Obecny czas: 24 Kwi 2018 10:23


Regulamin forum


Forum powinno służyć Polakom do zrozumienia sytuacji w jakiej się znalazła ich Ojczyzna.
Pisanie jest możliwe wyłącznie na prywatną pocztę po uprzednim zarejestrowaniu.
Listy uzupelniające wiedze na temat suwerenności Polski, zostaną umieszczone na forum pod haslem " z prywatnej poczty "



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 204 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1 ... 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21  Następna
 Tajemnice bez tajemnic 
Autor Wiadomość

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Tajemnice bez tajemnic
Jak z Mongołów zrobiono Żydów

Kochany Wnuczku!
Nie pisałem nigdy o najnowszych rewelacjach, jakie się ukazały na początku II dekady XXI wieku. A okazało się coś, co nawet mędrcom się nie śniło. Wyszło bowiem na jaw, że ci wszyscy pseudointelektualiści dyskutowali prawie 200 lat o czymś, co tak naprawdę nie istniało.
Te wszelkie autorytety tworzyły wirtualne problemy, wyciągając, jak prestidigitator królika z kapelusza, coś co nazwali narodem żydowskim. Kościół katolicki stworzył nawet specjalną komisję do dialogu między katolikami, a żydami. A tu nagle nauka pokazała, że ci, których nazywamy Żydami, to Mongołowie.


Ale od początku.

Nie ruszałem tematu, ponieważ sądziłem, że „wolna prasa” w tym kondominium nad Wisłą, lub jak kto woli, 52 stanie USA, taką perełkę informacyjną od razu rozgłosi wzdłuż i wszerz. Zamiast tego, czołowi „eksperci” i publicyści głównego nurtu dezinformacji zajmują się rajstopami p. Ewy Kopacz, czy innymi detalami jej ubioru. Nawet tzw. prawicowe blogi nie próbują ustosunkować się do tego tajnego Raportu Mossadu, który wyciekł już w 2013 roku, a przez Veterans Today został omówiony 3 lutego 2015 roku. Widocznie tym „prawicowym” blogom także wolno tylko o rajstopach pisać, lub opluwać wschodnich sąsiadów, z wyjątkiem tego zabiurkowego tworu, zwanego obecnie Ukrainą, a rządzonego przez obywatela Izraela i posiadającego wojsko złożone z najemników, którego sporą cześć stanowią obywatele Izraela.
Musisz przyznać Wnuczku, że to bardzo dziwne.


Przypomnę, że według oficjalnej wersji podręcznikowej, państwo nazwane Izraelem powstało po tzw. Deklaracji Balfoura [ 02.11.1917r.], czyli wymianie prywatnych listów pomiędzy panem Rotchildem [ przywódcą społeczności żydowskiej w Wielkiem Brytani] i Balfourtem.
Celem było przestawienie się prasy amerykańskiej z agitacji niemieckiej na anty i doprowadzenie do wymuszonego przyłączenia się USA do wojny przeciwko Niemcom. Co sie udało.
Wybór Palestyny, jako terenów przyszłego państwa, był podyktowany dwoma powodami. Po pierwsze, poprzednia próba stworzenia folwarku żywnościowego w Brazyli, pod koniec XIX wieku, nie powiodła się, osadnicy „żydowscy” masowo uciekali do miast. A miejscowi Indianie wcale im w tym nie przeszkadzali.
Postanowiono więc wybrać miejsce, z którego ucieczka będzie niemożliwa. Wiadomo było, że Arabowie, generalnie nomadzi, niechętni będą zagradzaniu terenów pod uprawy.
Drugim powodem było odkrycie w miejscu przyszłego Izraela olbrzymich złóż ropy naftowej i gazu.
Problemem było sprowadzenie tam ludności. Przecież bogactwa naturalne bez ludzi nic nie znaczą. Stad organizowane pogromy w różnych częściach świata przez organizację wywiadu Izraela, zwaną w pierwszym okresie Mossad Leavilath Beth.

http://en.wikipedia.org/wiki/Mossad_LeAliyah_Bet
http://en.wikipedia.org/wiki/Aliyah_Bet


Podpisane porozumienie z Hitlerem doprowadziło do pierwszego transportu ludności „żydowskiej”, a dokładniej tzw. żydów askenazich w 1935 roku [1933 układ Haavara]. Z Hamburga do Haify wypłynął statek z 5000 „żydów”, obywateli Rzeszy. Anglikom to się nie spodobało i zatopili ten statek u wybrzeży Haify.
Lepszym organizatorem państewka na pustyni była „soldateska legionowa” z Polski. Od 1930 roku mniej więcej zorganizowano specjalne połączenia kolejowe i lotnicze oraz morskie [Polonia – Burchard] kursujące z Warny do Haify. Do Warny była specjalna linia kolejowa. Sady pod Warszawą powstały w celu szkolenia przyszłych farmerów sadownictwa. A Szkoła Morska w Gdyni szkoliła przyszłych rybaków. Jednocześnie wojsko polskie szkoliło dywersantow. Akcje przerwała wojna 1939 roku. Ile Żydów wywieziono? Nie mogłem nigdzie znaleźć takiej informacji. Z luźnych szacunków wynika, że było to około 2 milionów. Jak wiemy, w Polsce przedwojennej było ich 3.5 miliona, a więc ewakuowano ponad 60%. Jak podaje Donald Tusk w książce „Gdańsk”, już w 1938 roku Żydzi w Gdańsku sprzedali swoje mienie nieruchome Senatowi Wolnego Miasta Gdańsk za 308 00 guldenów. [Udało im się to odzyskać w III Rzeczypospolitej za darmo]. Muzeum Żydowskie w Nowym Jorku, to właśnie akcesoria wywiezione z Gdańska.
W związku z koniecznością zaludnienia terenów palestyńskich żydami, a wyraźnym brakiem ochoty tych ludzi do przesiedlania się, zorganizowano pogromy.
Takie „pogromy” ludności żydowskiej zaczęły się w Teheranie 1943 roku, Paryżu 1945 roku, Maroku, czy w Polsce: Kraków, Kielce. Wszystko to organizowałą sekcja wywiadu Alija Bet. Zaskakujące więc, ze w Polsce pisze się na temat „pogromu Kieleckiego” takie głupoty. Od razu wiesz Szanowny Czytelniku kto płaci za te dezinformacje.
Powtórka w Kielcach była podyktowana złym przygotowaniem rozróby w Krakowie. Za mało ludzi się przestraszyło i generalnie nie chcieli wyjeżdżać na pustynię. Zresztą, kto przy zdrowych zmysłach rzuci dobry geszeft w Europie, aby sadzić roślinki w kibucach?


Chyba już wystarczająco długo przetrzymałem Twoją uwagę, nie podając istoty rzeczy – Raportu Mossadu. Mossad to Instytut Informacji, jedna z 5 części wywiadu Izraela.
Otóż badania genetyczne wykazały ponad wszelką wątpliwość, że ludność zamieszkała w Izraelu w blisko 80% należy do plemienia Chazarów. Chazarzy, to plemię mongolskie, a nie semickie.
No i mamy problem. Okazuje się, że ci najwięksi krzykacze o antysemityzmie, są Mongołami.
Widać tutaj również siłę propagandy. Tak długo wmawiano tym ludziom, że są żydami, że sami w to uwierzyli.
Cały podział na tzw. żydów askenazich, czy sefardyjskich, powstał dopiero w XVIII -XIX wieku. Był tworzony przez powstające konsorcjum Rothschilda.
Historia bowiem, szczególnie w Polsce, od 300 lat była preparowana przez obcych. Przecież to państwowe szkoły wyższe, opłacane przez Moskwę, Berlin, czy Wiedeń, tworzyły odpowiednie księgi i tresowały odpowiednich przyszłych pracowników urzędów państwowych. Tresura była doskonała. Jeszcze w 1918 roku Polacy z pochodzenia na Podolu czy Wołyniu, witali polskie oddziały dwuznacznym pytaniem: „Po co tu przyszliście”?


A wszystko zaczęło się koło IV wieku, kiedy to na tereny, zwane później Dzikimi Polami, przywędrowało mongolskie plemię Chazarów. Chazarowie stworzyli organizm państwowy, który trzymał w szachu znaczną część dzisiejszej Ukrainy, aż po Kijów, Krym.
Inaczej: historię tych terenów tworzyli Mongołowie, a nie jacyś Rusini, czy Skandynawowie. Wikingowie prowadzili handel w najbogatszym wówczas ośrodkiem, Cesarstwem Greckim – Bizantyjskim. Przenosili się rzekami od Niemna do Morza Czarnego. Jak zima przyszła wcześniej, to musieli zimować i w ten sposób powstawały osady. Osady takie zmieniały się w miasta, lub upadały i ginęły ze świadomości.
Zdziwienie budzi fakt pomijania przez historyków, szczególnie krakowskich, dowodów z wykopalisk. Wykopaliska wskazują, że na terenie np. dzisiejszego miasta Rzeszowa znajdował się garnizon rzymski. Czyli wcale nie po drugiej stronie Karpat, tylko na ziemi Lędzian. I handel tzw. szlakiem jedwabnym przechodził przez te tereny. Przypominam, że mieszkańcy Poznania już w XIV wieku mieli swoje faktorie w Indiach. Mało tego, rzekomego odkrywcę portugalskiego Indii przyjmował w Goa kupiec poznański!
XIX-wieczne niemieckie podręczniki dla Polaków, po polsku, wymieniają pierwszego polskiego władcę, imieniem Lech, od 520 do 549 roku. „Krakowiacy” z uporem jednak twierdzą, że to legendy. Czyli według nich, przez prawie 500 lat, tj. od czasów rzymskich garnizonów do Piasta, ziemie Lędzian się „wyludniły”, a Rzymianie budowali swoje forty na pustyni.
Podobnie „historycy”, lub dokładniej, propagandziści krakowscy, chowają pod dywan kamienne – marmurowe budowle opisywane jeszcze w XIX wieku w pruskich przewodnikach, a znajdujące się na Pomorzu. Te kolumny greckie przywożono przecież ot tak sobie, żeglarze nie mieli nic do roboty.
Wbrew temu, co opowiadają urzędowi historycy tzw. szkoły krakowskiej, ani Kijów, ani żadne inne miasto nie stworzyło na tych terenach organizacji państwowej. Były to typowe republiki, miasta – państwa. Kupcy w odpowiednich dla wymiany handlowej miejscach tworzyli osady. Proszę nie zapominać, że dróg nie było i najlepszym środkiem transportu aż po XX wiek były rzeki. Jedna łódź zabierała więcej towaru, aniżeli cała karawana. Powstawały w miejscach krzyżowania się dróg wodnych miasta. Oczywistym stawało sie, że takie miasta musiały mieć zabezpieczenie, czyli straże. Żaden uczciwy kupiec nie splamił się pracą strażnika. Do brudnej roboty wynajmowano najemników. Akurat tych zawsze jest pod dostatkiem. Jak nie wierzysz, Drogi Wnuczku, to zobacz ilu ich biło się na Ukrainie w 2014/15. Jakieś bataliony Donbas czy Azow i inne, stworzone są tylko z opłacanych najemników, w dużej części z Izraela. A minęło 1,5 tysiąca lat.

