, nad którymi pastwiono się, zawleczono na pociąg, a wśród zimna i głodu odstawiono do aresztów w Morawskiej Ostrawie lub do Nowego Jiczyna".
Równie przerażające wydarzenia miały miejsce w Karwinie zdobytej przez Czechów 24 stycznia 1919 roku. Grupa czeskich żołnierzy wdarła się tam do kościoła. Napastnicy zakłuli bagnetami służącego i kucharza proboszcza, a następnie sprofanowali kościół.
Według relacji świadków żołdactwo przebrało się w szaty liturgiczne i „zapychało usta" komunikantami.
Wielu spośród polskich obrońców Śląska, którzy dostali się w ręce czeskie, zostało powieszonych. Tak postępowano na ogół z górnikami i hutnikami z ochotniczych milicji robotniczych. Najczęściej wieszano ich na szybach kopalnianych lub przydrożnych drzewach. Taka śmierć spotkała m.in. pochodzącego z Jabłonkowa Franciszka Rykalskiego.
Jedną z ofiar agresji na Śląsk Cieszyński był kapitan Cezary Haller, rodzony brat gen. Józefa Hallera, dowódcy powstałej z inicjatywy Romana Dmowskiego armii polskiej we Francji (tzw. Armii Błękitnej). Postać wyjątkowa. Oficer armii cesarsko-królewskiej, absolwent prestiżowej wiedeńskiej Akademii Technicznej i poseł do parlamentu austriackiego, gdzie niestrudzenie bronił praw Polaków ze Śląska Cieszyńskiego.
Cezary Haller zginął w bitwie pod Kończycami Małymi. Osobiście prowadził kontratak swego batalionu na pozycje czeskie. Według relacji por. Klemensa Matusiaka: „Trafiony kulą karabinu maszynowego upadł, po czym, gdy atak polski został odparty, żołnierze czescy bagnetami go dobili". (.....)
Na Zaolziu szalał terror.
Bojówki uzbrojonych Czechów i żandarmeria zamordowały co najmniej kilkadziesiąt osób z grona polskich działaczy narodowych. Kilka tysięcy Polaków zmuszono do opuszczenia domów i ucieczki do Polski.

W lipcu 1920 roku, podczas konferencji w belgijskim Spa, premier rządu polskiego Władysław Grabski przystał na zawieszenie plebiscytu na Śląsku Cieszyńskim oraz rozstrzygnięcie przez zachodnie mocarstwa sprawy przyszłości Zaolzia. Działo się to, gdy Armia Czerwona stała u wrót Warszawy.
Polacy potrzebowali broni, która miała być transportowana przez Czechosłowację (w rzeczywistości nie przejechał przez jej terytorium żaden transport). Ostatecznie 28 lipca 1920 roku Rada Ambasadorów przyznała prawo do Zaolzia Czechosłowacji.
Warto dodać, że odbyło się to przy sprzeciwie przedstawiciela Stanów Zjednoczonych. Sejm niepodległej Polski nigdy nie ratyfikował decyzji Rady Ambasadorów.
Obrońcy Śląska Cieszyńskiego są w Polsce zapomniani. Ilu z nich zamordowano?
Można jedynie oszacować, że było to od stu do kilkuset osób. Kolejne setki Polaków zabito później, głównie wiosną 1920 roku. W sprawie mordów na polskiej ludności ziemi cieszyńskiej strona czeska twardo milczy i bez zaangażowania polskich władz trudno liczyć na jakikolwiek akt ekspiacji. Tymczasem jesienią br., z inicjatywy grupy czeskich mieszkańców Zaolzia, postawiono w gminie Bystrzyca tablicę upamiętniającą Jozefa Šnejdarka, osobę bezpośrednio odpowiedzialną za mordy na ludności polskiej ziemi cieszyńskiej, które miały miejsce także na terenie tej gminy.
W Polsce fakt ten nie wzbudził najmniejszego zainteresowania.
ZRODLO: http://www.historia.uwazamrze.pl/artykul/961107
P.S. Jozef Šnejdarek to odpowiednik S.Bandery.


fiesta:
30.12.2016 03:04

Kolejna dawka historii o dzialaniach anty-polskich slowackich sqrwysynow na polskim Zaolziu......
Niedługo cieszyli się Zaolzianie Polską. To tu, na Zaolziu padły 26 sierpnia 1939 pierwsze wystrzały II wojny światowej.
Ten pierwszy - wcześniej zaplanowany - atak, nie został na czas odwołany na skutek opóźnienia rozkazu niemieckiego dowództwa do hitlerowskich bandytów ze swastykami na rękawach cywilnych ubrań. Miało to miejsce w Mostach koło Jabłonkowa, skąd prowadzi tunel kolejowy na południe. Bojówka Kampf-Organisation, co prawda wycofała się potem na Słowację opanowaną już od kilku miesięcy przez Niemców, po dobrowolnym poddaniu im Republiki przez prezydenta Háchę, ale kiedy broniło się Westerplatte, w Cieszynie grasowali już Niemcy.
Rozpoczęli od niszczenia pomników, tego co przypominało prastare i najnowsze dzieje tej Ziemi.
Już pierwszego dnia wojny zerwali też z postumentu pomnik „Cieszyńskiej Nike”, o którym pisaliśmy obszernie w nr. 1 i 5 naszego internetowego biuletynu. Na Zaolziu rozpoczęły się prześladowania, aresztowania i egzekucje. Pierwszą ofiarą spośród najwybitniejszych Polaków zaolziańskich był dr Wacław Olszak, lekarz górniczy z Karwiny, współzałożyciel Rady Narodowej Śląska Cieszyńskiego, wieloletni prezes Macierzy Szkolnej, a w latach 1928-36 pierwszy polski burmistrz Karwiny, działacz wielu polskich organizacji. Już w drugim dniu wojny był przesłuchiwany, zaś po kilku dniach ponownie aresztowany i szczególnie bestialsko pobity. Zmarł na skutek odniesionych obrażeń 11 września 1939.
Nie sposób wymienić tu wszystkich nazwisk wybitnych działaczy tamtego okresu, którzy - nierzadko na skutek donosów czeskich sąsiadów - trafiali na roboty przymusowe do Reichu oraz do hitlerowskich obozów koncentracyjnych.
Polityka czeska tradycyjnie bowiem polegała na wykorzystywaniu rozdźwięków pomiędzy Polakami i Niemcami. Posługiwano się ślązakowcami i innymi renegatami, także tymi, którzy osiedli na Zaolziu po I wojnie światowej i utworzyli tzw. „Slezský Odboj” skierowany przeciw Polsce i Polakom, a po zajęciu Zaolzia przez Niemców, denuncjowali Polaków.
Potwierdzeniem tego faktu jest pełny tekst jednego z wielu donosów miejscowych renegatów – w ich własnym mniemaniu czeskojęzycznych – złożonego w karwińskim Gestapo. Z dostępnej nam złej, nie nadającej się do skanowania kopii tego dokumentu zachowaliśmy oryginalną pisownię. Język, jakim jest on napisany, świadczy – mówiąc zaolziańską gwarą - o „szkopyrtockim” rodowodzie jego autorów. Pełne błędów są zarówno czeskojęzyczne, jak i niemieckojęzyczne fragmenty. Dokument stanowi dowód braku jakichkolwiek zahamowań moralnych autorów tego donosu, a zarazem ich bardzo niskiego poziomu intelektualnego. (....)
Wśród aresztowanych na skutek podobnych donosów była nie tylko inteligencja – lekarze, nauczyciele, księża katoliccy i ewangeliccy. Byli to również prości rzemieślnicy, robotnicy i chłopi. Wystarczyło, że byli Polakami.
Wywożono ich najczęściej do Oświęcimia, Dachau i Mathausen-Gusen, gdzie wielu z nich zostało zdradziecko zamordowanych, lub z wycieńczenia, na skutek bestialskiego traktowania „zmarło śmiercią naturalną”.
Na niespotykaną skalę nasiliły się te wywózki polskich patriotów w kwietniu 1940. Aresztowanych Polaków zwożono samochodami policyjnymi do cieszyńskiego więzienia, zaś później do zabudowań fabryki Kohna. Stamtąd trafiali na dalszą poniewierkę. (....)
Zaolziańscy Polacy walczyli też bardzo aktywnie w partyzanckim ruchu oporu, walczyli razem z Polakami z innych regionów Kraju „Za Wolność Waszą i naszą”, przelewali swoją krew za Polskość i Polskę, ginęli w masowych egzekucjach na Ojczystej Ziemi. Byli wieszani (Cieszyn) i rozstrzeliwani (np. Żywocice). Niestety po kapitulacji Niemiec hitlerowskich granicę znów przemieszczono ponad ich głowami.
Ledwie skończyły się prześladowania hitlerowskie, rozpoczęły się na nowo czeskie nagonki i prześladowania, zmuszanie Polaków do oddawania dzieci do czeskich szkół, pozbawienie ich kartek żywnościowych, idące nawet dalej niż za okupacji niemieckiej, gdyż Niemcy stawiali na kartkach Polaków duże P i obcinali 15 procent przydziałów, zaś Czesi po uzyskaniu od Stalina władzy, przez pewien okres czasu odmawiali Polakom nawet przydziału chleba.
Choć za rok minie już od tamtej pory 60 lat, tego mimo wszystko trudno zapomnieć. Traktuje o tym korespondencja z Zaolzia, którą w całości zamieszczamy poniżej.
ZRODLO: http://www.zaolzie.org/zaolziearchiwum/ ... 040723.htm


fiesta:
30.12.2016 04:41

CO POLSKIE DO POLSKI WROCIC POWINNO !
Tak wyglada tlo historyczne konfliktu polsko-slowackiego - mapa z 1938r
http://2.bp.blogspot.com/-3BSICDXloyk/U ... r+new2.png
Jak widac z mapy, ziemie nalezace do Polski wciaz znajduja sie w granicach Slowacji.


fiesta:
26.12.2016 06:30

re: mop......
Jestes tak samo zalgany jak propagandysci piszacy o "walce" i "sukcesach" AL-GL w walce z Niemcami w czasie II wojny swiatowej.
Tak, AL-GL "walczyla", ale z bezbronna polska ludnoscia cywilna na polskich wsiach, gdzie dokonywala konfiskaty zywnosci i rzeczy wartosciowych posiadanych przez mieszkancow polskich wsi pod grozba rozstrzelania oraz gwalcila polskie kobiety.
I tutaj powolam sie na autorytet takich historykow jak L.Zebrowski, H.Pajak i im podobnych, ktorzy opisali to w swoich ksiazkach, a L.Zebrowski wielokrotnie omawial te tematy na swoich wykladach objazdowych po Polsce i wystarczy wpisac haslo: AL-GL PPR LESZEK ZEBROWSKI YOUTUBE.
Na cale twoje nieszczescie "mop", L.Zebrowski mial dostep do archiwow AL-GL i stwierdzil, ze tzw. "akcje zbrojne" AL-GL przeciwko niemieckiemu okupantowi Polski byly wymyslane i fabrykowane przez dowodcow AL-GL i propagande komunistyczna, a nawet AL-GL przypisywala sobie akcje zbrojne prowadzone przez AK i NSZ przeciwko niemieckiemu okupantowi Polski.
Jesli chodzi o "rzad" Jednosci Narodowej to byla to inicjatywa gruzinskiego zyda Jozefa Dawida Stalina, ktory najpierw zaaresztowal 16-tu przedstawicieli POLSKIEGO RZADU PODZDIEMNEGO w marcu 1945r w Pruszkowie pod Warszawa, podstepnie zwabionych na spotkanie przez gen. NKWD Ivana Sierowa, a nastepnie uprowadzonych do Moskwy i uwiezionych w wiezieniu NKWD na Lubiance, a takze torturowanych, po czym w czerwcu 1945r odbyl sie proces pokazowy w Moskwie i przedstawiciele POLSKIEGO RZADU PODZIEMNEGO zostali skazani na kary smierci i wyroki dozywotnie i nie pomogla nawet interwencja prawowitego polskiego rzadu w Londynie u Churchilla i Stalina.
A tzw. "rzad" Jednosci Narodowej zostal powolany przez zyda, komuniste, masona i agenta Moskwy B.Bieruta, ktory stal na czele moskiewskiej agentury zwanej "Krajowa Rada Narodowa".
Decyzje panstw zachodnich odnosnie akceptacji moskiewskiej agentury jaka byl "rzad" Jednosci Narodowej powolany przez Stalina sa sprzeczne z polska racja stanu i jednoczesnie pogwalceniem prawa Polski do samostanowienia o sobie - vide zdrada Polski przez Aliantow na konferencji w Teheranie (grudzien 1943r) i Jalcie (luty 1945r).
Poza tym prawowity rzad Polski w Londynie wydal oswiadczenie 15 czerwca 1945r, w ktorym stwierdzil, ze utworzenie legalnego i niezaleznego rzadu w Polsce jest niemozliwe ze wzgledu na okupacje Polski przez armie sowiecka i NKWD.
Rowniez ambasador Polski w W.Brytanii E.Raczynski napisal note protestacyjna do Churchilla, w ktorej stwierdzil, ze "rzad" JN zostal ustanowiony przez 3 mocarstwa, ktore narzucily go Polsce, podobnie jak to czynil okupant niemiecki w czasie II w.s.

To sa dowody, ze "mop" powiela zydo-lewacka propagande komunistyczna i oglupia Polakow.
(...)
W zwiazku z tym propaganda zydow-lewacka "mop" oskarzajaca nowy ruch polskiego oporu do walki z sowieckim okupantem Polski o rzekome "nieposluszenstwo" wobec rozkazu gen. Bora Komorowskiego jest falszywa i sprzeczna z faktami historycznymi, ktore "mop" probuje ominac za wszelka cene i dlatego zamieszcza na forum KRESY.PL zydo-komunistyczna wersje opowiadan upodobniona do historii i jest poza tym na tyle falszywy i podstepny, ze na poczatku swojej akcji propagandowej odwoluje sie do wartosci moralnych jaka jest prawda, a nastepnie bezczelnie falszuje historie Polski. Takie dzialania "mop" mozna porownac do dzialan zarazy i gangreny, ktora obowiazkowo trzeba zwalczac, w przeciwnym wypadku zaraza i gangrena opanuje Polske.
Dopisek
Gen.Komorowski "Bor" nie wydal rozkazu rozwiazania oddzialow AK w Polsce, poniewaz przebywal w obozie niemieckim na terenie Niemiec w calkowitej izolacji, ale zrobil to gen.Okulicki "Niedzwiadek", ktory zostal nastepnie porwany do ZSRR i zamordowany.


fiesta:
30.01.2017 20:47

BOLESLAW BIERUT BYL AGENTEM N-K-W-D !.....
Bolesław Bierut, właśc. Bolesław Biernacki, ps. Janowski, Iwaniuk, Tomasz, Bieńkowski, Rutkowski, (ur. 18 kwietnia 1892 w Rurach Jezuickich, dziś dzielnica Lublina - zm. 12 marca 1956 w Moskwie) – polski działacz komunistyczny, agent NKWD, przewodniczący Krajowej Rady Narodowej od 1944, pierwszy przywódca Polski Ludowej, prezydent RP od 1947, Przewodniczący KC PZPR od 1948, premier PRL od 1952.
ZRODLO: https://commons.wikimedia.org/wiki/File ... (1892-1956).jpg


fiesta:
30.01.2017 20:57

Boleslaw Bierut - namiestnik Stalina ( ZA KULISAMI BEZPIEKI I PARTII
http://www.polskieradio.pl/39/1024


fiesta:
31.01.2017 02:41

Sowieccy "wyzwoliciele"....... PRZYKLADY
Zeznanie starosty powiatowego w Suszu Edmunda Ligockiego w Urzędzie Pełnomocnika Rządu RP na Okręg Mazurski, 31 października 1945 r., Archiwum Akt Nowych, MZO 60 k. 6
Stacja Iława jest węzłem kolejowym, przez który przechodzą transporty radzieckich oddziałów wojskowych powracających do ojczyzny.
W czasie postoju tych transportów, zwłaszcza w porze nocnej, całe grupy żołnierzy radzieckich wysiadają z pociągu i dokonują grabieży przy użyciu broni. Dochodzą wypadki, że ograbiane osoby pozostają jedynie tylko w bieliźnie.
[…] Przestępcze grupy żołnierzy radzieckich zachęcone swoją przewagą dopuszczają się nie tylko grabieży, ale również dokonywują gwałtów nad kobietami, przy czym niejednokrotnie zabijają ofiary swoich gwałtów.
W niektórych wypadkach przestępcze grupy żołnierzy radzieckich udają się na miasto Iława, gdzie dokonywują włamań do mieszkań obywateli miasta, rabując ich mienie i gwałcąc spotykane kobiety, a nawet te grupy udają się na szosy celem dalszych grabieży.
Dnia 27 X 1945 r. miał miejsce wypadek na szosie zgwałcenia kobiety i zamordowania tej kobiety i 2 mężczyzn, którzy stawili się w jej obronie.
Fakty gwałcenia kobiet na dworcu są na porządku dziennym od miesiąca.
Wniosek nauczycielki o urlop i zapomogę – Szprotawa, 12 stycznia 1946 r., AAN, MZO 60 k. 114
W dniu 8 stycznia o godz. 1-ej w nocy w czasie powrotu mego z ferii świątecznych z Radomia do Szprotawy do wagonu, w którym jechałam, jak również i do innych wagonów wkroczyły masy bolszewików, zaczęli torturować i bić mężczyzn, rabować walizki i gwałcić kobiety, z których ani jedna nie uszła tej hańby i gwałtu.
Bestialstwo ich i rozbestwienie dochodziło do niebywałych granic, także po kilku, a nawet kilkunastu rzucało się jak dzikie bestie na swe ofiary-kobiety.
W pewnym momencie, wśród zamieszania i tumultu, wprawdzie po nasyceniu się bestii, udało mi się wyrwać i wyskoczyć oknem z pociągu. Bolszewicy w tej chwili zatrzymali pociąg i urządzili na nas obławę. Tak pokaleczona, ranna, zbita, po odjeździe tego pociągu dowlokłam się do najbliższej stacji i dopiero następnego dnia przyjechałam do Szprotawy.
Walizka moja wartości 6000 zł została mi zrabowana, ubranie podarte, a sama jestem chora i niezdolna na razie do pracy, ze względu na to, że leczenie moje potrwa czas dłuższy, gdyż ogólne obrażenia, a zwłaszcza zaraźliwa choroba nie pozwala mi przebywać wśród otoczenia.
Zeznanie starosty powiatowego w Suszu Edmunda Ligockiego w Urzędzie Pełnomocnika Rządu RP na Okręg Mazurski, 31 października 1945 r., Archiwum Akt Nowych, MZO 60 k. 6


fiesta:
31.01.2017 02:45

(…) plaga byly gwalty popelniane przez sowieckich maruderów, przede wszystkim ofiarami byly Niemki, ale gwalcono takze Polki.
W sierpniu 1945 r. wlasciciel majatku Kotliska w Kutnowskiem skarzyl sie, iz zolnierze sowieccy z koszar w Skleczkach „co noc, a nieraz i w dzien wlamuja sie na teren folwarku i gwalca zatrudnione tam Niemki, próbowali takze zgwalcic jego zone.
Poza jednostkowymi aktami gwaltów, zdarzaly sie ekscesy na skale masowa. Starosta powiatu lódzkiego informowal wojewode, iz 3 lipca 1945 r. „zolnierze sowieccy z transportu stacjonujacego w 2-ch pociagach na stacji Olechów dokonali wiekszymi grupami napadu z bronia w reku na wsie: Zalesie, Olechów, Feliksin i Hute Szklana, rabujac gospodarzom ich dobytek i dopuszczajac sie gwaltów na kobietach polskich.
W obozie dla Niemców w Olechowie zgwalcono 50 kobiet Niemek. Ludnosc w panicznym strachu uciekala z domów, porzucajac wszystko na pastwe losu”. Konieczna byla interwencja polskich sil bezpieczenstwa z okolicznych miejscowosci i z Lodzi, ale na niewiele sie to zdalo, skoro nastepnego dnia zolnierze sowieccy zaatakowali inne wsie, gdzie znowu dopuscili sie gwaltów i rabunków.
Nierzadko napady dokonywane przez zolnierzy sowieckich konczyly sie strzelanina. Podczas napadu rabunkowego w gm. Radogoszcz, w koncu lipca 1945 r., zolnierze sowieccy postrzelili dziecko. W miesiac pózniej w podlódzkich Lagiewnikach znaleziono zamordowana bestialsko kobiete.
Dochodzenie wykazalo, iz zabili ja zolnierze sowieccy.
ZRODLO: (Janusz Wróbel, Wyzwoliciele czy okupanci? Zolnierze sowieccy w Lódzkiem 1945-1946, Biuletyn Instytutu Pamieci Narodowej, nr 7/2001, str.41)


fiesta:
31.01.2017 02:49

Masowe gwalty sowieckiej dziczy na Polkach.....