Wbrew temu, co opowiada w tv Republika pan prof. Nowak, miasta te nigdy nie stworzyły jednego ośrodka politycznego. Czym innym było państewko Kijowskie, a czym innym Nowogród. Nowogród jeszcze w XIV wieku rządził się poprzez sejm bezpośredni, czyli wiec. W Kijowie był naczelnik, zwany kneziem. Nie miało to nic wspólnego z pojęciem książę. Książę był dziedziczny z krwi, a kneź był wybierany przez radę kupców. Oczywiście, zdarzało się często, że wybierano syna poprzedniego knezia. Jest to zrozumiałe. Taki synek znał temat, znał ludzi i był przewidywalny. Poza tym, Kijów, czy Nowogród, nie miały nic wspólnego z chanatem moskiewskim. Moskwa to twór mongolski, a nie słowiański. Takich szkolnych błędów nie wolno robić, chyba, że jest to ciąg dalszy otumaniania ludu nad Wisłą.
Podobnie wymaga sprostowania częsty błąd uznawania tytułu cara, jako równorzędnego, czy tego samego, co cesarz. Cesarz w Europie łacińskiej pochodzi od Cezara. Natomiast tytuł cara pochodzi od hagana mongolskiego.
Otóż chanat chazarski, daty są różne, zależne od źródła, koło roku 628, lub 700, przyjął judaizm. Wiadomo, że w azjatyckiej cywilizacji jak władca przyjmuje, to ludek musi także. Stąd powstali Żydzi, zwani później askenazimi. To samo robili protestanci słynnym powiedzeniem: „czyja władza tego religia”. No ale protestantyzm, to sekta powstała na bazie judaizmu.
Państwo chazarskie przetrwało przez około 4 wieki. To jest więcej, aniżeli Polska Jagiellonów. Po ich rozbiciu przez Olega Kijowskiego w 829 inni podają datę 865 roku, te tereny zajęli Pieczyngowie, potem Mongołowie, zwani w Polsce Tatarami [naprawdę Tatarzy to stosunkowo nieliczne plemię nad Bajkałem].
Mongołowie przez 300 lat rządzili terenami dzisiejszej Moskwy i Ukrainy. Oczywiście do walki brali oddziały zaciężne, składające się z mieszkańców podbitych ziem. Czyli jak np. robili rajdy na Polskę, to w pierwszych szeregach szli mieszkańcy Kijowa i okolic, czyli i Rusini i Chazarzy.
Mongołowie byli bardzo cywilizowanym ludem, jak na owe czasy, i posiadali doskonałą administrację, prowadzoną przez chińczyków. U nas takiej administracji jeszcze nie było.
Zwierzchność mongolska została zrzucona przez Moskwę dopiero po koniec XV wieku.
Dzikie Pola natomiast, spustoszone poprzez branie niewolnika i handel nim, prowadzony przez Chazarów, były stopniowo od czasów Kazimierza Wielkiego obsadzane przez Polaków. Kazimierz W. już w 1346 roku przyłączył Halicz.
Ale ludzie żyli i jak już raz przyjęli wiarę w Jahwe to ją utrzymywali. Mongołom było wszystko jedno, w co kto wierzy, byle płacił podatki. Zupełnie podobnie jak dzisiaj Brukseli. Proszę zauważyć, że wysokość naszych podatków na rzecz Brukseli nigdy nie jest oficjalnie podawana.
Praktycznie wszystkie miasta na Podolu, Wołyniu, Dzikich Polach, zakładali Polacy w okresie od XV do XVI wieku.


Takie miasta na terenie obecnej Ukrainy, jak Podgrodzie, założono w 1560 roku, Sieniawscy założyli: 1549 – Kałusz, 1552 – Brzeżany, 1578 Tustań, czyli Chrostków, 1576 – Oleszyce, 1676 Sieniawę. Tęczyńscy założyli: Tarnogórę – 1548, Toporów – 1605. Zamojscy założyli w 1580 – Zamość, 1588 – Krzeszów, 1615 – Rogoźno, czyli Tomaszów. Żółkiewscy założyli: Brody – 1584, Żółkiew. Potoccy założyli: Stanisławów, 1553 – Suchosław, czyli Jabłonów, 1570 – Potok, 1676 – Tartaków, 1692 – Krystynopol, 1717 Kuty. Herburtowie założyli: 1515 – Podkamień, 1538 – Kukizów, 1566 – Dobromil. Żórawińscy założyli: 1489 Bukaczowce, 1563 Jaryczow, w tym samym okresie –Żórawno. Lipscy założyli: 1607 – słynny Bełżec, 1620 – Lipsko. Łaszczowie założyli: 1503 – Strzemilcze, 1549 – Laszczow, dawniej Domanyszew. Tarłowie założyli: 1570 – Mikołajów. Fredrowie założyli: 1580 – Niemirów, Firleje założyli: 1570 – Firlejów, Reje założyli: 1547 – Rejowice, Jordanowie założyli: 1595 – Mikuliniec, Siermieńscy : 1504 – Pomorzany, Jazłowieccy: 1559 – Barysz,
Mieleccy: 1548 – Ujście nad Dniestrem, Maciejewscy: 1557 – Maciejów,
Pileccy: 1569 – Sokołów, Płazowie: 1615 Płazów.


Już na tej króciutkiej liście widzisz, że tereny te do XVI/XVII wieku były praktycznie niezamieszkałe. Pozostałości Mongołów, czyli Chazarów, żyły w przenośnych jurtach. Dopiero przyjście Polski cywilizowało i zaludniało te tereny, spustoszone właśnie przez najazdy Mongołów i zabieranie niewolnika.
A to tylko nieznaczna część wkładu Polski w kulturę i właściwie tworzenie tych terenów. W 1397 roku powstał Leżajsk, 1400 – Hrubieszów, 1420 – Dunajów, 1424 – Sokal, 1455 – Rawa, 1471 – Komarno, 1510 – Żurów, 1515 – Urhynów, 1525 – Husaków. I w taki sposób można by zapisać całą następną stronę. Akty założycielskie były jeszcze w XIX wieku w archiwach. Ludność do tych miast przychodziła z terenów całej Rzeczypospolitej.


W XVIII wieku, wraz z wojnami tureckimi, w które wepchnęli nas Habsburgowie, Chazarzy – czyli żydzi askenazii – czyli górscy żydzi, jak ich nazywają Rosjanie, prowadzili system zaopatrzeniowy walczących wojsk, saskich, ruskich, tureckich.
W związku z odmienna rasą wyraźnie widoczną, trzymali się razem i żenili między sobą głównie.
Grupa kapitałowa Rothschilda [Niemcy z księstwa Heskiego] korzystała z ich zwartości, robiąc doskonale interesy. Podobne interesy robili w czasie wojen religijnych w Niemczech.
Stąd właśnie, pod koniec XIX wieku tzw. pogromy żydowskie w Rosji. Albowiem chodziło o robotnika do plantacji w Ameryce Południowej.
Jakie są reperkusje takiego jednoznacznego i nie do podważenia Raportu o mongolskim pochodzeniu obecnych mieszkańców Izraela?
Ano, upadł dogmat o rzekomych prawach tych ludzi do swoich siedzib historycznych, czyli ziem palestyńskich. Mongołowie nigdy w Palestynie, czy Judei, nie mieszkali. Co prawda Arabowie mówili to już od lat, ale kto by tam przejmował się jakimiś nomadami i tym, co oni mówią. Obecnie sytuacja jest poważniejsza. Badań genetycznych, na obecnym poziomie wiedzy, nie da się podważyć.
Jeżeli więc ludzie mieszkający w Izraelu nie są semitami, to jakim prawem mieszkają na ziemi semickiej, powołując się na korzenie?
Jak podaje Veterans Today, opierając się na wypowiedzi wysokiego funkcjonariusza wywiadu, że najlepsze byłoby przetransportowanie ich z powrotem na Ukrainę. Jeżeli porównamy daty powstania Raportu 2009 rok, datę „wycieku” raportu 2012 rok i powstanie zamieszek, a potem przewrotu politycznego na Ukrainie, to można powiedzieć, że wszystko się zgadza. Źródło informacyjne z kręgów wywiadowczych od razu zastrzega się, że oczywiście wszystkich ludzi od razy nie przetransportujemy na Ukrainę. Nie posiadamy ani środków, ani funduszy w takiej wysokości, ale kto chce, będzie miło wspomagany. Na wszelki wypadek mamy cenzurę wojskową. Sam musisz się domyśleć, Wnuczku, w jakim celu.
Wszyscy „żydzi”, którzy będą chcieli wrócić, będą mile widziani. Dlatego pełniącym funkcję Prezydenta tego zabiurkowego tworu jest obywatel Izraela. Musi przecież przygotować teren. Inni publicyści już zaczynają urabiać opinię publiczną twierdzeniami: Jesteśmy dumni, że jesteśmy ludem z 4000-letnią historią i wracamy do naszych korzeni do Europy.


Redakcja Veterans Today podsumowuje to w następujący sposób. Widać wyraźnie, że obecne działania Izraela są kontynuacją działań potomków barbarzyńskich plemion azjatyckich. Palestyńczycy spokojni pasterze i hodowcy pochodzą od pierwotnych mieszkańców tych terenów.


Jakie to może mieć reperkusje dla Polski? A no niestety może. Już w 1916 roku powstała koncepcja Judeopolonii. Pisał o tym szeroko dr Leszek Andrzej Szcześniak w latach 90. ubiegłego wieku. Już w marcu ubiegłego roku podobno Gmina Żydowska z Krymu ewakuowała się do Polski. W 2012 roku samo województwo wrocławskie wydało podobno 2000 paszportów ludziom z Izraela.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Leszek_Szcześniak
https://wiernipolsce.wordpress.com/2013 ... zczesniak/

Występują daleko idące reperkusje stwierdzenia, że obywatele Izraela są Chazarami, a nie semitami. Na przykład jakie odszkodowania mają dostać „żydzi”, skoro hitlerowscy dokonywali ich holocaustu, a to nie są żydzi, tylko mongoły?
Albo jak można skazać kogoś za to, że jest antysemitą, kiedy to nie semici tylko Chazarzy?
Obecnie od razu możesz odróżnić blog trolli od prawdziwego. Jeżeli nadal będzie pisał o antysemityźmie to trolle. I cała akcja jest typowym praniem mózgu.
A tak naprawdę, za wszystkim kryje się brak wody w Izraelu. Bez wody nie da się żyć, stąd ideologiczne uzasadnianie deportacji. Ludki uwierzą i przesiedlenia na masową skalę będą się odbywały dobrowolnie, lub pod przymusem. W planach demograficznych Izrael miał populację w 2010 roku ok. 8.5 miliona ludzi, a w 2017 ma mieć tylko ok. 4.5 miliona. Wszytko zaplanowane, tylko ludek ma się dowiedizeć we właściwym czasie. Przecież Henry Kissinger powiedział, za 10 lat nie będzie Izraela. Było to w 2012 roku. Typowa fałszywa flaga.



http://pl.wikipedia.org/wiki/Deklaracja_Balfoura
http://pl.scribd.com/doc/123652605/Geno ... hn-Hopkins
http://www.veteranstoday.com/author/admin/
http://blogs.timesofisrael.com/leaked-r ... s-in-fact-
http://blogs.timesofisrael.com/looking- ... o-ukraine/
http://www.jewishpress.com/indepth/opin ... 013/07/03/
http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119
http://www.batr.org/terror/042114.html
http://tabletmag.com/scroll/178152/are- ... om-khazars
http://www.jpost.com/Diaspora/Home-gene ... ots-372835
http://www.darkmoon.me/2013/top-israeli ... palestine/
http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119
http://www.polishclub.org/2015/01/29/dr ... przetrwac/
http://www.polishclub.org/2014/12/27/dr ... anksterow/
http://www.polishclub.org/2014/10/20/dr ... j-czesc-i/
http://wolnemedia.net/spoleczenstwo/jak ... ydmuchano/
http://wolnemedia.net/polityka/ukraina- ... i-kaganat/
http://pl.scribd.com/doc/123652605/Geno ... hn-Hopkins



Dr Jerzy Jaśkowski
jerzy.jaskowski@02.pl

http://www.polishclub.org/2015/02/26/dr ... m=facebook
http://www.gazetawarszawska.com/judaizm ... iono-zydow


07 Mar 2015 21:20
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Tajemnice bez tajemnic
Prof. Archelogii Z.Herzog:

„Izraelici nigdy nie byli w Egipcie, ani nie wędrowali po pustyni, nie podbili ziemi kampanią wojskową, ani nie przekazali jej 12 plemionom Izraela”.

Doktor Ashraf Ezzat:

„Prawda jest taka, że starożytny Egipt nigdy nie miał żadnych faraonów ani żadnych Izraelitów. Egipt nigdy nie był terenem ‚eksodusu’, a Palestyna nigdy nie była Ziemią Obiecaną”.

Herodot, historyk z V wieku pne, powszechnie uważany za „ojca historii”, nigdy nie wspomniał o faraonach, a tylko o królach. Herodot nigdy nie wspomniał o Izraelu, wielokrotnie wspominał Palestynę, Syrię i Fenicjan, a nigdy nie wspomniał o żydach czy Kananejczykach, i nigdy nie wspomniał o żadnej żydowskiej świątyni.

Ale bardziej niż wszystko inne, to obraza wyjątkowo światłej filozofii religijnej starożytnego Egiptu – praktyk moralnych, które nigdy nie miały sobie równych w cywilizacjach, które były później – zmusiła Ezzata do obrony honoru niezwykłej kultury, która przetrwała przez większą część 3.000 lat, dłużej – zauważmy – niż jakakolwiek inna kultura w historii świata.

„Oszukańcze wiązanie historii o Mojżeszu i jego faraona splamiło wizerunek jednej z najwspanialszych cywilizacji ludzkości” – pisze Ezzat.
„Starożytnemu Egiptowi cios w plecy zadał ten fałsz trwający 2.000 lat. I to oszustwo może trwać dalej, jeśli nie ujawnimy prawdy o historiach izraelickich i ich arabskim pochodzeniu i oszustwie Septuaginty”. [grecka wersja ST]


W II w pne hebrajską Biblię [ST] przetłumaczono z aramejskiego na grecki w legendarnej Bibliotece Aleksandryjskiej. 70 żydowskim skrybom, stąd tytuł – Biblia Septuaginta, Ptolomeusze wyznaczyli to zadanie, kiedy sprytnie zastąpili tego żałosnego lidera plemiennego – Faraona, potężnym Egiptem i jego królem. Grecka wersja, z tym złośliwym przekręceniem starożytnej historii, od tego czasu była źródłem wszystkich przekładów Biblii na całym świecie.

Oszustwo Septuaginty było rezultatem grecko-żydowskiego sojuszu bardzo podobnego do współczesnego amerykańsko-izraelskiego. (Kontrolowanie i manipulowanie światowymi superpotęgami – starożytnej i nowoczesnej – jest oczywiście starym żydowskim talentem występującym również w starym żydowsko-perskim układzie, który doprowadził do uwolnienia z niewoli babilońskiej i do zmowy w Cesarstwie Rzymskim w celu kontroli i ograniczenia chrześcijaństwa.)

Caly artykul jest na stronie:
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/pierwsze-zydowskie-klamstwo-fabrykacja-starego-testamentu-o-tym-ze-izraelici-byli-niewolnikami-w-egipcie-2015-03

p.s.
Informacja n/t odkryc profesorow Archeologii: J.Strugnell i J.Costello znajduje sie na stronie 9 tematu "Tajemnice bez tajemnic".


29 Mar 2015 11:42
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Tajemnice bez tajemnic
p.s. 2
Informacje n/t wymyslonych opowiadan ST znajduja sie rowniez na stronie 3 w temacie "Watykan - siedziba antychrysta".
viewtopic.php?f=35&t=458&start=20


29 Mar 2015 11:44
Profil
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sty 2009 23:23
Posty: 4788
Post Re: Tajemnice bez tajemnic
Katastrofa w Smoleńsku: Nowe stenogramy. Zapis rozmów w kokpicie

Dodano: 7 kwietnia 2015, 14:33
Katastrofa w Smoleńsku. Są nowe stenogramy z zapisem rozmów w kokpicie prezydenckiego tupolewa.

RMF FM opublikował nowe stenogramy rozmów prowadzonych na pokładzie Tu-154m tuż przed katastrofą w Smoleńsku. Z nowej ekspertyzy, do której dotarli dziennikarze, wynika że udało się odczytać o 1/3 więcej słów niż wcześniej.

Według RMF FM, nowe stenogramy zmieniają obraz tego, co działo się na pokładzie Tu-154m przed tuż przed katastrofą smoleńską. "W kabinie pilotów, do samego końca, przebywała osoba opisana przez biegłych jako DSP, czyli Dowódca Sił Powietrznych. DSP nie opuszcza kokpitu mimo wezwania stewardessy do zajęcia swoich miejsc, wydaje także polecenia członkom załogi" - czytamy w analizie zapisów.

Biegli ustalili, że do ostatnich minut lotu ktoś pojawiał się w kabinie pilotów. W nowych stenogramach odnotowano wielokrotne próby uciszania i uspokajania osób przebywających w pobliżu pilotów. W nowych stenogramach pojawiają się także fragment rozmów dotyczące picia piwa na pokładzie samolotu. "Co to jest?" - pyta niezidentyfikowana. "Piwko, a ty nie pijesz?" - odpowiada drugi głos. Dwie minuty później pytanie "Wypijesz?" pada z ust stewardessy. "Taaak" - brzmi odpowiedź.

Nowe stenogramy przygotowano w oparciu o analizę podstawie kopii zapisu rejestratora dźwięku, zarejestrowanej podczas wizyty w Moskwie w lutym 2014 r. Poprzednie badania były oparte na kopii zapisu przechowanego w Moskwie rejestratora MARS. Biegli prokuratury ujawnili, że w Tu-154m w rejestratorze wykorzystano taśmę niezgodną ze specyfikacją producenta, co spowodowało, że nagranie jest zaszumione - podaje RMF FM. - To tak jakby porównać analizę słabej jakości zdjęcia księżyca do fotografii wykonanej profesjonalnym sprzętem - tłumaczy Tomasz Skory z RMF FM.

"Przy tych warunkach nie damy rady usiąść". Nowe stenogramy z kokpitu Tu-154M (źródło: TVP/x-news)




Tymczasem Okręgowa Prokuratura Wojskowa zapowiada śledztwo w sprawie wycieku do radia RMF fragmentów stenogramów z rozmów w kabinie pilotów prezydenckiego Tupolewa, który rozbił się w Smoleńsku w 2010 roku. Według prokuratury opublikowane stenogramy zawierają wiele nieścisłości.

Major Marcin Maksjan z Okręgowej Prokuratury Wojskowej w Warszawie komentując publikację przez radio RMF uzupełnionych stenogramów rozmów w kokpicie Tupolewa przyznał, że w lutym 2014 roku dwóch biegłych prokuratury udało się do Moskwy, gdzie ponownie skopiowano zapis rejestratora z kabiny polskiego samolotu, który 10 kwietnia 2010 roku rozbił się na lotnisku w Smoleńsku. Biegli wykonali kopię cyfrową i dzięki zastosowaniu nowatorskich metod odsłuchu i poprawy jakości kopii udało się im odczytać o 30 procent więcej słów niż podczas pierwotnego odczytu.

Major Maksjan dodał, że wciąż trwa proces analizowania nowych stenogramów. Stwierdził jednak, że chociaż materiał rzeczywiście zawiera określenia i cytaty oryginalnego stenogramu, to zawiera wiele nieścisłości, "zarówno w treści, identyfikacji mówców i komentarzach".

- Dla przykładu, przedstawiony stenogram zawiera bezpośrednio po sobie dwie wypowiedzi nadając im odpowiedni kontekst, podczas, gdy w rzeczywistości pomiędzy tymi wypowiedziami było jeszcze kilka innych - mówił Maksjan.



Katastrofa w Smoleńsku - nowe stenogramy
Poniżej znajdują się nowe stenogramy z odczytanych na nowo zapisów rejestratora rozmów z kokpitu Tu-154. Materiał będący efektem pracy biegłych, których powołała Prokuratura Wojskowa w Warszawie, opublikowało we wtorek RMF FM.

[..]

8:15:33 - magnetofon rejestruje dialog "osób trzecich" na dalszym planie nagrania:

- Co to jest?

- Piwko. A ty nie pijesz?

- A mamy paliwo do dwudziestu? - pyta nieco głośniej technik.

- Maamy - odpowiada na bliższym planie nawigator, wg "uwag" "odwrócony od mikrofonu".

Głosy pozostałych rozmawiających nie zostały zidentyfikowane.

[...]

8:17:05 - mikrofony w kabinie rejestrują rozmowę stewardessy Basi:

- Wypijesz?

- Taaaak - odpowiada ktoś opisany jako "osoba trzecia".

8:17:40 - dowódca przekazuje do kabiny informację o warunkach:

- Basiu! - wzywa szefową personelu - Jest nieciekawie, wyszła mgła. Nie wiadomo, czy wylądujemy!

- Tak? - upewnia się kobieta - Oni nie zdążą! - mówi.

- Sorry - odpowiada dowódca.

- Muszą tam być! - stwierdza Basia bądź któraś z "osób trzecich". Nagranie jest ciche, pewność odczytu jest jednak duża.

- A jak nie wylądujemy, to co? - pyta głos opisany jako "osoba trzecia".

- Dowództwa nie ma - zwraca uwagę głos "osoby trzeciej", nagrany nieco ciszej.

- To odejdziemy - odpowiada drugi pilot.

- Poczekamy pół godziny, nie mamy czasu - dodaje kapitan.

- Para będzie szła! - mówi kilkanaście sekund później nawigator. Uwaga do tej wypowiedzi wyjaśnia "W sensie, że będzie gorąca atmosfera"

- To jest nie do wybaczenia - stwierdza drugi pilot niejasno, po czym pada nieprzypisana nikomu konkretnemu wypowiedź, mogąca mieć związek z wcześniejszą uwagą o braku dowództwa:

- Z tym jakiem nie powiem, bym poszedł do tyłu.

Niemal przez całe nagranie ostatniej fazy lotu głosom przebywających w kokpicie towarzyszą głosy osób, które trzeba uciszać.

O 8:21:52 słychać słabe "Cicho tam"

8:22:33 - w kabinie pilotów po raz pierwszy pojawia się obecny do końca lotu głos, opisany jako DSP, co oznacza Dowódcę Sił Powietrznych. Głos odpytuje dwukrotnie nawigatora, czy ten mówi po angielsku, lotnik odpowiada "Oo, tak jest."

[...]

8:26:18 - rozmowa dowódcy samolotu z szefem protokołu:

- Panie dyrektorze, wyszła mgła, w tej chwili - mówi kapitan, wg rubryki "Uwagi" - "Wyraźnie odwrócony w kierunku Kazany, brak wysokich częstotliwości, niski poziom zapisu" - I przy tych warunkach, które są obecnie - nie damy rady usiąść. Spróbujemy podejść, zrobimy jedno podejście, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie. Także proszę już myśleć nad decyzją, co będziemy robili.

- Będziemy próbować do skutku - odpowiada szef protokołu.

- Yy, paliwa nam tak dużo nie starczy, żeby do skutku - mówi kapitan samolotu.

- To tu mamy problem! - stwierdza dyplomata.

- Możemy pół godziny powisieć i odchodzimy na zapasowe - proponuje dowódca.

- Jest zapasowe? - pyta niezidentyfikowana "osoba trzecia"

- Mińsk albo Witebsk - odpowiada kapitan.

- To może by do Mińska - mówi ta sama osoba, która pytała, czy jest zapasowe.

- Panie dyrektorze wróćmy - mówi kobiecy głos.

[...]

8:30:39 - mikrofony w kabinie rejestrują głos szefa protokołu:

- Jeszcze nie ma decyzji prezydenta, co dalej robimy.

Załoga prawdopodobnie przegląda mapy. Drugi pilot opisuje sytuację:

- Najgorsze że tak: tu jest dziura (prawdopodobnie chodzi o jar przed progiem pasa startowego)...

- Tu są chmury... I wyszła mgła. No jiiii...

[...]

8:33:39 - kolejny raz odzywa się osoba opisana jako DSP(?). Jednocześnie w kabinie stewardessa zapowiada:

- Za chwileczkę proszę na miejsca.

- Wychodzić mi stąd! - ujmuje ten sam komunikat niezidentyfikowana "osoba trzecia".

8:35:20 - rosyjski kontroler przekazuje komunikat "Polski sto-jeden, od stu metrów gotowość do odejścia na drugi krąg".

- Faktem jest, że my musimy to robić do skutku - powtarza słowa szefa protokołu DSP(?), mimo wezwania do powrotu na miejsca nadal przebywający w kokpicie.

- Dokładnie! - wg "Uwag" tę kwestię wygłasza "Inna osoba trzecia. Z dużym naciskiem na słowo".

8:37:02 - do zbliżającego się do lotniska tupolewa, który wychyla właśnie klapy, dociera komunikat z Jaka 40, stojącego na płycie lotniska w Smoleńsku - "Arek, teraz widać dwieście"

- Przyciskamy - stwierdza dowódca, "Krótko i zdecydowanie" według rubryki "Uwagi".

- O ku(...)! - mówi drugi pilot. "Uwagi" opisują to jako "Przestraszony, zaskoczony głos".

- Dzięki - odpowiada radio.