Na masowa skale gwalty na Polkach zaczely sie po rozpoczeciu ofensywy zimowej. Zdarzaly sie juz w Krakowie w styczniu 1945 r. i podczas zdobywania twierdzy Poznan. W tym ostatnim miescie byly wypadki, ze zolnierze radzieccy prosili mlode kobiety o rzekoma pomoc przy opatrywaniu rannych, w rzeczywistosci gwalcili je.
Jednak fala gwaltów, jaka przeszla wiosna i latem, byla przede wszystkim fala odbita, przeniesieniem brutalnego zachowania wobec niemieckich kobiet na Polki. Przyszla od morza, z Prus Wschodnich oraz ze Slaska. W liscie wyslanym 17 kwietnia 1945 r. z Gdanska, Polka, prawdopodobnie ubiegajaca sie o prace w otoczeniu radzieckiego garnizonu, skarzyla sie, ze zostala zgwalcona siedem razy: „Chciano nas chetnie, bo my mówilismy po polsku. Gdy jednak juz slyszalam, ze wszystkie te kobiety po 15 razy gwalcono, przestraszylam sie bardzo i poszlam z powrotem. (…) Raz tej nocy zostalam zgwalcona, ta hanba odbyla sie na oczach ojca. (…) Mnie zgwalcono 7 razy, to bylo straszne”. Podobna gehenne przezyly kobiety na Warmii i Mazurach. Nawet po odsunieciu sie frontu Niemki i Polki byly tam regularnie gwalcone.
Jak donoszono z Olsztyna w marcu 1945 r.: „nie uchowala sie prawie zadna kobieta” i – jak podkreslano – bez wzgledu na wiek. „A najwazniejsze – zauwazyl ktos w prywatnym liscie – ze kobiety sa kobietami podobno od 9 lat do 80, a nawet byl wypadek 82”.
Zdarzalo sie, ze ofiara gwaltu padaly równoczesnie babka, matka i wnuczka.
Bardzo czesto dochodzilo do gwaltów zbiorowych, których sprawcami bylo kilkunastu, a nawet kilkudziesieciu zolnierzy.
Masowo gwalcone byly Polki wywiezione do Niemiec na roboty.
Na konferencji delegatów urzedów repatriacyjnych, która odbyla sie w maju 1945 r., stwierdzono: „Szlakiem przez Stargard na wschód w kierunku od Szczecina przeplywaja masy powracajacych z Niemiec, którzy sa przedmiotem ustawicznych napasci ze strony pojedynczych i zorganizowanych grup zolnierzy sowieckich.
Ludzie ci na przestrzeni calej niemal drogi sa ustawicznie napadani, rabowani, a kobiety gwalcone. Na pytanie postawione delegacji, czy gwalty na kobietach nalezy uwazac za oderwane wypadki, kierownictwo miejscowego etapu na podstawie stalej stycznosci z powracajacymi z Niemiec oswiadczylo, ze raczej zachodza nieliczne wyjatki, kiedy kobiety unikaja napasci gwaltownych”.
Samotne spacery kobietom odradzal szef komendy MO w Trzebiatowie, w Zachodniopomorskiem.
Bezpieczenstwa nie zapewnialo zreszta im ani towarzystwo mezczyzny, ani nawet uzbrojonego milicjanta. Nagminnie dochodzilo tam bowiem do rozbrajania milicjantów przez zolnierzy radzieckich.
Bywalo, ze mezczyzni usilujacy stanac w obronie napastowanych kobiet gineli zastrzeleni przez napastników…
„Zanotowano liczne wypadki smierci na skutek masowych gwaltów. Pod tym wzgledem szczególnie ciezkie chwile przezyly pólnocne powiaty Pomorza, gdzie bolszewicy urzadzili formalne orgie”.
Na dworcu w Bydgoszczy zolnierz usilowal zgwalcic 20-letnia dziewczyne, gdy ta sie bronila, zasztyletowal ja bagnetem na oczach matki.
W Bydgoszczy „wedlug niepotwierdzonych danych, maja niektóre z nich przebywac na komendanturach jako naloznice”.
Sytuacje na Slasku, podobnie jak na Pomorzu, mozna opisac – ze wzgledu na liczbe gwaltów – jako stan kleski zywiolowej.
Tylko do konca czerwca 1945 r. w samej Debskiej Kuzni w powiecie opolskim zanotowano 268 gwaltów. Tam takze zolnierze organizowali oblawy na kobiety. W marcu 1945 r. do przedzalni lnu polozonej w jednej z miejscowosci pod Raciborzem wtargnelo kilkunastu pijanych Rosjan. Napastnicy uprowadzili stamtad okolo trzydziestu pracownic i zabrali je do pobliskiej wsi Makowo. Jak zeznala jedna z kobiet, „tam zolnierze zamkneli nas do jednego domu i pod grozba zastrzelenia dopuscili sie na nas gwaltu. Ja zgwalcona zostalam przez czterech zolnierzy”.
Mieszkanka Katowic powracajaca do domu w czerwcu 1945 r. zeznala, ze kiedy pociag zatrzymal sie na jakiejs stacji i zapadala noc, „zolnierze rosyjscy zaczeli uganiac sie za kobietami. Zostalam pochwycona przez trzech zolnierzy, którzy wszyscy dopuscili sie na mnie gwaltu”.
Na Slasku mieszkajace tam kobiety praktycznie nigdzie i o zadnej porze nie mogly czuc sie bezpiecznie. Radzieccy zolnierze gwalcili w przydroznych rowach, na polach i w lasach, okradajac i bijac, a czasem mordujac. Porywali takze kobiety w bialy dzien z ulic Katowic, Zabrza czy Chorzowa.
„16 czerwca [19]45 r. wracalam w towarzystwie kolezanki tramwajem z Bytomia do Katowic. Za Chorzowem tramwaj popsul sie i wraz z kolezanka udalam sie w dalsza droge pieszo w kierunku Katowic. Kolo stadionu chorzowskiego zatrzymalo nas czterech zolnierzy radzieckich bedacych w stanie pijanym. Zolnierze ci zmusili nas do udania sie z nimi na pobliskie pola. Gdy sie bronilam, zostalam uderzona jakims twardym narzedziem w szczeke. Zolnierze powalili mnie na ziemie i dopuscili sie na mnie gwaltu”.
(…) Raporty milicyjne odnotowuja tez liczne porwania i gwalty na dziewczynkach, a takze morderstwa o charakterze seksualnym. Kilka suchych doniesien tylko z czerwca 1945 r.: „Dnia 25 VI br. o godz. 2-ej dwaj nieznani osobnicy w mundurach wojsk radzieckich uzbrojeni w bron automatyczna zamordowali przez zastrzelenie B. Ludwika, córke Helene lat 3 oraz zgwalcili jego zone B. Agnieszke, poczem pobili ja, wybijajac jej oczy.
Osobnicy poza tym zrabowali garderobe i zbiegli” (woj. krakowskie).
(…) Najwiecej porwan oraz gwaltów na dziewczynkach mialo miejsce wiosna i latem 1945 r. Zdarzaly sie jednak równiez w 1946, a nawet 1947 r.
To nie wszystkie konsekwencje fali gwaltów, która przelala sie wówczas przez Polske. Nastapila pandemia chorób wenerycznych, która przypisywac trzeba zreszta nie tylko nadaktywnosci seksualnej radzieckich mezczyzn.
Na Pomorzu i Slasku mialy byc powiaty, w których wiekszosc kobiet zostala zakazona wenerycznie.
ZRODLO: viewtopic.php?f=2 &t=14

401
Ostatnio zmieniony 26 lut 2017, 22:46 przez 401autobahn, łącznie zmieniany 1 raz.

edward
Administrator
Posty: 796
Rejestracja: 02 sty 2017, 17:48

Re: "Zolnierze Wykleci"

Postautor: edward » 08 sty 2017, 9:28


edward
Administrator
Posty: 796
Rejestracja: 02 sty 2017, 17:48

Re: "Zolnierze Wykleci"

Postautor: edward » 21 lut 2017, 15:37

Sąd: nie ma zakazu organizacji marszu w Hajnówce
II Hajnowski Marsz Żołnierzy Wyklętych ruszy zgodnie z planem. Sąd Okręgowy w Białymstoku przychylił się do odwołania organizatorów, i po kilkuminutowej rozprawie uchylił decyzję burmistrza o zakazie marszu.

Marsz planowany jest w Hajnówce na najbliższą niedzielę - 26 lutego, a jego organizatorem jest m.in. ONR ( Obóz Narodowo Radykalny ).
Koszerny Burmistrz Hajnówki wydając zakaz organizacji marszu przywoływał m.in. piątkowe stanowisko koszernej rady tego miasta, w którym wyraziła ona "zdecydowany sprzeciw" wobec planów organizacji marszu Polskich Patriotów w ich koszernym mieście.
Burza wokół marszu ONR. Prezydent odmówił patronatu Radni zwrócili uwagę, iż trasa marszu ma przebiegać przy prawosławnym soborze św. Trójcy, gdzie w tym samym czasie odbywać się będzie nabożeństwo w przeddzień rozpoczęcia Wielkiego Postu. - Przeprowadzenie zgromadzenia może zakłócić powagę tego nabożeństwa - napisali myślący inaczej radni.
Radni przypomnieli też, że ubiegłoroczny marsz odbył się pod hasłem "Bury - nasz bohater". "Postać 'Burego' (kpt. Romualda Rajsa - przyp. red.) w naszym mieście jest postacią kontrowersyjną, odpowiedzialną za zamordowanie 79 mieszkańców (osoby cywilne: kobiety, dzieci, mężczyźni) naszego regionu" - zaznaczyli radni.
Naturalnie nie wspomniano że była to likwidacja zdrajców i kolaborantów żydowskiego UB.
Chodzi o wydarzenia sprzed 71 lat, gdy oddziały podziemia niepodległościowego kpt. Romualda Rajsa spacyfikowały kilka wsi z okolic Bielska Podlaskiego, zamieszkanych przez wyznającą prawosławie ludność białoruską. Badający tę sprawę pion śledczy IPN przyjął kwalifikację prawną zbrodni ludobójstwa. W 2005 r. umorzył śledztwo m.in. dlatego, że po wojnie prawomocnie zakończyło się postępowanie wobec części sprawców, inni już nie żyli, a pozostałych nie udało się ustalić.
W uzasadnieniu decyzji o zakazie planowanego na niedzielę marszu burmistrz Hajnówki napisał m.in., iż biorąc pod uwagę te okoliczności zwrócił się do wnioskodawcy z prośbą o zmianę daty, godziny i trasy "z uwagi na możliwe zakłócenie porządku publicznego". Dodał, że wnioskodawca zgody na proponowaną zmianę nie wyraził ponieważ marsz ma symboliczne znaczenie.
Większość morderców Polaków z UB stanowili tzw. Litwacy czyli ruscy Żydzi przysłani do Polski przez Stalina, Berię i innych bolszewików żydowskiego pochodzenia.
Organizatorami II Hajnowskiego Marszu Żołnierzy Wyklętych są ONR i "Narodowa Hajnówka". Prowadzą akcję rozprowadzania ulotek, na których jest Romuald Rajs "Bury" i krótka informacja o niedzielnym wydarzeniu.
Przed rokiem w I Hajnowskim Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych wzięło udział kilkaset osób. Również wzbudził on koszerne kontrowersje, pojawiły się protesty różnych środowisk lewackich, m.in. koszernych partii politycznych. Incydentów nie było.
Zrobiło się o nim głośno, gdy organizatorzy poinformowali, iż mają dla swojej inicjatywy patronat prezydenta RP, o który się zwrócili (ostatecznie jednak koszerna Kancelaria Prezydenta RP zdementowała tę informację). W dniu marszu odbyła się w Hajnówce manifestacja Syjonistów z SLD "'Bury' nie nasz bohater", a na trasie przemarszu ustawili się jego pejsaci przeciwnicy.