8:37:37 - Tupolew jest na wysokości kilkuset metrów, załoga stara się skupić na manewrze m.in. powrotu na oś pasa, od której samolot jest oddalony o kilka mil. "Uwagi" odnotowują tymczasem "Rozmowy w tle":

- Ku(...) przestańcie proszę - pada w kokpicie po kolejnej adnotacji o rozmowach,

8:38:52 - kolejna próba skupienia się załogi na lądowaniu:

- Ćśś ćśś - pada w kokpicie między komunikatami nawigatora, meldującego o wychylaniu klap.

- Na przykład! - odzywa się wciąż obecny w kokpicie DSP. "Ostro, krótko." - dodają "Uwagi".

- Więc bardzo proszę teraz - dopowiada "rozkazującym tonem" kapitan - Już!

8:40:07 - pierwszy, poprzedzony trzaskiem alarm TERRAIN AHEAD! W kokpicie dochodzi do charakterystycznej rozmowy:

- Ktoś tu zawinił - mówi jeszcze przed TERRAIN jeden z członków załogi.

- Mówisz do widzeniaa! - stwierdza drugi pilot. Być może spodziewał się, że alarm wywoła decyzję o odejściu na drugi krąg.

- Nieee, ktoś za to beknie - rozwiewa złudzenia dowódca.

- Po-my-sły! - domaga się DSP. Mówi znacznie głośniej od pilotów.

8:40:21 - załoga schodzącego samolotu obserwuje pomiar wysokości

- 2-8-0 - melduje drugi pilot.

- 300! - prostuje nawigator.

- Nie musimy dokładnie - stwierdza któryś z członków załogi.

- Zmieścisz się śmiało - zachęca tymczasem DSP, po dwóch sekundach dodający "230"

8:40:33 - drugi alarm TERRAIN AHEAD.

8:40:38 - trzeci alarm TERRAIN AHEAD, tłumiący odczytane dopiero teraz słowa któregoś z członków załogi "To się nie uda".

8:40:41 - czwarty alarm TERRAIN AHEAD.

8:40:42 - alarm PULL UP.

Alarmy TERRAIN AHEAD i PULL UP pracują równolegle, w kabinie jest głośno.

8:40:48: - Narwańcy - mówi w kokpicie niezidentyfikowany głos. Samolot jest na 100 metrach.

- Dochodź wolniej - radzi drugi pilot.

Wysokość spada do 90, 80 metrów. - Odchodzimy - stwierdza drugi pilot.

Wysokość nadal spada: nawigator zgłasza kolejno 70, 60 metrów. - Dobrze - pada w kokpicie o 8:40:52

Nawigator nadal melduje spadek wysokości: 50, 40, 30...

Przy "50" kontroler lotu nakazuje wyrównanie lotu - "Horyzont, sto jeden". Ponownie, już podniesionym głosem, po "30".

8:40:54 - magnetofon rejestruje lekkie uderzenie w kadłub - samolot uderzył w pierwsze drzewo na swojej drodze.

- 20!!! - krzyczy nawigator.

8:41:00 - w kabinie słychać "odgłos przypominający niszczenie konstrukcji w kolizji". Ostatni alarm PULL UP! odzywa się o 8:41:01.

Zostaje przerwany po PULL UP.

Potem nagranie zawiera odgłosy bardzo głośnego niszczenia konstrukcji samolotu.

8:41:02 - radio tupolewa odbiera ostatni sygnał z wieży kontroli lotów - "Odejście na drugi krąg". Na pokładzie samolotu słychać przerażające krzyki.

Zapis urywa się z silnym trzaskiem. Jest 8:41:04.

Katastrofa w Smoleńsku: Komisja nie musi wznawiać prac
- Z punktu widzenia prokuratury może to być istotne, jeżeli śledczy będą chcieli określić ewentualnych odpowiedzialnych za katastrofę. Z punktu widzenia komisji to nie ma znaczenia, bo przyczyna katastrofy nie zmieniła się - ocenił Edward Łojek.

Zdaniem eksperta z Komisji Badania Wypadków Lotniczych, nowe dokładniejsze odczyty nagrań z czarnych skrzynek Tu-154M nie wskazują na to, że przyczyny katastrofy mogły być inne, niż ustalono. Nie zachodzi więc potrzeba wznowienia prac komisji.

E. Łojek zauważył również, że komisja badała materiał dostarczony przez ekspertów z dwóch państwowych instytucji, nie miała więc wpływu na jakość analizowanego materiału.

_________________
adm


07 Kwi 2015 17:12
Profil
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sty 2009 23:23
Posty: 4788
Post Re: Tajemnice bez tajemnic
Katastrofa w Smoleńsku: Nowe stenogramy. Zapis rozmów w kokpicie

Dodano: 7 kwietnia 2015, 14:33
Katastrofa w Smoleńsku. Są nowe stenogramy z zapisem rozmów w kokpicie prezydenckiego tupolewa.

RMF FM opublikował nowe stenogramy rozmów prowadzonych na pokładzie Tu-154m tuż przed katastrofą w Smoleńsku. Z nowej ekspertyzy, do której dotarli dziennikarze, wynika że udało się odczytać o 1/3 więcej słów niż wcześniej.

Według RMF FM, nowe stenogramy zmieniają obraz tego, co działo się na pokładzie Tu-154m przed tuż przed katastrofą smoleńską. "W kabinie pilotów, do samego końca, przebywała osoba opisana przez biegłych jako DSP, czyli Dowódca Sił Powietrznych. DSP nie opuszcza kokpitu mimo wezwania stewardessy do zajęcia swoich miejsc, wydaje także polecenia członkom załogi" - czytamy w analizie zapisów.

Biegli ustalili, że do ostatnich minut lotu ktoś pojawiał się w kabinie pilotów. W nowych stenogramach odnotowano wielokrotne próby uciszania i uspokajania osób przebywających w pobliżu pilotów. W nowych stenogramach pojawiają się także fragment rozmów dotyczące picia piwa na pokładzie samolotu. "Co to jest?" - pyta niezidentyfikowana. "Piwko, a ty nie pijesz?" - odpowiada drugi głos. Dwie minuty później pytanie "Wypijesz?" pada z ust stewardessy. "Taaak" - brzmi odpowiedź.

Nowe stenogramy przygotowano w oparciu o analizę podstawie kopii zapisu rejestratora dźwięku, zarejestrowanej podczas wizyty w Moskwie w lutym 2014 r. Poprzednie badania były oparte na kopii zapisu przechowanego w Moskwie rejestratora MARS. Biegli prokuratury ujawnili, że w Tu-154m w rejestratorze wykorzystano taśmę niezgodną ze specyfikacją producenta, co spowodowało, że nagranie jest zaszumione - podaje RMF FM. - To tak jakby porównać analizę słabej jakości zdjęcia księżyca do fotografii wykonanej profesjonalnym sprzętem - tłumaczy Tomasz Skory z RMF FM.

"Przy tych warunkach nie damy rady usiąść". Nowe stenogramy z kokpitu Tu-154M (źródło: TVP/x-news)




Tymczasem Okręgowa Prokuratura Wojskowa zapowiada śledztwo w sprawie wycieku do radia RMF fragmentów stenogramów z rozmów w kabinie pilotów prezydenckiego Tupolewa, który rozbił się w Smoleńsku w 2010 roku. Według prokuratury opublikowane stenogramy zawierają wiele nieścisłości.

Major Marcin Maksjan z Okręgowej Prokuratury Wojskowej w Warszawie komentując publikację przez radio RMF uzupełnionych stenogramów rozmów w kokpicie Tupolewa przyznał, że w lutym 2014 roku dwóch biegłych prokuratury udało się do Moskwy, gdzie ponownie skopiowano zapis rejestratora z kabiny polskiego samolotu, który 10 kwietnia 2010 roku rozbił się na lotnisku w Smoleńsku. Biegli wykonali kopię cyfrową i dzięki zastosowaniu nowatorskich metod odsłuchu i poprawy jakości kopii udało się im odczytać o 30 procent więcej słów niż podczas pierwotnego odczytu.

Major Maksjan dodał, że wciąż trwa proces analizowania nowych stenogramów. Stwierdził jednak, że chociaż materiał rzeczywiście zawiera określenia i cytaty oryginalnego stenogramu, to zawiera wiele nieścisłości, "zarówno w treści, identyfikacji mówców i komentarzach".

- Dla przykładu, przedstawiony stenogram zawiera bezpośrednio po sobie dwie wypowiedzi nadając im odpowiedni kontekst, podczas, gdy w rzeczywistości pomiędzy tymi wypowiedziami było jeszcze kilka innych - mówił Maksjan.



Katastrofa w Smoleńsku - nowe stenogramy
Poniżej znajdują się nowe stenogramy z odczytanych na nowo zapisów rejestratora rozmów z kokpitu Tu-154. Materiał będący efektem pracy biegłych, których powołała Prokuratura Wojskowa w Warszawie, opublikowało we wtorek RMF FM.

[..]

8:15:33 - magnetofon rejestruje dialog "osób trzecich" na dalszym planie nagrania:

- Co to jest?

- Piwko. A ty nie pijesz?

- A mamy paliwo do dwudziestu? - pyta nieco głośniej technik.

- Maamy - odpowiada na bliższym planie nawigator, wg "uwag" "odwrócony od mikrofonu".

Głosy pozostałych rozmawiających nie zostały zidentyfikowane.

[...]

8:17:05 - mikrofony w kabinie rejestrują rozmowę stewardessy Basi:

- Wypijesz?

- Taaaak - odpowiada ktoś opisany jako "osoba trzecia".

8:17:40 - dowódca przekazuje do kabiny informację o warunkach:

- Basiu! - wzywa szefową personelu - Jest nieciekawie, wyszła mgła. Nie wiadomo, czy wylądujemy!

- Tak? - upewnia się kobieta - Oni nie zdążą! - mówi.

- Sorry - odpowiada dowódca.

- Muszą tam być! - stwierdza Basia bądź któraś z "osób trzecich". Nagranie jest ciche, pewność odczytu jest jednak duża.

- A jak nie wylądujemy, to co? - pyta głos opisany jako "osoba trzecia".

- Dowództwa nie ma - zwraca uwagę głos "osoby trzeciej", nagrany nieco ciszej.

- To odejdziemy - odpowiada drugi pilot.

- Poczekamy pół godziny, nie mamy czasu - dodaje kapitan.

- Para będzie szła! - mówi kilkanaście sekund później nawigator. Uwaga do tej wypowiedzi wyjaśnia "W sensie, że będzie gorąca atmosfera"

- To jest nie do wybaczenia - stwierdza drugi pilot niejasno, po czym pada nieprzypisana nikomu konkretnemu wypowiedź, mogąca mieć związek z wcześniejszą uwagą o braku dowództwa:

- Z tym jakiem nie powiem, bym poszedł do tyłu.

Niemal przez całe nagranie ostatniej fazy lotu głosom przebywających w kokpicie towarzyszą głosy osób, które trzeba uciszać.

O 8:21:52 słychać słabe "Cicho tam"

8:22:33 - w kabinie pilotów po raz pierwszy pojawia się obecny do końca lotu głos, opisany jako DSP, co oznacza Dowódcę Sił Powietrznych. Głos odpytuje dwukrotnie nawigatora, czy ten mówi po angielsku, lotnik odpowiada "Oo, tak jest."

[...]

8:26:18 - rozmowa dowódcy samolotu z szefem protokołu:

- Panie dyrektorze, wyszła mgła, w tej chwili - mówi kapitan, wg rubryki "Uwagi" - "Wyraźnie odwrócony w kierunku Kazany, brak wysokich częstotliwości, niski poziom zapisu" - I przy tych warunkach, które są obecnie - nie damy rady usiąść. Spróbujemy podejść, zrobimy jedno podejście, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie. Także proszę już myśleć nad decyzją, co będziemy robili.

- Będziemy próbować do skutku - odpowiada szef protokołu.

- Yy, paliwa nam tak dużo nie starczy, żeby do skutku - mówi kapitan samolotu.

- To tu mamy problem! - stwierdza dyplomata.

- Możemy pół godziny powisieć i odchodzimy na zapasowe - proponuje dowódca.

- Jest zapasowe? - pyta niezidentyfikowana "osoba trzecia"

- Mińsk albo Witebsk - odpowiada kapitan.

- To może by do Mińska - mówi ta sama osoba, która pytała, czy jest zapasowe.

- Panie dyrektorze wróćmy - mówi kobiecy głos.

[...]

8:30:39 - mikrofony w kabinie rejestrują głos szefa protokołu:

- Jeszcze nie ma decyzji prezydenta, co dalej robimy.

Załoga prawdopodobnie przegląda mapy. Drugi pilot opisuje sytuację:

- Najgorsze że tak: tu jest dziura (prawdopodobnie chodzi o jar przed progiem pasa startowego)...

- Tu są chmury... I wyszła mgła. No jiiii...

[...]

8:33:39 - kolejny raz odzywa się osoba opisana jako DSP(?). Jednocześnie w kabinie stewardessa zapowiada:

- Za chwileczkę proszę na miejsca.

- Wychodzić mi stąd! - ujmuje ten sam komunikat niezidentyfikowana "osoba trzecia".

8:35:20 - rosyjski kontroler przekazuje komunikat "Polski sto-jeden, od stu metrów gotowość do odejścia na drugi krąg".

- Faktem jest, że my musimy to robić do skutku - powtarza słowa szefa protokołu DSP(?), mimo wezwania do powrotu na miejsca nadal przebywający w kokpicie.

- Dokładnie! - wg "Uwag" tę kwestię wygłasza "Inna osoba trzecia. Z dużym naciskiem na słowo".

8:37:02 - do zbliżającego się do lotniska tupolewa, który wychyla właśnie klapy, dociera komunikat z Jaka 40, stojącego na płycie lotniska w Smoleńsku - "Arek, teraz widać dwieście"

- Przyciskamy - stwierdza dowódca, "Krótko i zdecydowanie" według rubryki "Uwagi".

- O ku(...)! - mówi drugi pilot. "Uwagi" opisują to jako "Przestraszony, zaskoczony głos".

- Dzięki - odpowiada radio.

8:37:37 - Tupolew jest na wysokości kilkuset metrów, załoga stara się skupić na manewrze m.in. powrotu na oś pasa, od której samolot jest oddalony o kilka mil. "Uwagi" odnotowują tymczasem "Rozmowy w tle":

- Ku(...) przestańcie proszę - pada w kokpicie po kolejnej adnotacji o rozmowach,

8:38:52 - kolejna próba skupienia się załogi na lądowaniu:

- Ćśś ćśś - pada w kokpicie między komunikatami nawigatora, meldującego o wychylaniu klap.

- Na przykład! - odzywa się wciąż obecny w kokpicie DSP. "Ostro, krótko." - dodają "Uwagi".

- Więc bardzo proszę teraz - dopowiada "rozkazującym tonem" kapitan - Już!

8:40:07 - pierwszy, poprzedzony trzaskiem alarm TERRAIN AHEAD! W kokpicie dochodzi do charakterystycznej rozmowy:

- Ktoś tu zawinił - mówi jeszcze przed TERRAIN jeden z członków załogi.

- Mówisz do widzeniaa! - stwierdza drugi pilot. Być może spodziewał się, że alarm wywoła decyzję o odejściu na drugi krąg.

- Nieee, ktoś za to beknie - rozwiewa złudzenia dowódca.

- Po-my-sły! - domaga się DSP. Mówi znacznie głośniej od pilotów.

8:40:21 - załoga schodzącego samolotu obserwuje pomiar wysokości

- 2-8-0 - melduje drugi pilot.

- 300! - prostuje nawigator.

- Nie musimy dokładnie - stwierdza któryś z członków załogi.

- Zmieścisz się śmiało - zachęca tymczasem DSP, po dwóch sekundach dodający "230"

8:40:33 - drugi alarm TERRAIN AHEAD.

8:40:38 - trzeci alarm TERRAIN AHEAD, tłumiący odczytane dopiero teraz słowa któregoś z członków załogi "To się nie uda".

8:40:41 - czwarty alarm TERRAIN AHEAD.

8:40:42 - alarm PULL UP.

Alarmy TERRAIN AHEAD i PULL UP pracują równolegle, w kabinie jest głośno.

8:40:48: - Narwańcy - mówi w kokpicie niezidentyfikowany głos. Samolot jest na 100 metrach.

- Dochodź wolniej - radzi drugi pilot.

Wysokość spada do 90, 80 metrów. - Odchodzimy - stwierdza drugi pilot.

Wysokość nadal spada: nawigator zgłasza kolejno 70, 60 metrów. - Dobrze - pada w kokpicie o 8:40:52

Nawigator nadal melduje spadek wysokości: 50, 40, 30...

Przy "50" kontroler lotu nakazuje wyrównanie lotu - "Horyzont, sto jeden". Ponownie, już podniesionym głosem, po "30".

8:40:54 - magnetofon rejestruje lekkie uderzenie w kadłub - samolot uderzył w pierwsze drzewo na swojej drodze.

- 20!!! - krzyczy nawigator.

8:41:00 - w kabinie słychać "odgłos przypominający niszczenie konstrukcji w kolizji". Ostatni alarm PULL UP! odzywa się o 8:41:01.

Zostaje przerwany po PULL UP.

Potem nagranie zawiera odgłosy bardzo głośnego niszczenia konstrukcji samolotu.

8:41:02 - radio tupolewa odbiera ostatni sygnał z wieży kontroli lotów - "Odejście na drugi krąg". Na pokładzie samolotu słychać przerażające krzyki.

Zapis urywa się z silnym trzaskiem. Jest 8:41:04.

Katastrofa w Smoleńsku: Komisja nie musi wznawiać prac
- Z punktu widzenia prokuratury może to być istotne, jeżeli śledczy będą chcieli określić ewentualnych odpowiedzialnych za katastrofę. Z punktu widzenia komisji to nie ma znaczenia, bo przyczyna katastrofy nie zmieniła się - ocenił Edward Łojek.

Zdaniem eksperta z Komisji Badania Wypadków Lotniczych, nowe dokładniejsze odczyty nagrań z czarnych skrzynek Tu-154M nie wskazują na to, że przyczyny katastrofy mogły być inne, niż ustalono. Nie zachodzi więc potrzeba wznowienia prac komisji.

E. Łojek zauważył również, że komisja badała materiał dostarczony przez ekspertów z dwóch państwowych instytucji, nie miała więc wpływu na jakość analizowanego materiału.

_________________
adm


07 Kwi 2015 17:14
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Tajemnice bez tajemnic
Mit 6 milionow...

Przedsiębiorstwo Holokaust – 6 milionów kłamstw

Książka Dona Heddesheimera The First Holocaust: Jewish Fundraising Campaigns With Holocaust Claims During and After World War One, [Pierwszy holokaust: żydowskie kampanie zbierania funduszy z holokaustu podczas i po I wojnie światowej] jest ważnym kawałkiem rewizjonistycznej układanki. Autor przekonująco dokumentuje mnóstwo wcześniejszych prób żydowskich upowszechniania zwodniczej i nieprawdziwej propagandy okrucieństwa przed, podczas i po I wojnie światowej.

Pierwszy holokaust pokazuje zdumiewającą kolekcję wycinków z gazet i artykułów propagandowych od końca XIX wieku, które mówiły o cierpieniach i nadchodzącej eksterminacji europejskiego żydostwa. W nich odkrywamy, że dziesiątki razy przed II wojną światową Żydzi przywoływali kabalistyczną liczbę “6 milionów”, jako liczbę Żydów na skraju śmierci i destrukcji, w różnych okresach zamieszek i konfliktów w Europie i Rosji. Niewątpliwie książka demaskuje celowy oszukańczy charakter tych żydowskich kampanii i ataków medialnych, na długo zanim Hitler został kanclerzem Niemiec w roku 1933, zaprojektowanych na wzbudzanie sympatii opinii publicznej i uzyskanie wsparcia finansowego dla żydowskich ambicji politycznych, głównie ustanowienia państwa Izrael.

Obsesyjne posługiwanie się kabalistyczną bajką o “6 mln zmarłych lub umierających Żydach” sprzed co najmniej 40 lat przed II wojną światową, bezpośrednio osłabia i zdradza pojęcie, jak twierdzili, że w latach 1939-1945 w Europie zginęło 6 mln Żydów. To było kłamstwem za pierwszym razem, i jest kłamstwem teraz!

Zachodnie społeczeństwa gojowskie przez dziesięciolecia były zalewane i wszczepiane niekończącym się pokazem hollywoodzkich filmów o holokauście, programów telewizyjnych, “doku-serialami”, książkami i wspomnieniami łączącymi się z obowiązkową“edukacją o holokauście” w północno-amerykańskich i europejskich szkołach. Głównym zadaniem tej podstępnej globalnej kampanii propagandowej jest tylko pranie nie-żydowskich mózgów i doprowadzenie ich do skrajnego strachu i paraliżu, podczas gdy stajemy się zniewoleni ideologicznie, gospodarczo i fizycznie przez żydowskie plemię.Zorganizowano ją również po to, żeby zdelegalizować wszelką krytykę Żydów i państwa Izrael, oraz omotania nie-Żydów do zaakceptowania pro-żydowskich i pro-syjonistycznych poglądów. Poprzez nienawistne kłamstwa holokaustyczne, syjonistyczni mitomani uczą masy dzieciaków nienawiści do Niemców, i ogólnie do Europejczyków. Te dzieciaki, nie mające wystarczającej wiedzy i nie umiejące za siebie myśleć, kiedy dorosną, ślepo wierzą w te wszystkie bajki, i nigdy nie kwestionują tego co im powiedziano. Indoktrynacja młodych syjonistyczną fikcją “holokaustyczną” czyni permanentne uszkodzenia w umysłach młodych ludzi. Karmienie na siłę dzieci i nastolatków przekrętami i kłamstwami o II wojnie światowej, żeby sympatyzowali z żydowskim narodem i zdradzieckimi sprawami żydowskimi, takimi jak syjonizm i komunizm, jest niemoralne, destrukcyjne, szkodliwe i kryminalne. Trzeba z tym skończyć!

Można zadać sobie pytanie: “jakie jest znaczenie liczby ’6 mln’ i skąd się wzięła?”

Rzeczywiście intrygujące jest pochodzenie mitycznej liczby “6 mln”. Żydzi uparcie podkreślali ją w propagandzie horroru od roku 1890 do 1945. Druga wojna światowa zakończyła się w 1945 roku, i od tego czasu ta kabalistyczna liczba zdobyła pozycję świętości, dzięki lichej i oszukańczej kampanii wielokrotnego mówienia o holo-oszustwie w wiadomościach i przemyśle rozrywkowym z ośrodkiem w żydowskim Hollywood. Jak kiedyś powiedział żydowsko-komunistyczny morderca, Władimir Lenin, “wielokrotnie powtarzane kłamstwo staje się prawdą”. Ta kampania żydowskiego oszustwa potęgowała się na przestrzeni lat. Kiedy Żydzi wyczuwają wśród gojowskiej opinii publicznej wzrost świadomości swojej zdrady i globalnych zbrodni przeciwko ludzkości (naturalna reakcja oburzenia i wrogości), tym głośniej zaczynają lamentować o wymyślonym przez siebie holokauście w kontrolowanych przez nich ośmiorniczych mediach. To dlatego zawsze mierzą puls opinii publicznej.

Światowi przywódcy, prezydenci, premierzy, królowie i królowe, papieże, księża i święte osoby wszystkich religii, na klęczkach czołgają się w szacunku do mitycznych “6 mln Żydów”, którzy nie zginęli w “nazistowskich komorach gazowych”, bo takie komory nie istniały i były niemożliwe (zobacz VHO, IHR, CODOH, WSMOT, Zundelsite, Nazi Gassings Never Happened) Badania pokazują, że powód tej dziwnej żydowskiej obsesji związanej z liczbą 6 mln bierze się ze starożytnego proroctwa religijnego w Torze. Według pewnych źródeł, proroctwo to przewidziało, że zanim naród żydowski będzie mógł wysunąć roszczenia i zdobyć Palestynę, by ustanowić żydowską ojczyznę zwaną “Izrael”, musi zginąć 6 mln Żydów w ofierze całopalenia (czyli holokauście), jako ofierze złożonej ich żądnej krwi boskości, YHWH. (Zobacz Weintraub, Ben. The Holocaust Dogma of Judaism: Keystone of the New World Order. Washington, D.C.: Cosmo Pub., 1995.) Żydowski autor Benjamen Blech potwierdził to w książce “The Secrets of Hebrew Words” [Tajemnice hebrajskich wyrazów] confirmed this reality (J Aronson Inc., 1991, p. 241), twierdząc:

“Hebrajskie słowo ‘powrócisz’ (TaShaVu) wydaje się być napisane niepoprawnie. Gramatycznie wymaga innego (vav), i powinnoo być (TaShUVU). Dlaczego brakuje mu litery (vav) oznaczającej sześć? [TaShaVU] bez vav to przepowiednia dla narodu żydowskiego o ostatecznym powrocie do ich narodowej ojczyzny. Według numerologii TaShaVU daje 708: tav = 400, shin = 300, vei = 2, vey = 6. Kiedy piszemy rok, ignorujemy millenia. W 1948 roku świeckiego kalendarza, widzimy cud żydowskiego powrotu do Izraela. W hebrajskim kalendarzu był to rok 5708. Był to rok przepowiedziany niekompletnym słowem (TaShuVu), powrócisz. Powróciliśmy, brakowało 6 – najważniejszych 6 mln naszych ludzi, którzy zginęli w holokauście. Ale spełnienie przepowiedni powrotu dokładnie w tym roku sugerowane przez gematrię TaShuVU daje pewną nadzieję, że słowa proroków o Ostatecznym Odzyskaniu sprawdzą się również”.