edward
Administrator
Posty: 796
Rejestracja: 02 sty 2017, 17:48

Re: "Zolnierze Wykleci"

Postautor: edward » 26 lut 2017, 17:17

Ruszył Marsz Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce. Policja zmieniła trasę
Ruszył II Hajnowski Marsz Żołnierzy Wyklętych, organizowany przez ONR oraz "Narodową Hajnówkę". Nie zgadzały się na niego koszerne władze miasta które w większości wywodzą się z bolszewickich rodzin współodpowiedzialnych za prześladowanie Polskich Patriotów, jednak decyzją białostockiego sądu marsz ostatecznie odbędzie się. Nie dojdzie jednak do konfrontacji z wiernymi kościoła prawosławnego. Nabożeństwo, które miało się odbywać w czasie marszu, zostało przełożone na wcześniejszą godzinę - już się odbyło.
Kilkaset osób maszeruje przez Hajnówkę w strugach deszczu. Na razie jest spokojnie.
Obok idzie garstka przeciwników upamiętniania Żyda z UB kpt. Romualda Rajsa "Burego". Niosą kartki z napisem "Bury - nie nasz bohater".
Policja w ostatniej chwili zmieniła jednak trasę przemarszu. Narodowcy w drodze pod ośrodek kultury, gdzie miał się zakończyć marsz, nie przejdą obok Soboru Świętej Trójcy. Rzekomo mieli tam na nich czekać członkowie żydowskiej Antify.
Data i godzina przemarszu zapewne nie była wybrana przypadkowo - zaplanowano go na godzinę 17.00, natomiast godzinę później przy soborze Świętej Trójcy miało się odbyć prawosławne nabożeństwo Wieczernia, odprawiana w przeddzień rozpoczęcia Wielkiego Postu. To właśnie tam miał zakończyć się marsz narodowców.
Wielu prawosławnych mieszkańców Hajnówki uznało to za prowokację. Podobnego zdania była syjonistyczna Rada Miasta Hajnówka, która 17 lutego przyjęła na nadzwyczajnej sesji stanowisko, w którym wyraziła "zdecydowany sprzeciw" wobec planów organizacji II Hajnowskiego Marszu Żołnierzy Wyklętych. Zwróciła m.in. uwagę, iż trasa przebiega przy prawosławnym soborze św. Trójcy, gdzie w tym samym czasie odbywać się będzie nabożeństwo w przeddzień rozpoczęcia Wielkiego Postu (wypada wtedy w Cerkwi tzw. niedziela przebaczania win).
"Przeprowadzenie zgromadzenia może zakłócić powagę tego nabożeństwa" - napisali koszerni radni. Przypomnieli też w stanowisku, że ubiegłoroczny marsz odbył się pod hasłem "Bury - nasz bohater". "Postać 'Burego' (kpt. Romualda Rajsa - przyp. red,) w naszym mieście jest postacią kontrowersyjną, odpowiedzialną za zamordowanie 79 mieszkańców (osoby cywilne: kobiety, dzieci, mężczyźni) naszego regionu" - zaznaczyli autorzy stanowiska.
Chodzi o wydarzenia sprzed 71. lat, gdy oddziały podziemia niepodległościowego kpt. Romualda Rajsa spacyfikowały kilka wsi z okolic Bielska Podlaskiego, zamieszkanych przez wyznającą prawosławie ludność białoruską i Ukraińską. Badający tę sprawę pion śledczy IPN przyjął kwalifikację prawną zbrodni ludobójstwa. W 2005 roku umorzył śledztwo m.in. dlatego, że po wojnie prawomocnie zakończyło się postępowanie wobec części sprawców, inni już nie żyli, a pozostałych nie udało się ustalić.
Koszerny Burmistrz miasta najpierw próbował nakłonić organizatorów do zmiany daty, godziny i trasy marszu. Gdy ci się nie zgodzili wydał zakaz jego organizacji. Sąd tę decyzję jednak uchylił.
W piątek wieczorem Bractwo Prawosławne w Hajnówce na swoim profilu na Facebooku poinformowało, że zmieniono godzinę tradycyjnego nabożeństwa. "Wszystkich wiernych parafii Św. Trójcy w Hajnówce informujemy, iż Wieczernia z czynem proszczenija odsłużona zostanie w niedzielę 26 lutego bezpośrednio po Św. Liturgii tj. ok. godz. 11.30" - napisano.
Atmosfera mimo wszystko może być bardzo napięta. Udział w marszu w Hajnówce, w której 70 procent mieszkańców stanowią prawosławni, zapowiada około pół tysiąca narodowców. Godzinę przed rozpoczęciem przemarszu pojawią się w tym mieście także koszerni Obywatele RP i syjonistyczni przedstawiciele Antify.

edward
Administrator
Posty: 796
Rejestracja: 02 sty 2017, 17:48

Re: "Zolnierze Wykleci"

Postautor: edward » 26 lut 2017, 20:47

II Marsz Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce. Policja zmieniła trasę
Zakończył się II Hajnowski Marsz Żołnierzy Wyklętych, organizowany przez ONR oraz "Narodową Hajnówkę". Mimo obaw nie doszło do konfrontacji ani z mieszkańcami miasta, ani z przedstawicielami żydowskiej Antify. W ostatniej chwili policja zmieniła trasę przemarszu.
II Marsz Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce
00:00 / 02:43

Uczestnicy marszu, których było - według szacunków policji - ponad 200, szli pod hasłem "Cześć i chwała bohaterom", widać było też transparent z napisem "Hajnówka", flagi narodowe i symbole ONR czy Młodzieży Wszechpolskiej. "Armio wyklęta - Hajnówka o was pamięta", "raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę", "nie czerwona, nie tęczowa lecz Hajnówka narodowa", "wielka Polska chrześcijańska", "cześć waszej pamięci - żołnierze wyklęci", "Bury, Bury - nasz bohater" - to niektóre ze wznoszonych haseł.
Marszowi towarzyszyły na chodnikach osoby, które były mu przeciwne. M.in. było widać działaczy pedalskiego KOD z hasłami "Bury nie jest naszym bohaterem". Zwłaszcza, gdy w hasłach pojawiał się właśnie pseudonim kpt. Romualda Rajsa "Burego", słychać było głosy przeciwników marszu, czasem gwizdy. "Faszyści, nie ma zgody na nacjonalizm" - krzyczeli syjonistyczni zboczeńcy.
Policja w ostatniej chwili zmieniła trasę przemarszu, tak by nie przebiegał on obok soboru Świętej Trójcy. Czekali tam działacze syjonistycznej Antify i pedalskiego ruchu Obywatele RP, którzy zorganizowali kontrmanifestację.
Po godzinie 18 marsz się zakończył. Mimo wcześniejszych obaw było spokojnie.
Kiedy marsz się zakończył wystąpieniami organizatorów przy Hajnowskim Domu Kultury, niedaleko soboru św. Trójcy, który znajduje się kilkaset metrów dalej, miała miejsce manifestacja Antify i Obywateli RP. Brało w niej udział kilkadziesiąt osób, było widać transparenty: "Bury nie jest bohaterem" i "Moją ojczyzną jest człowieczeństwo" ( nie napisano w jakim wydaniu) oraz flagi syjonistycznej Antify.
Data i godzina przemarszu - jak sądzili mieszkańcy i władze miasta - nie była wybrana przypadkowo - zaplanowano go na godzinę 17.00, natomiast godzinę później przy soborze Świętej Trójcy miało się odbyć prawosławne nabożeństwo Wieczernia, odprawiana w przeddzień rozpoczęcia Wielkiego Postu. Obok soboru wiodła trasa przemarszu.
Po wojnie wlelu przesiedlonych z ZSRR tzw. Litwaków z których większość należała do mordujących polskich narodowców UB. Przechrzciło się na Prawosławie i uczęszczało na msze do Cerkwi.
Wielu prawosławnych mieszkańców Hajnówki uznało to za prowokację. Podobnego zdania była zażydzona Rada Miasta Hajnówka,
która 17 lutego przyjęła na nadzwyczajnej sesji stanowisko, w którym wyraziła "zdecydowany sprzeciw" wobec planów organizacji II Hajnowskiego Marszu Żołnierzy Wyklętych. Zwróciła m.in. uwagę, iż trasa przebiega przy prawosławnym soborze św. Trójcy, gdzie w tym samym czasie odbywać się będzie nabożeństwo w przeddzień rozpoczęcia Wielkiego Postu (wypada wtedy w Cerkwi tzw. niedziela przebaczania win).
"Przeprowadzenie zgromadzenia może zakłócić powagę tego nabożeństwa" - napisali koszerni radni. Przypomnieli też w stanowisku, że ubiegłoroczny marsz odbył się pod hasłem "Bury - nasz bohater". "Postać 'Burego' (kpt. Romualda Rajsa - przyp. red,) w naszym mieście jest postacią kontrowersyjną, odpowiedzialną za zamordowanie 79 mieszkańców (osoby cywilne: kobiety, dzieci, mężczyźni) naszego regionu" - zaznaczyli autorzy stanowiska.
Zapomniano dodać że żołnierze AK likwidowali jedynie Żydów i kundli kolaborujących z żydowskim Urzędem Bezpieczeństwa odpowiedzialnym za zamordowanie ponad 300.000 Polskich Narodowców.
Chodzi o wydarzenia sprzed 71. lat, gdy oddziały podziemia niepodległościowego kpt. Romualda Rajsa spacyfikowały kilka kolaboranckich wsi z okolic Bielska Podlaskiego, zamieszkanych przez wyznającą prawosławie ludność białoruską pochodzenia żydowskiego. Badający tę sprawę pion śledczy IPN przyjął kwalifikację prawną zbrodni ludobójstwa. W 2005 roku umorzył śledztwo m.in. dlatego, że po wojnie prawomocnie zakończyło się postępowanie wobec części sprawców, inni już nie żyli, wyjechali do Israela i otrzymują wysokie emerytury od władz III RP a pozostałych nie udało się ustalić bo zmienili nazwiska i w latach 60 tych wyjechali do USA.
Koszerny Burmistrz miasta najpierw próbował nakłonić organizatorów do zmiany daty, godziny i trasy marszu. Gdy ci się nie zgodzili wydał zakaz jego organizacji. Sąd tę decyzję jednak uchylił.
W piątek wieczorem Bractwo Prawosławne w Hajnówce na swoim profilu na Facebooku poinformowało, że zmieniono godzinę tradycyjnego nabożeństwa. "Wszystkich wiernych parafii Św. Trójcy w Hajnówce informujemy, iż Wieczernia z czynem proszczenija odsłużona zostanie w niedzielę 26 lutego bezpośrednio po Św. Liturgii tj. ok. godz. 11.30" - napisano i tak -Wieczernia odbyła się rano czyli po żydowsku - naopak :lol:

401autobahn
Posty: 61
Rejestracja: 05 sty 2017, 5:25

Re: "Zolnierze Wykleci"

Postautor: 401autobahn » 27 lut 2017, 0:42

autor: edward » 26 lut 2017, 12:17

Cytat: Obok idzie garstka przeciwników upamiętniania Żyda z UB kpt. Romualda Rajsa "Burego". Niosą kartki z napisem "Bury - nie nasz bohater".

KOMENTARZ

Informacja zawarta w cytacie nie odpowiada prawdzie i nie ma logicznego sensu, poniewaz kpt. R.Rajs "Bury" w październiku 1944 roku zapisał się do komunistycznego Wojska Polskiego pod fałszywym nazwiskiem Jerzy Góral. Dowodził w tym czasie plutonem w Ochronie Lasów Państwowych w Hajnówce. Dzieki temu "Rajs" wiedzial o kolaboracji tamtejszej ludnosci zydowskiej, bialoruskiej i litewskiej z sowieckim okupantem Polski i bezpieka.
A gdy mjr Zygmunt Szendzielarz postanowił odtworzyć V Wileńską Brygadę AK, wowczas "Bury" zdezerterował, zabierajac ze sobą 29 żołnierzy oraz sprzęt.

R.Rajs nie wygladal na zyda - vide zdjecie:
http://cdn.natemat.pl/304d3d92b8a984977 ... ,0,0,0.jpg

Partyzantka była tym, co "Bury" kochał i umiał robić. Surowy, dynamiczny i bezkompromisowy, intensywnie zwalczał litewskich kolaborantów oraz niemieckich żandarmów. Gdy linia frontu wschodniego zbliżała się do Wilna, podjął walkę z NKWD i radzieckimi partyzantami, którzy byli nowymi okupantami Polski.

Pomimo decyzji o rozwiązaniu AK przez gen. Okulickiego "Niedzwiadka" polskie oddzialy partyzanckie nadal walczyly na Wileńszczyźnie i dopiero we wrześniu 1945 roku mjr Z.Szendzielarz "Lupaszka" rozwiązał V Wileńską Brygadę AK.
Jednak R.Rajs "Bury" nie chciał złożyć broni i kontynuował walkę w porozumieniu z innymi żołnierzami wyklętymi.

Oddział Rajsa liczył 228 ludzi i toczył walki z milicją, Korpusem Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz bezpieką, ale wzrastajaca liczba urzędów komunistycznego aparatu terroru (NKWD, Smiersz, MBP-UB, BKW, Milicji) w terenie sprawiała, że poprzez sieć zydowskich donosicieli należących do Komunistycznej Partii Polski (KPP) i bialoruskich donosicieli z Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi (KPZB) , partyzanci stali się łatwym celem.
Wowczas R.Rajs "Bury" powzial decyzje zwalczania zydowskich i bialoruskich donosicieli w powiecie bielskim.

Nie jest wiec prawda, ze oddzial R.Rajsa "Burego" mordowal "niewinna ludnosc cywilna" jak podaja zydo-lewackie oraz lewacko-bialoruskie media, ktore z kolei calkowicie milcza na temat kolaboracji komunistow zydowskich i komunistow bialoruskich z aparatem terroru sowieckiego okupanta Polski.
Rajs objął dowodzenie nad oddziałem Pogotowia Akcji Specjalnej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (NZW) i prowadzil twarda walke z wrogami Polski, tj. z kolaborantami zydowskimi, bialoruskimi i litewskimi oraz z nowym okupantem sowieckim i agenturami komunistycznego aparatu terroru.

Czesc jego pamieci !

401


DODATKOWA INFORMACJA


fiesta:
24.02.2017 05:44

re: mapa...... O jakie "ewidentne zbrodnie" chodzi ?....

Rok temu w związku z medialną kampanią nienawiści szkalująca postać kapitana Romualda Rajsa „Burego” grupa najwybitniejszych polskich historyków wydała oświadczenie „w obronie pamięci i honoru dowódcy III Brygady Wileńskiej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego”.
Zdaniem sygnatariuszy oświadczenia, kapitan Romuald Rajs ps. „Bury” to wywodzący się z Podkarpacia zawodowy żołnierz i przedwojenny podoficer. Uczestnik wojny obronnej 1939 roku i żołnierz Armii Krajowej na Wileńszczyźnie uczestniczący w operacji Ostra Brama.
W podziemiu niepodległościowym żołnierz „Łupaszki” będący dowódcą szwadronu w słynnej V Brygadzie Wileńskiej AK. Po jej rozwiązaniu twórca i dowódca III Brygady Wileńskiej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, w którym dowodził Pogotowiem Akcji Specjalnej w Okręgu Białystok i otrzymał stopień kapitana. Jako żołnierz podziemia niepodległościowego walczył z władzą komunistyczną instalowaną na sowieckich bagnetach.
Kapitan „Bury” wraz ze swym zastępcą „Rekinem” skazani zostali na śmierć wyrokiem sądu stalinowskiego po procesie pokazowym w Białymstoku w roku 1949. Wyrok został wykonany, zaś ciało pochowano w nieznanym miejscu.
W roku 1995 Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego, działając na podstawie ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, wydał wyrok w pełni rehabilitujący „Burego” i „Rekina”.
„Bury” jako dwukrotny kawaler orderu Virtuti Militari był jednym z żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i jednym z bohaterów naszej wolności. Niestety, do dzisiaj jego pamięć i honor bywają szargane przez osoby źle nastawione lub nie w pełni poinformowane o istocie jego walki i służby. W tym celu podnosi się kontrowersje związane z akcjami zbrojnymi na terenie powiatu Bielsk Podlaski, w wyniku których śmierć ponieśli mieszkańcy takich wsi, jak Zaleszany, Wólka Wygonowska, Zanie, Szpaki.
Trzeba więc wyjaśnić, iż „Bury” podejmował walkę w ramach ogólnopolskiego powstania antykomunistycznego, w której drugą stroną byli sowieci i komuniści, do których należeli zabici mieszkańcy wymienionych wsi. Za wolnej Polski byli oni działaczami i współpracownikami Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi deklarującymi chęć oderwania Podlasia i Białostocczyzny od Macierzy (Polski), by włączyć te polskie ziemie do Związku Sowieckiego.
Za sowieckiej okupacji ci sami ludzie byli współpracownikami sowieckiego kontrwywiadu wojskowego Smiersz (Smiert Szpionam) oraz NKWD ścigającego „wrogów władzy radzieckiej”.
19 kwietnia 1945 wyznaczony przez Sowietów wojewoda białostocki wydał rozporządzenie tworzące Wiejską Straż Porządkową, czyli pre-ORMO wyposażone w broń palną służącą do strzelania w kierunku „Burego” i jego żołnierzy.
Dawni działacze KPZB stawali się uzbrojonymi sowieckimi kolaborantami polującymi na żołnierzy podziemia niepodległościowego, by wydać ich w ręce władz komunistycznych. W tym sensie akcje „Burego” miały charakter zabezpieczający, gdyż pacyfikowały donosicieli gotowych wydać na śmierć ponad dwustu żołnierzy III Brygady Wileńskiej NZW.
Działania kapitana „Burego” mieściły się w kanonach etycznych ujętych na przykład w pracy kapłana, etyka i żołnierza prof. Józefa Marii Bocheńskiego OP „De virtute militari. Zarys etyki wojskowej”.
Oczywiście ubolewać należy nad ewentualnymi niewinnymi ofiarami walk w drewnianym terenie zabudowanym, które poniosły śmierć bez intencji dowództwa akcji i w wyniku gwałtownej dynamiki pola walki. Śmierć kobiet i dzieci, poza przypadkami wykorzystywania ich jako tarcze bojowe przez komunistycznych bojowników z bojówek PPR, była wynikiem np. uduszenia w płonących budynkach czy przypadkowego postrzału lub, w najgorszym razie, niesubordynacji pojedynczego żołnierza.
Kapitan „Bury” jako zawodowy żołnierz w stopniu podoficera i oficer narodowego podziemia zbrojnego podejmował i dowodził walką z uzbrojonymi przeciwnikami niepodległości Polski i taki był cel jego licznych akcji zbrojnych, w tym tych nielicznych o charakterze zabezpieczająco-pacyfikacyjnym. Niektórzy obserwatorzy powołują się na opinię prokuratorów z białostockiego oddziału IPN jako dokument przesądzający o winie kapitana „Burego”. Trzeba zaznaczyć, iż w cywilizacji łacińskiej akt oskarżenia nie jest w żadnym razie równoznaczny z wyrokiem, który musi nastąpić w wyniku sprawiedliwego procesu i po wysłuchaniu stanowisk stron zgodnie z rzymską paremią: audiatur et altera pars.
W tym konkretnym przypadku podstawą oskarżeń są zeznania świadków będących w przeważającej mierze pobratymcami, potomkami i stronnikami osób, które straciły życie w wyniku akcji zbrojnych III Brygady Wileńskiej NZW.
Należy zachować daleko idącą ostrożność co do wiarygodności zeznań tych świadków, a nawet krytycznie zakładać, iż są one z góry niekorzystne dla „Burego” traktowanego jako historyczny i polityczny przeciwnik środowisk prokomunistycznych na Podlasiu, szczególnie wśród ludności białoruskiej.
Z kolei bardzo nieliczne są zeznania świadków będących podkomendnymi „Burego” lub niezależnymi obserwatorami, co istotnie osłabia moc przedwczesnych konkluzji prokuratorskich.
Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego stwierdził w uzasadnieniu wyroku rehabilitującego: „czyny te [akcje „Burego”] mogły zapobiec lub zapobiegły represjom wobec bliżej nieokreślonej liczby osób prowadzących działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego, zaś ich skutkiem byłyby w wielu przypadkach śmierć, długoletnie więzienie lub deportacja w głąb byłego ZSRR (…).
Można więc określić sytuację, w jakiej znalazły się osoby wyżej wymienione [kapitan Rajs i podwładni] (…) jako stan wyższej konieczności”.
Kapitan „Bury” walczył o wolna Polskę z dwoma okupantami od roku 1939 do roku 1949. Dziesięć lat walki uczyniło z niego bohatera polskiej niepodległości. Był żołnierzem Wojska Polskiego, Armii Krajowej i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.
W obronie wolności, całości i niepodległości Rzeczypospolitej strzelał do najeźdźców i okupantów niemieckich oraz okupantów i kolaborantów sowieckich. Należy do grona żołnierzy wyklętych – tych, którym zawdzięczamy wolną Polskę.
Dlatego występujemy w obronie pamięci i honoru dowódcy III Brygady Wileńskiej Narodowego NZW kapitana „Burego””.
ZRODLO https://prawy.pl/46287-kukiz-szkaluje-b ... -bohatera/


Informacje ze strony:
http://www.kresy.pl/?forum/hajnowka-bur ... ,0,0,25865

401autobahn
Posty: 61
Rejestracja: 05 sty 2017, 5:25

Re: "Zolnierze Wykleci"

Postautor: 401autobahn » 16 kwie 2017, 23:28

Zolnierze wykleci - dokument

https://www.youtube.com/watch?v=c7znLEw7Axw


WILENSKIE BRYGADY ARMII KRAJOWEJ

https://www.youtube.com/watch?v=52kmZU6Oc4M


Polskie podziemie niepodleglosciowe. Zolnierze Wykleci.

https://www.youtube.com/watch?v=_brfwONizDM

401autobahn
Posty: 61
Rejestracja: 05 sty 2017, 5:25

Re: "Zolnierze Wykleci"

Postautor: 401autobahn » 17 kwie 2017, 3:00

"BURY"

https://www.youtube.com/watch?v=To8OWLnClbU


W obronie honoru i pamięci kapitana Romualda Rajsa - Burego


http://kresywekrwi.neon24.pl/post/13722 ... jsa-burego

Autor artykulu J.Boki z Elblaga demaskuje zydostwo i lewactwo, ktore probuje oczernic "Burego", "Ognia" i "Lupaszke".