Poniżej dwa kolejne komentarze nt. pochodzenia “6 mln” z History & Scriptural Origins of the Six Million Number [Historyczne i biblijne pochodzenie liczby 6 mln]:

[Cytat 1] Proroctwa żydowskie w Torze stawiają wymóg, że musi “zniknąć” 6 mln Żydów zanim będzie możliwe ustanowienie państwa Izrael. “Powrócicie minus 6 mln”. To dlatego izraelski historyk, Tom Segev, oświadczył, że “6 mln” stanowi próbę przekształcenia historii o holokauście w państwową religię. Te 6 mln, jak mówi proroctwo, musiało zniknąć w “palących się piecach”, co legalizuje teraz sądowa wersja holokaustu. I rzeczywiście, Robert B Goldmann pisze: “. . . bez holokaustu nie byłoby żydowskiego państwa”. Prosta konsekwencja: Jeśli się uwzględni 6 mln Żydów zagazowanych w Auschwitz, którzy skończyli w “palących się piecach” (grecki holokaust = spalone ofiary), to proroctwa zostały “spełnione” i Izrael może stać się “legalnym państwem”. – autor nieznany

[Cytat 2] W kwestii liczby “6 mln” powinno się wiedzieć, że: w hebrajskim tekście proroctw w Torze, czytamy “powrócicie”. W tekście tym nie występuje litera “V” lub “VAU”, gdyż w hebrajskim nie ma cyfr; litera V oznacza 6. Ben Weitraub, badacz religijny, dowiedział się od rabinów, że brakująca litera oznacza liczbę ’6 mln’. A zatem proroctwo mówi: Powrócicie, ale w liczbie mniejszej o 6 mln. Zobacz Ben Weitraub: “The Holocaust Dogma of Judaism” [Dogmat holokaustu w judaizmie], Cosmo Publishing, Waszyngton 1995, s. 3. Musi brakować 6 mln zanim Żydzi będą mogli powrócić do Ziemi Obiecanej. Według Jahwe jest to oczyszczenie dusz grzesznego ludu. Żydzi muszą, po powrocie do Ziemi Obiecanej, być czyści, oczyszczenie musi nastąpić poprzez spalenie. – korespondent.

Czy to tylko zbieg okoliczności, że marna i śmieszna historia o “6 mln Żydów” zamordowanych w “komorach gazowych” i spalonych w “piecach” w obozach koncentracyjnych podczas II wojny światowej, dała Żydom impet i PR-owską broń, których potrzebowali żeby dokonać “wspaniałego powrotu” na “ziemię obiecaną” po zakończeniu wojny – zajmując i czyszcząc etnicznie większość Palestyny poprzez terroryzm i siłę broni – ustanawiając rasistowskie “państwo żydowskie” zwane “Izraelem” w 1948 roku? I to wszystko zdarza się w 100 procentach zgadzać ze wcześniej zacytowanym fragmentem proroctwa Tory? Nie sądzę!

Obecnie bajka pt. holokaust™ przybrała formę dziwacznego kultu, wymuszonego przez państwo i chronionego przez religię dogmatu (holościjaństwo), skoro nielegalne jest kwestionowanie, dyskutowanie lub negowanie w dziesiątkach europejskich krajów, podlegające ciężkim karom pieniężnym i więzienia! Ta naciągana, trąbiona przez syjonistów teoria spiskowa jest wykorzystywana przez żydowskich tekściarzy i oszukańczych artystów jako wytwórnia pieniędzy – oszustwo o niemal planetarnych proporcjach, przez żydowskiego profesora, Normana Finkelsteina, nazwane “Przedsiębiorstwem holokaustu”. Ponadto, ten mit wymyślili żydowscy gorliwcy jako ideologiczny młot do bicia w głowę Gojów, kiedy tylko nie-Żydzi ośmielą się krytykować lub sprzeciwiać globalnemu bandytyzmowi i złym wpływom samo-wyznawcom “wybranego narodu”.

Poniżej reprodukcje licznych wycinków prasowych pokazujących kabalistyczną liczbę 6 mln, od roku 1900. Zauważmy nieustanne odnoszenie się do “6 mln Żydów”, nieustanne błagania o pieniądze i ziemię (Palestyna), i określenie “holokaust” często używane przed rokiem 1940. Warto zauważyć, że autorami ogromnej większości tych artykułów propagandowych byli najbogatsi żydowscy bankierzy z Wall Street, jak również przywódcy syjonistycznych grup nacisków – wśród nich Schiffowie i Warburgowie. (Więcej przykładów here, here i here; podziękowania temu bloggerowi http://winstonsmithministryoftruth.blog … 361ed6a88d za odszukanie wielu z tych wycinków).

1900- Amerykański syjonista, rabin Stephen S. Wise, przemycił program syjonistyczny za oszustwem holokaustu, żeby wypromować sympatię opinii publicznej dla syjonizmu (żydowskie przejęcie Palestyny): “Tam jest 6 mln żywych, krwawiących, cierpiących argumentów opowiadających się za syjonizmem”.


Ciag dalszy na stronie:
http://worldinfoport.hvs.pl/przedsiebio ... -klamastw/


22 Kwi 2015 01:54
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Tajemnice bez tajemnic
Zatajone przed Polakami bogactwa Polski

Nic tak nie pokazuje niewyobrażalnej podłości rządów „warszawskich” przez ostatnie 25 lat, ich świadomego antypolskiego charakteru, świadomej eksterminacji i zmuszania do emigracji naszego narodu jak sprawa zatajanych niezwykłych bogactw Polski.

Nic tak precyzyjnie nie pokazuje gorliwego służenia obcym interesom, a zarazem bezprzykładnej głupoty rządów warszawskich przez ostatnie 25 lat jak sprawa ukrywanych przed narodem bogactw naturalnych naszego kraju. Przez zaprzedanie i głupotę rządzących jest blokowany szybki rozwoj Polski i dobrobyt całego społeczeństwa w tym naszych “elit”.

Polska jest NAJBOGATSZYM krajem świata położonym w sercu Europy. Oczywiście na nasze bogactwa, które Pan Bóg dał Polakom jest wielu chętnych. Dla przykładu Niemcy w swojej konstytucji nadal uznają granice sprzed 1937 roku. Oszustwem rządów warszawskich jest wmawianie Polakom, że Niemcy uznały naszą granicę zachodnią.

Poniższe zestawienie opracował mgr inż. Andrzej Łodziński – nasz Komandor pełnomocnik na Polskę. Powstało ono w oparciu o powszechnie dostępne dane geologiczne. Można sprawdzić poprzez Internet podane tu liczby!

Złoża metali w okolicach Suwałk (tytan, wanad, żelazo i metale ziem rzadkich)

Zasobność – 1 500 000 000 ton rudy (1,5 mld ton);

Wartość samego tytanu to 355 000 000 000 $ (355 mld $). Całkowita wartość złoża przekracza 1 000 000 000 000 $ (bilion $).
W USA Mówimy trylion dolarów, bowiem Anglosasi na miliard mówią bilion.

Rzecz w tym, że prócz 50 milionów ton tytanu złoże to zawiera najwyższej jakości rudy żelaza (w całej Europie, włącznie ze Szwecją i Uralem złoża rud żelaza akurat pokończyły się) oraz ogromne ilości bezcennych dla techniki tzw. metali ziem rzadkich. Bez tych metali nie jest możliwa żadna nowoczesna produkcja elektroniczna czy militarna.

Złoża molibdenu, wolframu, miedzi pod Myszkowem (Jura Krakowsko-Częstochowska). Obok tych metali zawsze występuje złoto, srebro i selen

Zasobność – 726 000 000 ton rudy (726 milionów ton);

Wartość samego tylko molibdenu – 14 520 000 000 $ (14,52 mld $).

Złoża niklu pod Ząbkowicami Śląski. Obok niklu w złożach występuje złoto i platynowce

Zasobność – 14 000 000 ton rudy (14 mln ton);

Wartość tylko niklu około 4 000 000 000 $ (4,00 mld $).

Złoża wysokiej jakości węgla kamiennego na Lubelszczyźnie. Węgiel „zanieczyszczony” jest złotem

Zasobność – 40 000 000 000 ton (40 mld ton);

Wartość – 4 800 000 000 000 $ (4 800 mld $ = 4,8 biliona $).

Złoża węgla brunatnego pod Legnicą

Zasobność – 15 000 000 000 ton (15 mld ton);

Wartość – 87 000 000 000 $ (87,00 mld $).

Złoża złota w różnych lokalizacjach głównie na terenie Dolnego Śląska

Zasobność – 350 ton kruszcu;

Wartość – 14 000 000 000 (14,00 mld $).

Złoża miedzi i złota w rejonie Bytomia Odrzańskiego

Zasobność:

Miedź – 8 000 000 ton metalu (8 mln ton)

Złoto – 100 ton kruszcu

Wartość razem około 62 500 000 000 $ (62,50 mld $).

Konwencjonalne (nie łupkowe) złoża gazu ziemnego, lokalizacja Ziemia Lubuska, Wielkopolska i Podkarpacie

Zasobność – 1,7 bln m3

Wartość – 510 000 000 000 $ (510 mld $)


RAZEM (podsumowując tylko wartość tytanu ze złoża pod Suwałkami) 5 847 020 000 000 $ (5 847,02 mld $ = 5,847 biliona / w USA 5,847 tryliona $)


Jednak to wcale nie wszystko!!!

Ropa, która płynie do Polski rurociągiem „Przyjaźń” jest wydobywana z głębokości około 7km w Tatarstanie, około 1000 km na wschód od Moskwy. Surowiec ten nie jest najwyższej jakości ponieważ jest silnie zasiarczony. Przedstawione powyżej dane pochodzą głównie z raportu z 15 letniego programu poszukiwań geologicznych, jaki zainicjował Edward Gierek w 1971 roku. Prace nad raportem ukończono w 1985 roku. Jednak w raporcie wykazano tylko złoża do głębokości 4km. Sowieci zakazali władzom PRL wiercić głębiej niż 4km! Dlaczego? Czyżby pod naszymi stopami znajdowały się szczególnie ważne złoża?

Polska w całości leży na ogromnym złożu ropy i gazu (w dodatku daleko wychodzącym w polski szelf bałtycki), bowiem twór geologiczny skał porowatych, który jest jak gąbka nasączony gazem i ropą, zaczynający się w Zatoce Perskiej, a kończący w Morzu Północnym pomiędzy Szkocją i Norwegią osiąga swoją kumulację właśnie w Polsce! Tylko, że to ogromne złoże znajduje się na głębokości 5 km – Polska zachodnia i północna i 7 km – Polska południowo-wschodnia. Te głęboko położone złoża szacowane są na 650 mld ton, co daje 4764,50 mld baryłek. Złoża Arabii Saudyjskiej oszacowane są na 265 mld baryłek!!! Eksploatacja głębokich złóż jest dzisiaj z punktu widzenia technicznego możliwa. Wartość tej ropy, biorąc pod uwagę obecne ceny wynosi – 300 163,5 mld $, czyli 300,1635 biliona $ (w USA 300,1635 trylionów $).

W powyższym wyliczeniu nie uwzględniono złóż uranu, srebra, cynku, ołowiu, bursztynu, siarki i soli oraz innych.