Oto caly artykul...

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Niezłomnych - Wyklętych, zainicjowany na początku 2010 r. przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. 3 lutego 2011 roku ustanowiono go, na mocy ustawy sejmowej, Świętem Państwowym na cześć żołnierzy antykomunistycznego podziemia niepodległościowego.


Jak co roku, znów odzywają się głosy potomków utrwalaczy władzy ludowej i sierot po :

- Anatolu Fejginie,

- Stefanie Michniku,

- Józefie Różańskim, kacie rotmistrza Witolda Pileckiego,

- krwawej Lunie Brystygierowej, która osobiście katowała zatrzymanych i miała własne wyrafinowane metody znęcania się nad nimi,

- Solomonie Morelu,

- Józefie Światło,

- Helenie Wolińskiej-Brus( prawdziwe nazwisko Felicja (Fajga Mindla) Danielak), która usankcjonowała bezprawne aresztowanie szefa "Kedywu" Armii Krajowej gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila". W konsekwencji doprowadziło to do śledztwa, skazania i zamordowania jednego z największych bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego (dowody winy spreparowano). O tym potworze w ludzkiej skórze, nakręcono antypolski paszkwil pt. Ida, nagrodzony Oskarem przez ,,Amerykańską’’ Akademię Filmową. Przekaz obrazu, reżysera Pawła Pawlikowskiego, jest czytelny – Polska nie była okupowana, Niemcy nie byli sprawcami zagłady Polaków i Żydów, mordowali Polacy, którzy nie byli ofiarami tylko katami. I tak z całej martyrologii narodu polskiego wydzielono na użytek świadomości światowej modny, zapewniający sukces, temat żydowski, w którym można było bezkarnie ukazać Polaków- katolików jako hipokrytów, morderców i katów.

Takich ludzi, potomków i sierot po czerwonych katach narodu polskiego wciąż jest dużo wśród nas. Przez całe dziesięciolecia próbowano zamilczeć niezwykłe bohaterstwo żołnierzy polskich, którzy nigdy nie ugięli kolan przed zbrodniczymi oprawcami, zainstalowanymi w Polsce po 1944 roku, przy pomocy sowieckich czołgów, NKWD i Smiersza Iwana Sierowa. Kolejna faza to niewybredne ataki, obrzydzanie, oczernianie i szarganie opinii żołnierzy podziemia niepodległościowego, nazywanie ich pospolitymi bandytami i kryminalistami, znieważanie ich dobrego imienia. Mimo usilnych starań, wszystkie te zabiegi spaliły na panewce, ponieważ Polacy nie ulegli wszechobecnej propagandzie. Czcimy swoich Bohaterów zawsze bez względu na próby dezawuowania ich niezaprzeczalnych zasług przez rozmaite środowiska od lewa do prawa. My Polacy, naród mądry i dumny, wiemy, kim byli ludzie, którym oddajemy cześć. Nie zmienią tego słowa elbląskiego radnego :

,,Widzi pan, kogo ci prawicowcy i pisowcy czczą 1 marca, pod tym pomnikiem przy szkole muzycznej? Rzekomych, jak ich nazywają żołnierzy niezłomnych, a to nie byli żadni niezłomni żołnierze, tylko pospolici bandyci i kryminaliści proszę pana.’’

Nie zmieni naszej determinacji powrót do ubeckiej retoryki i pomniejszanie zasług czy wręcz nazywanie kryminalistami kolejnych żołnierzy niezłomnych, poczynając od majora Zygmunta Szendzielorza – Łupaszki, poprzez majora Józefa Kurasia – Ognia, po kapitana Romualda Rajsa - ,,Burego’’. Wystarczy trochę wysiłku, przestudiowanie kilku źródeł, by obnażyć bezczelne i cyniczne kłamstwa.

Łatwo można ukazać manipulacje, czytając dwa teksty dotyczące Józefa Kurasia Ognia. Jeden z nich to paszkwil, bezkrytyczna propaganda, której pierwszą ofiarą jest prawda historyczna, zatytułowany ,, Ogień” wzorem dla polskiej armii? J. Engelgarda. W drugim, poddano konfrontacji fakty historyczne z oszczerstwami, przedstawiając rozciągnięty w czasie proces hańbienia dobrego imienia tego dzielnego żołnierza : Od pułkownika UB do Jacka Kuronia... rozważania o pamięci - część 1/2 Grzegorza Wąsowskiego.

Atak na Łupaszkę i Ognia już mamy za sobą, dziś przyszła kolej na Burego. Przykre, że uczestniczy w tym również Pan Prezydent. Kilka dni temu Narodowa Hajnówka zapowiedziała na 27 lutego br. I Hajnowski Marsz Żołnierzy Wyklętych. Kancelaria Prezydenta objęła przedsięwzięcie patronatem do momentu, kiedy okazało się, że na plakacie zapowiadającym to wydarzenie, umieszczono kapitana Romualda Rajsa ,, Burego” i kiedy wszczęto protesty. Partia Razem, pani A. Romaszewska – Guzy, pan C.Gmyz, pan P. Gursztyn, pan T. Sulima rozpoczęli kampanię oszczerstw przeciwko kapitanowi Buremu i jego żołnierzom. Urzędnicy Kancelarii nie zapoznając się z faktami wydali ,, wyrok” skazujący tego bohatera na potępienie. Ośmiela to kolejnych pseudo historyków, pozwalając na zaciemnianie, zakłamywanie i relatywizację faktów dotyczących kapitana Romualda Rajsa – Burego.

Przykładem takiego działania są rozważania Konrada Rękasa, wiceszefa lewackiej partii Zmiana, w artykule ,,Dyskusja, której być nie powinno”. Znajdujemy tam m. in. takie oto słowa :

,,Temat czczenia i honorowania osoby odpowiedzialnej za takie czyny nie powinien w ogóle istnieć – no ale istnieje i jest niestety podtrzymywany. Skoro więc nie działa oczywistość – należy odwołać się do argumentów logicznych''.

Broniąc swoich twierdzeń K. Rękas używa dość pokrętnej argumentacji:

,,w zakresie interesów narodowych obowiązuje egoizm i nierównowaga, a więc sami robimy to, czego innym sobie robić nie pozwalamy. Rozumiejąc to musimy jednak mieć świadomość argumentów, jakimi się posługujemy, zwłaszcza ich współczesnej wagi i użyteczności. Rozgrzeszając mordowanie białoruskich furmanów odbieramy sobie prawo do jednoznacznego potępienia np. zbrodni UPA (czy NKWD lub Niemców), za to dajemy broń do ręki obrońcom zbrodniarzy posługującym słyszanym i teraz na Podlasiu leitmoitivem „takie były czasy..., trzeba zrozumieć kontekst..., wszyscy mieli krew na rękach...”. Obrona Rajsa przyznaje poniekąd rację usprawiedliwiającym zbrodnie UPA – i żadne wygibasy tego nie zmienią.’’

I dalej :

,,Inna rzecz, że na szczęście sprawa Rajsa, choć komponuje się w całość z kultem tzw. „żołnierzy wyklętych/niezłomnych” - jak całość tego zjawiska jest na szczęście raczej płytka i jednak nie do końca konsekwentna. Zwłaszcza kilka lat temu bowiem w środowiskach ulegających tym tendencjom wahała się szala. Atencja do ŻW łatwo mogła zakończyć się ostatecznym uznaniem „jednolitofrontowego podejścia” do walki z komuną, a więc zaproszenia do wspólnego panteonu także np. upowców.’’

Wymowa tego tekstu jest jednoznaczna. Żołnierzy podziemia niepodległościowego zrównuje się z bandytami mordującymi Polaków. Dokonano haniebnej wolty, próbując usprawiedliwiać ludobójstwo UPA na narodzie polskim. Niestety, łatwo można tu dostrzec związek z twórczością Grzegorza Motyki ( wł. Hryćko Motyka ). W jego książkach aż roi się od takich kłamliwych i oszczerczych zarzutów pod adresem żołnierzy Armii Krajowej, WiN i NSZ o współpracę i udział we wspólnych akcjach bojowych przeciwko komunistom razem z sotniami UPA. Wiarygodność G. Motyki jako historyka wielokrotnie obnażył w swoich publikacjach prof. E. Prus. Wyznacza ją również opinia czytelników Głosu Emigracji i Kwartalnika Kresowego :

,,Dr Grzegorz Motyka w swoich książkach i kilku rozprawach ’’ historycznych ’’ nie zna lub często nie liczy się z faktami historycznymi, nagina je do potrzeb swoich teorii, przemilcza niewygodne mu fakty historyczne, bezkrytycznie daje wiarę propagandzie nacjonalistów ukraińskich i przyjmuje je za fakty, demonstruje duże luki w posiadanych wiadomościach z zakresu interesującej go tematyki i chociaż pisze o stosunkach polsko – ukraińskich nie zna ani języka ukraińskiego, ani dialektu galicyjskiego, co zamyka mu drogę do wielu źródeł’’.

Wobec powyższych faktów tekst K. Rękasa jawi się jako powielanie ubeckiej propagandy, w której polscy bohaterowie to bandyci i kryminaliści. Jest w nim jednak coś bardziej niepokojącego – to stawianie w jednym szeregu żołnierza polskiego z banderowskim ludobójcą. Naprawdę nie ma różnicy między walką o wolność i niepodległość kraju, a bestialskim mordowaniem bezbronnej ludności polskiej na Kresach przez ukraińskich herojów spod znaku tryzuba?

Te niezaprzeczalne zbrodnie na narodzie polskim nigdy nie doczekały się określenia mianem ludobójstwa. Podobnie stało się ze zbrodnią ludobójstwa, dokonaną na ponad stu tysiącach Polaków w latach 1939-1945, w Wilnie i okręgu Wileńskim, którego dopuścili się litewscy szaulisi, sojusznicy nazistowskich Niemiec. Szczegółowo opisuje je, w swojej bogato udokumentowanej książce, prof. Jacek Wilczur, najmłodszy żołnierz zgrupowania majora Jana Piwnika – Ponurego. O tej i innych zbrodniach ludobójstwa dokonanych na Naszym Narodzie przez Litwinów, Ukraińców i Białorusinów od 26 lat nie wolno w naszym kraju nawet wspominać, w imię jakichś partykularnych celów partyjnych wszystkich decydentów III RP.

Tymczasem ludobójstwem nazywa się działalność niepodległościową kapitana Romualda Rajsa – Burego.

Czyż to nie chichot historii?

Z kolei Aleksander Majewski publicysta portalu wpolityce.pl, w artykule pt. ,,Upamiętnianie "Burego" szkodzi kultowi Żołnierzy Wyklętych. Nie można zaprzeczać faktom i usprawiedliwiać zbrodni” zamieszcza kłamstwa o rzekomej zbrodni na cywilach, jakiej miał dokonać Bury. Pan Majewski zapomniał dodać, że ci ,,cywile” byli uzbrojeni po zęby przez sowieckie NKWD i Smiersz. A. Majewski korzysta z narracji kłamstwa tworzonej w Wydziale Propagandy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i dokumentów tam spreparowanych. Powołuje się też na Instytut Pamięci Narodowej, ten sam, którego białostocki oddział, tworząc profil kapitana Burego, dobrał celowo sfałszowane fakty i przedstawił go jako zbrodniarza. Inny oddział IPN, rzeszowski, wspólnie z rzeszowskim oddziałem tzw. ,,Głównej Komisji ds. badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, wydały kapturowy werdykt, bez czekania na jakikolwiek wyrok w tej sprawie sądu Rzeczypospolitej, na Operację Wisła i WSZYSTKICH jej uczestników jako zbrodniarzy przeciwko ludzkości, których zbrodnie nie ulegają przedawnieniu. A przecież stanęli oni do walki z bandami ukraińskich nacjonalistów dokonujących od lat na Kresach Rzeczypospolitej i na Podkarpaciu masowych zbrodni ludobójstwa, którzy chcieli oderwać te tereny od Polski na rzecz sowieckiej Ukrainy.

Według tych dwóch rzeszowskich instytucji państwa polskiego, obsadzonych w większości przez potomków ukraińskich szowinistów jest to zbrodnią przeciwko ludzkości nie podlegającą przedawnieniu. Na nic zdały się protesty wszystkich patriotycznych środowisk w Polsce przeciwko takim samowolnym decyzjom. Są one obowiązujące. Upada więc teza A. Majewskiego, że IPN nie prowadzi polityki wrogiej żołnierzom wyklętym, skoro uznał wszystkich tych, którzy na Podkarpaciu walczyli z OUN-UPA i niedobitkami SS-Galizien za zbrodniarzy wojennych.

Na koniec A. Majewski stwierdza, że podtrzymywanie i czczenie pamięci kapitana Romualda Rajsa –Burego szkodzi stosunkom polsko – białoruskim. Opinia ta okazała się zupełnie nietrafiona w świetle słów Weroniki Sebastianowicz - pani kapitan Armii Krajowej i szefowej Związku Żołnierzy Armii Krajowej na Białorusi, wypowiedzianych 25 lutego 2016r. w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej. Jako przedstawicielka tej ważnej dla Polaków organizacji, mieszkająca na ,,Kresach Rzeczypospolitej, chwilowo pod okupacją białoruską”, stwierdza autorytatywnie, że żołnierzy AK nadal określa się tam mianem polskich, pospolitych bandytów, kryminalistów i zaplutych karłów reakcji.
Świadectwo naocznego świadka koreluje z wypowiedzią prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki o sowieckiej agresji na Polskę 17 września 1939 roku. Udzielając wywiadu rosyjskiej agencji Regnum, 17 września 2009r., powiedział:

„17 września 1939 roku rozpoczął się wyzwolicielski pochód Armii Czerwonej, celem którego była ochrona narodów białoruskiego i ukraińskiego - pozostawionych na pastwę losu na terytorium Polski. Inwazja ZSRR na Polskę w czasie, gdy ta walczyła z Niemcami, nie tylko zwiększyła bezpieczeństwo ZSRR ale i stała się ważnym wkładem w walkę przeciw faszystowskiej agresji. W wyniku wojskowej operacji doszło do zjednoczenia, sztucznie podzielonego, białoruskiego narodu, co jest aktem sprawiedliwości dziejowej. - Na wyzwolonych ziemiach zostały stworzone warunki do budowania nowego życia".

Czy postawa A. Majewskiego, oględnie mówiąc, nie jest zbyt asekuracyjna? Z powyższych bowiem przykładów jasno wynika, że ani Białorusini, ani ich prezydent nie zabiegają o dobrosąsiedzkie stosunki z Polską. Dlaczego więc A. Majewskiemu tak na tym zależy?

Przejdźmy wreszcie do faktów dotyczących życia i działalności kpt. Rajsa Burego. Wbrew kanonom oficjalnej historiografii PRL, ludzie tacy jak Bury, niezależnie od popełnianych błędów i nietrafnych, czasem tragicznych decyzji, walczyli o niepodległość i suwerenność Polski. Ponieśli przy tym najwyższe ofiary. Większość z nich zginęła w walce z bronią w ręku lub zamordowana w więzieniach na mocy wyroków sądów ówczesnego komunistycznego państwa.

Romuald Rajs urodził się w 1913 r. w Jabłonce pow. Brzozów, w wielodzietnej rodzinie, wcześnie osierocony przez ojca, bardzo wcześnie musiał o własnych siłach borykać się z losem. W 1933 r. ukończył z wyróżnieniem podoficerską szkołę dla małoletnich i pozostał w wojsku jako podoficer zawodowy. Uzyskał z dobrymi notami wykształcenie na poziomie 6 klas gimnazjalnych.

Zasłynął w późniejszym okresie jako autor piosenek partyzanckich (jego autorstwa była dość popularna w oddziałach wileńskich piosenka „Partyzantem być to dzika rozkosz”). Związany był z Wilnem, gdzie służył w 85 pp, 13 p.uł. oraz przy dowództwie 19 DP. W wojnie obronnej 1939 r. zetknął się z „problemem białoruskim” – napadami „skomunizowanego” białoruskiego chłopstwa na żołnierzy i mniejsze pododdziały WP, osadników wojskowych oraz cywilnych polskich uchodźców, zwłaszcza wywodzących się z warstw oświeconych.

Od początku okupacji „Bury” zaangażowany był w działalność konspiracyjną na terenie Wilna. Od września 1943 r. służył w oddziale partyzanckim por. Gracjana Fróga „Szczerbca”, późniejszej 3 Wileńskiej Brygadzie AK, gdzie dowodził 1 kompanią szturmową. Odgrywał dominującą rolę w najbardziej dramatycznych momentach historii tej jednostki bojowej. Był również „Bury” autorem i współautorem najbardziej spektakularnych sukcesów bojowych 3 Brygady Okręgu Wileńskiego (Worniany, Turgiele, Mikuliszki, Rudomino, Nowe Troki, Pawłowo, Murowana Oszmianka, Jaszuny, operacja „Ostra Brama”). Za wybitną odwagę w tych działaniach odznaczono go Krzyżem Walecznych i Krzyżem Virtuti Militari V klasy (w 1945 r. otrzymał także Srebrny Krzyż Zasługi z Mieczami).

Po lipcu 1944 r. (czyli po tzw. „wyzwoleniu”) część ludności białoruskiej zamieszkującej południowo-wschodnią Białostocczyznę popierając władze komunistyczne kierowała się nie tyle lojalnością do „polskiego” rządu komunistycznego, ile raczej „sowieckim patriotyzmem” i rusofilstwem przejawiającym się m.in. w podejmowaniu współpracy z NKWD. Część mężczyzn ze spalonych wiosek była też uzbrojona (nie wiadomo, czy dostała broń z UBP, NKWD, czy też „zorganizowała” ją sobie we własnym zakresie – np. dla samoobrony lub w celach rabunkowych). Można jednak sądzić, że broń otrzymali bezpośrednio od Rosjan i posiadali ją za zgodą władz. W owym czasie każdemu, kto nie był na usługach władz komunistycznych, za posiadanie broni groziła kara śmierci. Nikt nie analizował dotychczas prawnego statusu tych nieformalnych zbrojnych gremiów, wydaje się jednak, iż można porównywać je właśnie do „czerwonej milicji” z czasów pierwszej okupacji sowieckiej lub do powstałej później ORMO.

W październiku 1944 r. Bury przedostał się do Białegostoku, gdzie wstąpił do LWP pod fałszywym nazwiskiem Jerzy Góral. Od stycznia 1945 r. dowodził plutonem w Batalionie Ochrony Lasów Państwowych w Hajnówce. W maju 1945 r. zdezerterował z całym oddziałem i przyłączył się do mjr. Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszka”, który odtwarzał V Wileńską Brygadę AK i został dowódcą 2. szwadronu brygady, którego trzonem był uprowadzony pluton. Po rozwiązaniu AK brygada nie podporządkowała się temu rozkazowi. Kilka miesięcy później mjr Szendzielarz rozkazał rozwiązać V Wileńską Brygadę AK. Rajs postanowił walczyć dalej.

Wraz z oddziałem podporządkował się komendantowi Okręgu III Białystok Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, mjr. Janowi Szklarkowi ps. „Kotwicz” i objął funkcję szefa Pogotowia Akcji Specjalnej (PAS), oddziału liczącego od 100 do 180 żołnierzy.

Jest 1945 rok, AK rozwiązuje oddziały, nie ma komu bronić ludności polskiej, gdy wkracza administracja sowiecka, KBW, NKWD, które pacyfikują wioski, polskie, katolickie. Część mieszkańców tych rejonów, będąca wrogo nastawiona do sprawy polskiej, otwarcie domagała się przyłączenia Białostocczyzny do ZSRR. Od 1944r. istniało realne zagrożenie, iż Sowiety przyłączą województwo Białostockie do ZSRR. Po 17 września 1945 r. Białorusini wspólnie z Żydami – dopuścili się czynnych wystąpień przeciw Wojsku Polskiemu, organom władzy państwowej i polskiej ludności cywilnej. KPZB i sowieccy dywersanci tworzyli grupy dywersyjne i partyzanckie do zbrojnej rebelii. Zawiązywano komitety rewolucyjne i milicję. Dokonywano samosądów i czystek na ludności polskiej.

Okazja dla Białorusinów była wyśmienita – bowiem okres anarchii trwał aż do chwili, kiedy organa administracji sowieckiej i NKWD wypełniły swoistą lukę spowodowaną rozpadem administracji polskiej. Charakterystyczną cechą tego okresu zwanego przez Białorusinów „dniami swobody” – była powszechność występowania bandyckich ekscesów: „Do napadów, mordów i grabieży dochodziło praktycznie we wszystkich zakątkach północno-wschodniej Polski.”