Jedno musimy wszak dopowiedzieć!

Polska leży wskutek unikalnego zbiegu czterech płyt tektonicznych na terenach idealnych do produkcji najtańszej i najczystszej energii elektrycznej, jaka powstaje z wyprowadzenia na powierzchnię gorących wód termalnych, albo rozgrzania wody o gorące skały do pary wodnej (geotermia) wystarczającej do napędu turbin elektrycznych.

Ten fenomen geotermalny jest w Polsce tak unikalny, że jego szacunkowa wartość w możliwości produkcji taniej energii elektrycznej i praktycznie darmowej energii cieplnej – w przeliczeniu na tony paliwa umownego – daje wartość co najmniej 70 razy większą niż wartość zasobów ropy i gazu pod dnem Morza Północnego!

Fenomen geotermalny w Polsce odkryto w ramach wspomnianego 15 letniego programu badań geologicznych. Sowieci tak się przestraszyli tych informacji, że polski geniusz geologiczny, prof. Feliks Sokołowski (znany i ceniony i w USA), miał zakaz jakichkolwiek publikacji na ten temat!

Ogólnie uważa się, że Polska wykorzystując geotermię może szybko zwiększyć produkcję energii elektrycznej 15 razy, natomiast pełne możliwości energetyczne naszego kraju to zwiększenie produkcji energii – 150 razy! Dzięki temu możemy być naturalną potęgą energetyczną formatu światowego fundując niezależność energetyczną wszystkim ościennym krajom!

Tymczasem polityka zdrajców stanu to zamykanie kopalń (gdzie jest udokumentowanych 16 miliardów ton wysokiej jakości węgla) by zrobić miejsce dla dotowanego węgla z Rosji oraz wyprzedaż polskich zakładów energetycznych państwowym firmom francuskim, które natychmiast podnoszą dla odbiorców ceny, jak również zachwycanie się drogą i nisko efektywną energetyka wiatrową, którą wciskają nam Niemcy. Niemcy sprzedają nam stare wiatraki jednocześnie u siebie forsownie rozwijają energetykę opartą o spalanie węgla brunatnego i geotermię. W Polsce wiele mówiło się o łupkach (ang. Shale Gas) zatajając przy okazji informacje o ogromnych pokładach gazu naturalnego w podziemnych zbiornikach (ang. Tighten Gas). Na takich zbiornikach stoją np. dwa miasta polskie: Poznań i Rzeszów. Ukrywając wiedzę o naszych bogactwach władza warszawska podpisała z Rosją maksymalnie niekorzystne umowy na dostawy gazu i ropy. Obecnie płacimy Rosji najwyższe na świcie ceny za ropę i gaz (zdrajca Cimoszewicz, zdrajca Pawlak).

Przyczyny szczegółowe polityczne zatajania przed Polakami bogactw Polski

Zatajanie przed Polakami bogactw naturalnych Polski miało prócz przyczyn ogólnych (wygnanie polskiej młodzieży z kraju i eksterminacji Polaków wskutek głodowych rent i emerytur oraz żałośnie niskich zarobków; w historii politycznej świata jest to znana praktyka eksterminacji ekonomicznej, która umożliwia skuteczne zlikwidowanie całych narodów; ogólnie cała polityka tzw. III RP to eksterminacja ekonomiczna plus drastyczny atak na dobre imię Polski i Polaków, czyli eksterminacja prawdy historycznej i godności osobistej/narodowej) również i równoległe bardzo konkretne przyczyny polityczne:

Antracyty na Lubelszczyźnie odkryto już przed II wojna światową. Po roku 1946 podjęto kontynuację badań geologicznych. Sowieci zakazali kontynuować badania nad antracytami na Lubelszczyźnie pod koniec lata 40-tych, gdy z kolejnych odwiertów potwierdzało się zanieczyszczenie antracytów złotem (dane z dwóch odwiertów potwierdzały też bardzo silną radioaktywność, co wskazywało na dodatkowe bardzo bogate złoże Uranu /lub Plutonu?/). Zanieczyszczenie złotem węgla była tak wysokie, że Stalin przestraszył się, że gdy Amerykanie się o tym dowiedzą – zrewidują Jałtę i Poczdam i zabiorą Sowietom Polskę. Sowieci nakazali zniszczyć dokumentację wykonanych odwiertów! Polscy technicy i inżynierowie zdołali jednak część najważniejszej dokumentacji zachować. Dokumentacja ta jest przechowywana do dziś.
Złoża polimetaliczne na Suwalszczyźnie, zwłaszcza ogromne zasoby metali ziem rzadkich wymusiłyby “Alliance cordiale” Polska – Chiny. Po prostu dwa jedyne kraje na świecie, które mają takie zasoby – Chiny i Polska – musiałyby koordynować swoje ruchy, a Chiny zrobiłyby co w ich mocy by te zasoby nie wpadły pod kontrolę ich konkurentów (Rosja, USA, Niemcy).
Ruszenie polimetali na Suwalszczyźnie (podobnie jak i innych bogactw) spowoduje też “zalanie” budżetu szybkimi dochodami. Dzięki temu, że skała, w której znajdują się złoża polimetaliczne jest wolna od niebezpiecznych gazów, a złoża są płytko pod powierzchnią eksploatacja byłaby tania i bezpieczna. W ogóle te bogactwa wiążą się z ogromnym przyrostem dochodów budżetu, co bezpośrednio przekłada się na szybkie wzmocnienie państwa polskiego, w tym Wojska Polskiego. Spodziewane dochody będą tak duże, że Polska po prostu nie będzie miała na co wydawać pieniędzy. Niemcom i Rosji nie w smak taka opcja!
Bogata dzięki swoim złożom Polska jako potęga umożliwiłaby szybki postęp gospodarczy całego regionu Europy Środkowej i Wschodniej oraz wykreowanie silnego bloku politycznego skupionego wokół Polski. To na dobre przekreśliłoby i plany ekspansji Rosji na Europę, a Niemiec na wschód jednocześnie stabilizując pokój na kontynencie.
Jakiekolwiek „ruszenie” przez Polskę swoich złóż ropy i gazu oznaczałoby konieczność podzielenia się przez Rosję paliwowym tortem w Europie z Polakami. W dalszej kolejności do podziału zysków musieliby dopuścić nas inni eksporterzy, zwłaszcza z nad Zatoki Perskiej.



Oczywiście – nic nigdy nie będzie, dopóki w Polsce będzie “rząd warszawski”, a nie suwerenny rząd polski!

Bez mówienia o tych tematach kampanii wyborczej się nie wygra! Wiedza o bogactwach Polski ruszy do urn nawet najbardziej zaciekłą absencję wyborczą! I nawet pijacy na moment wytrzeźwieją! Niech tylko zjawi się jeden kandydat, który powie prawdę. Niech do Polaków dotrze jak od ponad 25 lat są oszukiwani i eksterminowani! Powodem są nasze bogactwa, na które jest wielu chętnych.

http://www.eprudnik.pl/zatajone-przed-p ... zw-iii-rp/

p.s.
Ponizej artykulu jest reklama popierajaca kandydature G.Brauna na prezydenta Polski:

I właśnie się zjawił. Jedyny kandydat, dla którego polska racja stanu jest najważniejsza – Grzegorza Braun!
Jedyny, który dzięki swojej odwadze, mądrości i bezkompromisowości w mówieniu prawdy zasługuje na zaszczytne miano męża stanu.
Jedyny, który swoją osobą daje gwarancje, że nie zawiedzie!
Boży kandydat, polski kandydat, GRZEGORZ BRAUN.
Głosując na niego głosujemy na samych siebie, na odmianę naszego losu, na kres naszej eksterminacji, na koniec oszustw, na kres niszczenia naszego dobrego imienia.
Grzegorz Braun, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, vivat!!!


06 Maj 2015 07:31
Profil
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sty 2009 23:23
Posty: 4788
Post Re: Tajemnice bez tajemnic
Biały Dom kłamał w sprawie śmierci ben Ladena? "To prawdopodobne"
11.05.2015 18:03


Seymour Hersh, zdobywca Pulitzera z 1970 roku, twierdzi że Biały Dom kłamał w sprawie śmierci Osmy bin Ladena -
Barack Obama wraz z członkami zespołu bezpieczeństwa narodowego obserwują postępy operacji Neptune Spear, zakończonej śmiercią bin Ladena -
Raporty na temat nalotu komandosów w 2011 roku, w którym zginął Osama ben Laden, równie dobrze mógłby napisać Lewis Carroll, autor "Alicji w Krainie Czarów" - twierdzi Seymour Hersh, zdobywca Pulitzera z 1970 roku. I w swoim najnowszym tekście wylicza kłamstwa administracji prezydenta Baracka Obamy na temat śmierci terrorysty. Odpowiada mu CNN. Słowami swojego eksperta - Petera Bergena, który był na miejscu nalotu, w pakistańskim Abbottabad.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
To nie pierwszy raz, kiedy tekst Hersha wstrząsa opinią publiczną. CNN przypomina, że jest on tytanem dziennikarstwa śledczego. Na początku kariery opisał masakrę w My Lai w latach 60., w 2004 roku, na łamach "New Yorkera" pisał też o torturowanych przez Amerykanów więźniach w więzieniu Abu Ghraib w Iraku.
Najnowszy tekst opublikowany został w "London Review of Books". Wywołał tak duże zainteresowanie czytelników, że strona internetowa gazety w niedzielę po prostu padła.

Hersh napisał go na podstawie rozmów z anonimowym oficerem wywiadu. Twierdzi on m.in., że nalot komandosów, który Amerykanie przypuścili w pakistańskim Abbottabad, gdzie ukrywał się ben Laden nie był wcale strzelaniną, w której komandosi walczyli o życie. Według Hersha była to ustawka z pakistańskimi wojskowymi, którzy przetrzymywali terrorystę przez 5 lat i po prostu "udostępnili go" komandosom, którzy na miejsce przybyli helikopterami. Hersh twierdzi, że jedynymi strzałami, które zostały tego dnia oddane, były te, od których zginął ben Laden. Według niego nieprawdą jest też to, że CIA miało trop, dzięki któremu wyśledziło ben Ladena w Abbottabad. Przekonuje też, że to Arabia Saudyjska finansowała utrzymanie terrorysty.

Obama kłamał?

CNN podsumowuje: Prezydent USA, Barack Obama, jeśli wierzyć tekstowi, wraz z doradcami kłamał praktycznie na temat wszystkiego, co miało związek z nalotem i śmiercią ben Ladena. I przypomina, że akcja z 2011 roku jest uznawana powszechnie za jedno z największych osiągnięć Białego Domu.

W obronie prezydenta staje Peter Bergen, dziennikarz CNN i autor książki "Osama bin Laden: Portret z bliska". - Zacznijmy od twierdzenia, że jedyne strzały jakie padły to były te, które zabiły ben Ladena. Gdybyśmy przyjęli, że to prawda, musielibyśmy zignorować opowieści dwóch komandosów, którzy opowiadali o kilku rannych w czasie nalotu - w tym ochroniarzach ben Ladena, żony jednego z ochroniarzy i syna ben Ladena. Ich wersja została potwierdzona nie tylko przez innych komandosów, ale też kilku członków administracji Obamy, którzy mówili o tym nie tylko mi, ale też innym dziennikarzom - tłumaczy.

Dalej Bergen opisuje krajobraz po nalocie. Według niego cały teren podziurawiony był kulami, co wyklucza wersję o nielicznych strzałach. Wszędzie leżało też roztrzaskane szkło, które jasno skazywało na długotrwałą wymianę ognia.

Bergen, odwołując się do zdrowego rozsądku, komentuje też kolejne twierdzenie Hersha. Dodaje, że pomysł, aby Arabia Saudyjska płaciła za pobyt ben Ladena w Abbottabad jest zwyczajnie śmieszny, zwłaszcza że jednym z głównych celów ben Ladena było obalenie saudyjskiej rodziny królewskiej. - Po co mieliby utrzymywać swojego wroga? - pyta retorycznie.

Wszystko może być prawdopodobne, ale liczą się fakty

Dodaje, że o wiele prostszym rozwiązaniem zarówno dla USA, jak i dla Pakistanu byłoby dyskretne przekazanie terrorysty Stanom. Jak zauważa Bergen - robiono to już wielokrotnie, z różnymi członkami Al-Kaidy.

Co USA miałoby zyskać, zamiatając pod dywan informację, że to Pakistan ukrywa ben Ladena? Bergen dowodzi, że relacje pomiędzy tymi dwoma krajami były w owym czasie bardzo napięte, amerykańscy urzędnicy nie mogli więc nic stracić, przyznając, że to Pakistan daje schronienie terroryście.

Dziennikarz zwraca też uwagę, że jedynym źródłem, które występuje w tekście Hersha pod imieniem i nazwiskiem, jest Assad Durrani, który był szefem ISI, czyli pakistańskiej służby specjalnej. Ale jak zauważa Bergen - było to na początku lat 90., czyli dwie dekady przed śmiercią ben Ladena. - Napisałem do Durraniego po publikacji tekstu Hersha. Odpisał, że nie ma żadnego dowodu, aby ISI wiedziało o obecności ben Ladena w Abbottbadzie, ale można to uznać za "prawdopodobne" - dodaje. I komentuje, że trudno uznać to za potwierdzenie teorii Hersha. - Wszystko może wydać się prawdopodobne, ale zarówno w dziennikarstwie, jak i w przedstawianiu faktów trzeba patrzeć na dowody, a nie na prawdopodobieństwo.

Dodaje, że Hersh ma ugruntowaną pozycję jako dziennikarz. I że ma nadzieję, że jego kariery nie zwieńczy tekst o administracji Obamy, który wygląda jak skrzyżowanie dwóch popularnych seriali - "House of Cards" i "Homeland".

_________________
adm


11 Maj 2015 20:53
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Tajemnice bez tajemnic
Bunkier oprawców

Już w listopadzie 1984 r. polski anatomopatolog odkrył, że ksiądz Jerzy Popiełuszko był przez kilka dni bestialsko katowany. Tropy odkryte po roku 1990 prowadzą do nieużywanego bunkra wojskowego w Kazuniu, trzech oficerów WSW i grupy ich wspólników z warszawskiej SB.

„Tak zmasakrowanego ciała nie widziałem nigdy w życiu” – te słowa wypowiedział 2 listopada 1984 r. profesor Edmund Chróścielewski do Józefa Popiełuszki – brata księdza Jerzego. Chróścielewski – światowej sławy anatomopatolog – na prośbę Episkopatu przyjechał do Białegostoku, aby wziąć udział w oględzinach zwłok. Profesor nie został przesłuchany przed sądem w Toruniu, który wydawał wyrok na trzech esbeków oskarżonych o zabójstwo księdza. To o tyle zaskakujące, że był ważnym świadkiem w sprawie i mógłby podzielić się swoimi spostrzeżeniami popartymi fachową wiedzą. Chróścielewski (zmarł w 1998 r.) nie zdążył złożyć zeznań w śledztwie prokuratora Andrzeja Witkowskiego. O tym, co zobaczył wówczas w prosektorium w Białymstoku, opowiedział rodzinie Popiełuszków, która doskonale to zapamiętała. I wtedy zaczęły się jej wątpliwości co do tego, czy oficjalna wersja zbrodni była taka, jak przedstawiały ją władze.

Ślady tortur

Co takiego wstrząsającego zauważył profesor Chróścielewski (Jaruzelski wyrażał się o nim z pogardą „ten katolik”)? Na zdjęciach z sekcji widać zwłoki księdza potwornie zmasakrowane: liczne uszkodzenia szczęki, wyłupane oko (!), twarz tak zniszczona, że zatarły się jej rysy, nie do poznania. To dlatego rodzina kapłana i jego najbliżsi przyjaciele nabrali wątpliwości, czy to zwłoki księdza. Jacek Lipiński – hutnik z Warszawy, a prywatnie drugi kierowca Popiełuszki – zdobył dokumentację stomatologiczną. W prosektorium podważono szczękę kapłana i wtedy, po analizie zębów, zidentyfikowano go ponad wszelką wątpliwość. Gdy Lipiński rozszerzył rzędy zębów, oczom wszystkich świadków ukazała się… jama ustna pozbawiona języka. Wyglądało to tak, jakby ktoś wyrwał język księdza. Profesor Chróścielewski patrzył na to okiem fachowca i zwrócił uwagę na kilka istotnych szczegółów. Po pierwsze: liczne rany były w różnym stadium zabliźnienia, co oznaczało, że jedne zadano nawet kilka dni wcześniej przed innymi. To wskazywało, że ksiądz Jerzy był torturowany przez kilka dni. Profesor doszedł również do wniosku, że kapłan był martwy, gdy wrzucono go do wody (z relacji Grzegorza Piotrowskiego wynikało, że esbecy wyrzucili ciało księdza, gdy był ciężko pobity, ale żywy). Dla biegłego sądowego jest to proste do ustalenia m.in. po wyglądzie płuc. Gdy wrzucany jest do wody człowiek żywy, jego płuca oddychają, przez co nabierają wody. Gdy wrzucane są zwłoki, płuca już nie pracują i nie nabierają wody. Wszystkie te (i inne) spostrzeżenia doprowadziły Chróścielewskiego do wniosku, że „kapelan Solidarności” był przed swoją śmiercią brutalnie torturowany przez wiele godzin. Dowody, że tak było naprawdę, zgromadził wiele lat później prokurator Andrzej Witkowski.

Tajemnica różańca

W październiku 1984 r., gdy milicjanci i funkcjonariusze służb specjalnych szukali zaginionego księdza, kapitan Romuald S. z kontrwywiadu WSW w Toruniu znalazł jego różaniec. Przyjaciele zamordowanego kapłana potwierdzili, że różaniec należał do niego. Różaniec leżał obok mostu na Wiśle w Toruniu. Jak wykazało śledztwo prokuratora Witkowskiego, to tam przewieziono księdza Jerzego uprowadzonego w Górsku. Tam właśnie, w zaroślach pod mostem, ksiądz został pobity i przekazany innej grupie oprawców. Co działo się z nim dalej? W śledztwie zachowały się dwie ciekawe relacje. Jedną z nich złożyła kobieta, która w październiku 1984 r. leżała w szpitalu we Włocławku i zapamiętała, jak na dzień czy dwa przywieziono tam księdza Jerzego (rozpoznała go po wyrazie twarzy). Znajoma warszawska pielęgniarka opowiedziała prokuratorowi, że dwa lub trzy dni po uprowadzeniu księdza zjawił się u niej w domu milicjant i zapytał, jakich leków używa kapłan. Wszystko to wskazuje na to, że ksiądz żył jeszcze parę dni po uprowadzeniu.
Ale jest jeszcze jeden, bardzo ważny trop. To relacje sześciu funkcjonariuszy Wojskowej Służby Wewnętrznej, którzy w 1984 r. zajmowali się sprawą księdza. I to oni śledzili go po tym, jak wyjechał z Bydgoszczy. W 1990 r. dotarł do nich prokurator Andrzej Witkowski. Jeden z oficerów WSW zeznał, że ksiądz został pobity w Toruniu, w pobliżu mostu, a potem zabrany samochodem do bunkra amunicyjnego w Kazuniu. Tam aż do 25 października był bestialsko torturowany przez funkcjonariuszy WSW pod opieką KGB. Świadek, który to zeznał, podał nawet nazwiska trzech oficerów, którzy mieli torturować kapłana. To pułkownik, kapitan i major. Wszyscy żyją do dziś w Warszawie. Pobierają wysokie emerytury. Nigdy nie odpowiedzieli za tę makabryczną zbrodnię.
Wersję o Kazuniu potwierdza jeszcze jeden szczegół. Mówił o nim już w latach 80. Krzysztof Wyszkowski. Chodzi o kamienie przywiązane do nóg kapłana. Analiza geologiczna wykazała, że kamienie te mają rzadki skład minerałów, jaki spotyka się właśnie w okolicach Kazunia. To była kolejna, niezależna poszlaka prowadząca do wniosku, że właśnie w Kazuniu przebywał uprowadzony ksiądz.

Relacja jednego świadka

Jest jeszcze jeden świadek, który potwierdza tę wersję. To emerytowany oficer warszawskiej Służby Bezpieczeństwa (będę go nazywał Y). W październiku 1984 r., kiedy pracował w warszawskiej SB, wezwał go jego przełożony – pan W. (żyje do dziś i wiedzie życie szanowanego emeryta) i powiedział mu o zadaniu specjalnym, które zlecił mu osobiście sam generał Kiszczak. Pan W. miał znaleźć ludzi, którzy będą codziennie zawozić prowiant do starego bunkra w Kazuniu, gdzie ekipa WSW wykonywała „zadanie specjalne”. Dostali na ten cel nawet specjalny resortowy samochód – poloneza. Y nie pytał, bo nie miał w zwyczaju w takich sytuacjach zadawać zbędnych pytań, tym bardziej, że czasy były niespokojne, a w resorcie z podejrzeniem patrzono na tych, co zadawali pytania. W każdym razie od 20 października Y i jego koledzy – podwładni pana B. – kursowali regularnie między Warszawą a Kazuniem koło Modlina i wozili jedzenie. Y zapamiętał swój pierwszy wyjazd do Kazunia. „Na miejsce trafiliśmy bezbłędnie, ale dojechaliśmy tylko do szlabanu blokującego bezpośredni dojazd do bunkra. Dalej prowadziła droga szutrowa, po której nie wolno nam było jechać. Przy szlabanie czekał na nas człowiek mówiący z silnym rosyjskim akcentem. Człowiek ten odebrał od nas prowiant, a potem w wulgarnych słowach kazał nam odjeżdżać”. Pojechali i nie zadawali więcej pytań. Opisywany tutaj Y. był w Kazuniu kilka razy – 2, może 3. Później przyszło polecenie, żeby zaprzestać wyjazdów do Kazunia z aprowizacją. Więc Y i jego koledzy przestali jeździć. Kilka lat po transformacji ustrojowej, gdy większość oficerów SB była już na emeryturach, pan Y i pan W. spotkali się w gronie dawnych kolegów z SB. Wypili morze wódki i wtedy pan W. niechcący wrócił do tamtej historii. Opowiedział mojemu rozmówcy, że „zadanie specjalne” z 1984 r. miało dlatego tak ogromne znaczenie, bo w Kazuniu był „jakiś ksiądz związany z opozycją”, wobec którego prowadzono „działania specjalne”. Mój Y oczywiście nie pytał, bo nie miał w zwyczaju pytać, ale odpowiedź była oczywista. W październiku 1984 r. zaginął tylko jeden ksiądz katolicki, który nazywał się Jerzy Popiełuszko (wcześniej nosił imię Alfons).
Nasz Y sam o sobie mówi, że nie był grzecznym chłopcem. „Wiesz, że nie byłem aniołkiem” – mówił mi. – „Czasem trzeba było jakiegoś opozycjonistę obić, czasem dać w ryja jakiemuś gówniarzowi, czasem kogoś wywózką do lasu postraszyć, a czasem jakiegoś księdza zgnoić”. Nie był „aniołkiem” przez całe lata 80., a gdy wiatr historii wyrzucił na śmietnik Służbę Bezpieczeństwa, popracował jeszcze parę lat w policji, jak wielu jego kumpli z SB. Od wielu lat jest na emeryturze. W tym czasie uspokoił się, nikomu już nie obija mordy, politykę ma w d…, a jedyną rzeczą, której pragnie, jest święty spokój. Opisana tutaj relacja Y nie była nigdy spisana w żadnym protokole, a on sam nigdy nie został przesłuchany w związku z tą sprawą. Relacja wydaje się jednak wiarygodna. Po pierwsze dlatego, że Y zapamiętał wiele szczegółów potwierdzonych niezależnie w śledztwie prokuratora Andrzeja Witkowskiego. Po drugie: Y to człowiek z natury nieskory do konfabulacji i przeinaczeń.

Zrodlo:

http://www.warszawskagazeta.pl/historia ... r-oprawcow


06 Sie 2015 05:49
Profil

Rejestracja: 28 Gru 2008 21:11
Posty: 2311
Post Re: Tajemnice bez tajemnic
Tajna dyrektywa Premiera Tuska

https://www.youtube.com/watch?v=scCOkK5Ak_g


Kulisy niemieckiej pożyczki Tuska

https://www.youtube.com/watch?v=M-9NTobpLCA


09 Wrz 2015 21:13
Profil
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 204 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1 ... 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21  Następna


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.