Symbolem tamtego okresu jest Mały Katyń pod Kobryniem – mord na polskich oficerach dokonany wspólnie przez sowieckich żołnierzy i Białorusinów: „Ci z jeńców, którzy choć ranni, ale przeżyli egzekucję, zostali dobici łopatami przez chłopstwo, a ich zwłoki odarto z odzieży. Według relacji świadków, w 1994 roku zmarł ostatni sprawca tej zbrodni – do końca życia zakładał na święta polskie „oficerki”. I tak jak milicja w początkach zajmowała się rabunkiem i mordem Polaków, tak komitety partyjne za pośrednictwem Zgromadzeń Ludowych – wydziedziczaniem z własności ziemskiej. 26% tej ziemi dostało się Białorusinom, a reszta Komitetom Włościańskim – będącymi zaczątkiem kolektywizacji.

Sowiecka agrokultura ludowej szczęśliwości – zastąpiła zwolna wyrywanie chwastów – ich flancowaniem na ziemie niechciane, które stać się miały rajem. Listy deportowanych – takich właśnie „chwastów” – jak kułacy i element wrogi ludowi pracującemu miast i wsi – sporządzali lokalnie Białorusini.

W Łempicach strzelają do mieszańców, planują kolejne pacyfikacje, więc na początku 1946 roku oddziały polskie przygotowują manifestację siły, ostrzeżenie, że " są zdolne do przekroczenia pewnych granic..." Kapitan Rajs otrzymuje rozkaz „przeprowadzenia pacyfikacji terenów południowo-wschodnich powiatu bielskiego”. Akcja miała być wymierzona nie tylko w siatkę agenturalną resortu bezpieczeństwa, miała mieć również charakter „odwetu na wrogiej ludności do sprawy konspiracyjnej”. W końcu stycznia i na początku lutego 1946 roku żołnierze kpt. Rajsa faktycznie spacyfikowali kilka wsi. Ich ofiarą padło ok. 80 osób.

Nikt też dotychczas, nie próbował zastanowić się, czy mieszkańcy zaatakowanych przez „Burego” białoruskich wiosek istotnie byli „bezbronni”. Otóż nie ulega wątpliwości, że tak nie było. Wiadomo, że co najmniej w dwóch wioskach część mężczyzn posiadała broń i zaangażowana po stronie komunistycznej czyniła z niej użytek. Fakt posiadania broni przez chłopów z Zań potwierdzają wypowiedzi opublikowane w białoruskiej prasie wydawanej w Polsce (zob. artykuł Janusza Bakunowicza w „Nad Bugom i Narwoju” nr 1(65) z 2003 r.), o odnalezieniu egzemplarzy broni maszynowej w pogorzeliskach Zaleszan mówi oficjalny raport starostwa bielskiego.

Warto też odnotować fakt, że rzekomo bezbronni mieszkańcy Zań i Zaleszan, pierwsi otworzyli ogień z broni maszynowej do oddziału kapitana Burego. To są fakty historyczne.

Tamte wydarzenia wbrew nachalnej narracji propagandy PRL i współczesnych „poprawiaczy” historii nie były czystką etniczną, nie miały także podtekstu religijnego, ani nawet narodowościowego. Wynikały wyłącznie z antypolskiego i prokomunistycznego nastawienia części społeczności prawosławnej/białoruskiej tamtego terenu. Nie jest prawdą, że partyzanci kpt. „Burego” mordowali kobiety i dzieci, były to tragiczne ale przypadkowe ofiary walk w terenie zabudowanym.

Według odwróconego systemu wartości, który został zaszczepiony w Polsce przez stalinizm, my Polacy gdy jesteśmy mordowani, to mordercy są bez winy, bo widocznie na to zasłużyliśmy ... Lecz gdy ”Bury” jako polska karząca dłoń wymierzy sprawiedliwość mordercom z NKWD, UB czy PPR lub ich współpracownikom, to wtedy próbuje się nam, Polakom, wmówić, że dopuszczono się zbrodni, bez względu na ogrom zbrodni przeciwko nam Polakom. I to jest właśnie postalinowski cynizm i czerwony fałsz historii.

Wyrok wydany przed laty na Romualda Rajsa „Burego” i jego zastępcę z 1946 r. - Kazimierza Chmielowskiego „Rekina”, został w 1995 r. unieważniony. Warto przypomnieć istotę owego uniewinniającego postanowienia, bo jest ona kluczem do zinterpretowania sprawy. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego uznał, że „Wymienieni [R. Rajs i K. Chmielowski] jednak uważali, że naczelnym zadaniem, które winni realizować w ramach udziału w NZW jest wyzwolenie kraju spod dominacji ówczesnego związku sowieckiego, a także rozbicie aparatu państwowego ówczesnego Ludowego Państwa. W ich przekonaniu więc dobra poświęcone przedstawiały mniejszą wartość od dobra ratowanego, tj. niepodległości i niezależności kraju. W tym miejscu należy też podnieść, że nie może być wątpliwości co do zamiaru obydwu represjonowanych, wobec których wykonano wyrok śmierci, a którzy podejmowali działania zmierzające do realizacji celów nadrzędnych, jakim był dla nich niepodległy byt Państwa Polskiego. Z kolei rozważając kwestię czynów za które wyżej wymienionych skazano na karę śmierci [...] nie można zdaniem sądu stwierdzić, że działania podejmowane przez Romualda Rajsa i Kazimierza Chmielowskiego pomimo poświęcenia najwyższego dobra jakim było życie ludzkie, były rażąco niewspółmierne i pozostawały w rażącej dysproporcji do skutków, które tymi działaniami zamierzano uzyskać, lub dóbr, które chciano chronić ”.

W uzasadnieniu wyroku rehabilitującego Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego stwierdził: „czyny te [akcje »Burego«] mogły zapobiec lub zapobiegły represjom wobec bliżej nieokreślonej liczby osób prowadzących działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego, zaś ich skutkiem byłyby w wielu przypadkach śmierć, długoletnie więzienie lub deportacja w głąb byłego ZSRR (...). Można więc określić sytuację, w jakiej znalazły się osoby wyżej wymienione [kapitan Rajs i podwładni] (...) jako stan wyższej konieczności”.

Najlepszym podsumowaniem kontrowersyjnej dla wielu mentalnych spadkobierców PRL, działalności kpt. Romualda Rajsa Burego będzie fragment tekstu opublikowanego 26 lutego 2016r. w Naszym Dzienniku :

Działania kapitana „Burego” mieściły się w kanonach etycznych ujętych na przykład w pracy kapłana, etyka i żołnierza prof. Józefa Marii Bocheńskiego OP „De virtute militari. Zarys etyki wojskowej”. Oczywiście ubolewać należy nad ewentualnymi niewinnymi ofiarami walk w drewnianym terenie zabudowanym, które poniosły śmierć bez intencji dowództwa akcji i wyniku gwałtownej dynamiki pola walki. Śmierć kobiet i dzieci, poza przypadkami wykorzystywania ich jako tarcze bojowe przez komunistycznych bojowników z bojówek PPR, była wynikiem np. uduszenia w płonących budynkach czy przypadkowego postrzału lub, w najgorszym razie, niesubordynacji pojedynczego żołnierza. Kapitan „Bury” jako zawodowy żołnierz w stopniu podoficera i oficer narodowego podziemia zbrojnego podejmował i dowodził walką z uzbrojonymi przeciwnikami niepodległości Polski i taki był cel jego licznych akcji zbrojnych, w tym tych nielicznych o charakterze zabezpieczająco-pacyfikacyjnym.

Należy mieć nadzieję, że po przeczytaniu powyższego tekstu i zapoznaniu się z faktami historycznymi, coraz większa liczba ludzi odrzuci interpretacje ,,poprawiaczy” historii. Kapitan Rajs znajdzie należne mu miejsce w sercach Polaków i, co nie mniej ważne, w panteonie największych bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego.

Jacek Boki Elbląg 16-28 luty 2016 r.

Źródła:

Prezydent ugiął się pod presją środowisk lewicowych

http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka ... wych-video

Historyk broni pamięci o Rajsie-Burym

http://www.kresy.pl/wydarzenia,polacy?z ... jsie-burym

Kazimierz Krajewski (Warszawa) tekst niepublikowany „Bohater” czyli znów czarno – biała historia

http://docslide.pl/documents/bohater-cz ... toria.html

Dr W. Muszyński o „Burym”: Tamte wydarzenia, wbrew propagandzie PRL i współczesnych „poprawiaczy” historii, nie były czystka etniczną

http://niezlomni.com/?p=26355

Dyskusja, której być nie powinno

http://chart.neon24.pl/post/129878,dysk ... ie-powinno

Upamiętnianie "Burego" szkodzi kultowi Żołnierzy Wyklętych. Nie można zaprzeczać faktom i usprawiedliwiać zbrodni

http://wpolityce.pl/historia/281916-upa ... ac-zbrodni

W obronie dobrego imienia kpt. „Burego”

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... urego.html

Cytaty "ANTYPOLSKIE" – wypowiedź Aleksandra Łukaszenki

http://www.ivrozbiorpolski.pl/index.php?page=cytaty Prof.dr.hab.

Jacek Wilczur Wileński pierścień śmierci – Zbrodnie litewskich szaulisów na Polakach w latach 1939-1944

Prof.dr.hab. Edward Prus - Pokochaj prawdę Ukraino

Biuletyn Informacyjny IPN nr.4 2014r. – Artykuł dr. Jana Pisulińskiego - ,,Akcja Wisła’’

Jan Engelgard - „Ogień” wzorem dla polskiej armii?

https://marucha.wordpress.com/2016/02/2 ... iej-armii/

Grzegorz Wąsowski - Od pułkownika UB do Jacka Kuronia... rozważania o pamięci - część 1/2

http://niepoprawni.pl/blog/84/od-pulkow ... i-czesc-12

Mój artykuł zamieścił także na swoich stronach jeden z elbląskich portali internetowych infoelblag.pl

http://info.elblag.pl/56,44542,W-obroni ... urego.html

p.s.
Do opluwaczy "Zolnierzy Wykletych" naleza rowniez lewacy z WPS z P.Zieminskim i D.Kosiurem na czele - patrz strony:

https://wiernipolsce1.wordpress.com/201 ... refleksje/
https://wiernipolsce1.wordpress.com/201 ... wykletych/

401
Ostatnio zmieniony 31 maja 2017, 2:44 przez 401autobahn, łącznie zmieniany 2 razy.

401autobahn
Posty: 61
Rejestracja: 05 sty 2017, 5:25

Re: "Zolnierze Wykleci"

Postautor: 401autobahn » 17 kwie 2017, 5:30

Henryk Atemborski - Brygada Swietokrzyska NSZ

https://www.youtube.com/watch?v=P1VUq2J_iZw

401autobahn
Posty: 61
Rejestracja: 05 sty 2017, 5:25

Re: "Zolnierze Wykleci"

Postautor: 401autobahn » 24 maja 2017, 5:12

Rotmistrz Witold Pilecki

https://www.youtube.com/watch?v=tE58vlRR2DY

401


Wróć do „Polskie Forum Narodowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość