Poznaj Żyda

Polskie Forum Narodowe, powstało w 1997 roku jako Polskie Forum dyskusyjne otwarte dla wszystkich którzy mieli coś do powiedzenia w kwestii Suwerenności Polski i propozycji na wyzwolenie spod Syjonistycznej okupacji.
Chodziło o udostępnienie Polakom trybuny na której można otwartym tekstem głosić prawdę na temat aktualnej polityki uprawianej przez Syjonistów w Polsce i na świecie.
Forum było kilkaset razy atakowane przez hakerów ale po resecie pojawiało się ponownie aż do końca 2016 roku kiedy to postanowiono zaktualizować system na bezpieczniejszy i łatwiejszy w odbiorze.
Poprzedni eksperyment się nie udał ze względu na fakt wymordowania Polskiej Inteligencji Narodowej i wychodowanie Euro kundli bez identyfikacji narodowej dla których celem była ucieczka z własnej Ojczyzny, czyli dobrowolne zesłanie na banicję.
Pozostali w Polsce zdewociali starcy i mocherowe owieczki zmanipulowane przez Żydowski Watykan i indoktrynowane przez koszerne media. Wybierały coraz to gorsze ekipy rządzące klęczące przed Izraelem który za cel postawił sobie budowę azylu dla Żydów pt. "Judenland" jako plan Himlera zrealizowany przez Czwartą Rzeszę Niemiecką zwaną dziś "Unia Europejska".
Stare Forym zostało zarchiwizowane a w jego miejsce pierwszego stycznia 2017 roku utworzono zupełnie nowy podmiot.
Obecnie Forum Suwerenność jest zamknięte na bezpośrednie pisanie informacji i umieszczanie postów jest dostępne jedynie poprzez wysyłanie prywatnych wiadomości na pocztę moderatorów którzy po weryfikacji zamieszczają wybrane materiały bezpośrednio na forum.
Obsługą projektu zajmuje się zespół redakcyjny pod kierunkiem Aleksa Sobótki z Chicago i Edwarda Maciejczyka, Polaka z Colorado którego na polecenie okupacyjnej władzy żydowskiej , aresztowano podczas odprawy paszportowej na lotnisku Okęcie 27 października 2007 roku za publicystykę Narodową i postawiono kuriozalny zarzut z paragrafu 256 kodeksu karnego - (antysemityzm). Po przesłuchaniu przez prokuratorkę z Białegostoku ( klon Bristygerowej) , status prawny Maciejczyka nie jest znany ponieważ nigdy więcej nie dał się złapać i nie odpowiadał na wezwania sądowe.
Edward Maciejczyk postawił sobie za cel walkę o Suwerenność Polski i ujawni się dopiero po przejęciu władzy w Polsce przez Polskich Narodowców czemu to forum powinno służyć jako drogowskaż wskazujący odwiecznych wrogów Słowiańszczyzny.
Głównym moderatorem jest Polski Historyk i Patriota z Canady " Autobahn401" który za cel postawił sobie edukację Polaków rozsianych po całym świecie i odkłamywanie prawdy tuszowanej przez koszerne media okupacyjne III RP czyli "JUdenlandu"
Administratorzy to Michał i Alex.
Polskie Forum Narodowe "Suwerenność.com "

Moderator: michal

401autobahn
Posty: 65
Rejestracja: 05 sty 2017, 5:25

Re: Poznaj Żyda

Postautor: 401autobahn » 28 lip 2017, 2:48

POZNAJ ZYDA !

Material archiwalny (czerwiec 2010 - lipiec 2016) 41 stron

http://suwerennosc.com/archiwum/viewtopic.php?f=35&t=496&sid=a42d0f716d4088d2575357be5ed84e28

401

401autobahn
Posty: 65
Rejestracja: 05 sty 2017, 5:25

Re: Poznaj Żyda

Postautor: 401autobahn » 10 sie 2017, 13:31

Stanisław Didier: ROLA NEOFITÓW W DZIEJACH POLSKI


Rok 1863

W TYM CZASIE, gdy Czerwoni owladneli wszystkiemi niemal sprezynami zycia narodowego, przygotowujac sie intensywnie do powstania, Biali drzemali. W znacznym stopniu przyczynili sie do tego Leopold Kronenberg i Jürgens, delegaci na zjazd Bialych, który odbyl sie w grudniu 1862 r. w Warszawie. Obradujacemu w tak ciezkiej dla kraju chwili zebraniu, któremu przewodniczyl Kronenberg, nadali neofici raczej charakter rozpraw akademickich i szlacheckiej pogawedki przy butelce wina. Zamiast przystapic w sposób stanowczy do rozwazenia wytworzonej przez poczynania Czerwonych sytuacji, postaral sie Jürgens wmówic w uczestników zjazdu, ze nie przewiduje sie rychlego wybuchu powstania. Rozjezdzali sie wiec delegaci w tem przekonaniu, ze chwila rozpoczecia walki z najezdzca, w oczekiwaniu na lepsze przygotowanie i przyjazniejsze okolicznosci, jest dosc daleka.

Tymczasem Komitet Centralny (utworzony przez Czerwonych latem 1862 r.), którego programowem haslem byla rewolucja spoleczna w Polsce, wszedl w uklady z kierownikami rewolucjonistów rosyjskich: Hercenem i Bakuninem. Dochodzily wprawdzie do Czerwonych wiesci, ze w radykalnych kolach moskiewskich mówiono glosno, iz kwestia Rusi i Litwy poklóci ich z Polakami; nie zrazalo to jednak czlonków Komitetu Centralnego, w którego sklad, jak pisze Przyborowski („Historja szesciu miesiecy”, str. 176), „wchodzili ludzie nikomu nieznani, gdzies z ciemnych otchlani bytu narodowego wyrzuceni na wierzch w konwulsyjnych drganiach wulkanu powstanczego”. Zeslepieni nadzieja rozpetania rewolucji spolecznej w Rosji, glusi oni byli na przestrogi Seweryna Elzanowskiego, który w przededniu powstania styczniowego pisal w „Przegladzie Rzeczy Polskich”, ze „…gdyby przyszlo w panstwie rosyjskiem do stanowczego przewrotu, Polska znalazlaby sie wsród okropnego pozaru… i mimowoli nawet musialaby sie chwytac wlasnych sposobów, by wlasny dom wyratowac…”.

Parcie neofickich przywódców Czerwonych do nawiazania scislego kontaktu z rewolucjonistami rosyjskimi przyczynilo sie walnie do zdekonspirowania planów powstanczych Komitetu Centralnego. Wyraznie o tem pisze Lemke w swojej pracy p. t. „Dziela Hercena”; twierdzi on, ze „rzad carski byl poinformowany o biegu najwazniejszych prac przygotowawczych Komitetu Centralnego Narodu Polskiego”. Dzieki raportom neofity Grzegorza Peretza, wspólpracownika pisma „Goos”, który przebywal w najblizszem otoczeniu Hercena, wiedziano w Petersburgu, ze wybuch powstania przygotowywany jest na styczen (Limanowski: „Hugo Kollataj”, str. 648). Pisal tez o tem Kraszewski, który w szeregu swoich powiesci („My i oni”, „Akta meczenskie”) zaznacza, ze powstanie styczniowe bylo przewidziana przez Moskwe.

Ze Skierniewic wyszlo haslo natychmiastowego rozpoczecia walki zbrojnej. W tem miescie bowiem na poczatku stycznia 1863 r. zebrali sie komisarze wojewódzcy, wsród których duza role odgrywal Józef Piotrowski, czlonek rodziny, o której Mikolaj Berg pisal („Pamietniki o polskich spiskach i powstaniach 1831-1862”, t. I, str. 184), ze „pochodzi z tych zydów, którzy wraz z Frankiem dla osiagniecia równouprawnienia przyjeli powierzchownie chrystjanizm i zmienili swe nazwiska na krajowe, zachowujac zawsze w glebi duszy i w domu obyczaj zydowski”. Komisarze postanowili przeslac Komitetowi Centralnemu ultimatum, w którem zazadali od niego ogloszenia powstania, oswiadczajac, iz w razie sprzeciwu naczelnej wladzy sami rozpoczna ruch zbrojny. Wiekszosc Komitetu nie chciala oprzec sie zadaniom malkontentów skierniewickich. Naprózno poszczególni czlonkowie Komitetu, jak A. Giller (z tego powodu zapewne niecierpiany przez L. Kronenberga, który dal temu wyraz w swoim liscie z dn. 4.VI.1864) i inni protestowali przeciwko rozpoczeciu powstania, zarzucajac mu wprost, ze nie postaral sie nawet przygotowac zawczasu w dostatecznej ilosci i jakosci srodków wojennych. W styczniu 1863 r. Komitet Centralny, z którego wystapil Giller (nie chcac brac na siebie odpowiedzialnosci za kleske w razie ogloszenia równoczesnego z branka powstania) uznal sie za Tymczasowy Rzad Narodowy i wezwal mlodziez polska do broni.

Od tej pory wydarzenia potoczyly sie znana koleja. Juz po kilku miesiacach walki przerzedzily sie szybko zastepy najdzielniejszych. Nietylko w dniach lipcowych, ale wczesniej jeszcze nie widzimy juz owej mlodziezy, pelnej entuzjazmu, która spotykala sie z soba zarówno przy pracy organizacyjnej, jak i na polach walk. Dosiegly ja kule, bagnety lub stryczek wroga. Na arenie wypadków pozostawali krzykacze, slepi czciciele rewolucji francuskiej, którym zdawalo sie, ze Polska powstanie wówczas, gdy na polski grunt przeflancuje sie hasla i sposoby dzialania Francuzów z konca XVIII w.

Na miejsce ofiarnej mlodziezy polskiej, która uslala szybko trupami swemi kraj ojczysty, pojawilo sie w organizacji powstanczej mnóstwo malych Maratów, Robespierre’ów, Fouquier Tainville’ów, Saint Justów, nasladujacych niezrecznie swe prototypy i drapujacych sie w ich krwawe lachmany.

Wysuneli sie tez szybko w sklad kierowniczych elementów powstania chrzczeni i niechrzczeni zydzi. Nie narazajac sie naogól na niebezpieczenstwa walki frontowej, obsadzili oni za to wiele powaznych stanowisk az do stopni dyrektorów wydzialów wlacznie, na których byli bardzo czynni. Dzialali tam: Karol Majewski, stojacy przez pewien czas na czele Rzadu Narodowego, Józef Piotrówski czlonek Rzadu, utworzonego we wrzesniu 1863 r. Aleksander Pawlowski, wchodzacy do Trybunalu Rewol.[ucyjnego], Józef Kwiatkowski, naczelnik Warszawy (zajmujacy sie pózniej sprowadzaniem broni dla formacji galicyjskiej), Franciszek Orlowski, dowódca jednego z oddzialów zandarmerji w stolicy, Wladyslaw Majewski (brat Karola), komisarz woj. kaliskiego, Stanislaw Rudnicki, znany pod nazwa Sawa, zaliczony przez M. Dubieckiego („Romuald Traugutt”, str. 218) do wspólpracowników komisji inkwizycyjnej rosyjskiej, Adam Majewski, bracia Niemirowscy, Bronislaw Wolowski, Kaplinscy, Henryk Wohl, Artur Goldman i inni.

Nic wiec dziwnego, ze niezgoda zapanowala w powstanczych szeregach polskich. Do zgody bowiem nie mógl dopuscic element neoficki, wciskajacy sie do organizacji. W tym czasie, gdy mlodziez polska przelewala krew w beznadziejnej walce z przemoznym wrogiem, przywódcy Czerwonych rozpoczeli ostra walke z Bialymi, która, przyczyniwszy sie w Królestwie do dwukrotnych przewrotów w Rzadzie, rozegrala sie i w innych czesciach porozbiorowych Rzeczypospolitej.

Juz w maju 1863 r. uwydatniajaca sie w Rzadzie Narodowym przewaga Bialych doprowadzila ze strony Czerwonych do zamachu stanu, do którego walnie dopomógl naczelnik strazy bezpieczenstwa Landowski, prawdopodobnie pochodzenia zydowskiego. Rzad Narodowy zostal rozpedzony, a bardziej oporni jego czlonkowie – uwiezieni. Haslo przewrotu wyszlo z Krakowa, gdzie licznie zgromadzeni, skrajnie radykalni nikczemnicy wymieniali publicznie nazwiska czlonków Rzadu, z intencja, azeby one doszly do moskiewskich uszu. Nie mogac doczekac sie chwili, gdy uda im sie ujac ster powstania, wyslali oni na wiosne 1863 r. morderców dla zabicia dwu najdoswiadczenszych czlonków Rzadu. Zamiar, pomimo ich woli, nie przyszedl do skutku. Wówczas spiskowcy postanowili w Zielone Swieta wymordowac wszystkich czlonków Rzadu. I to sie nie udalo. W kilka dni potem chcieli napasc na sale posiedzen w chwili, gdy obradowali tam czlonkowie Rzadu z przedstawicielami opozycji. Mieli oni zamiar zasztyletowac czlonków wladzy. Przeszkodzono im jednak.

Wichrzenia neofitów nie wrózyly dlugiego zywota nowopowstalemu Rzadowi. W krótkim czasie upadl on, ustepujac miejsca nowemu, na którego czele stanal Karol Majewski. Do pazdziernika stolica byla swiadkiem parokrotnej zmiany Rzadu. Jeszcze raz Czerwoni doszli droga zamachu do wladzy.

Poslugujac sie terrorem zniechecili oni do siebie niemal wszystkich. W krótkim tez czasie doszedl do glosu Romuald Traugutt, którego namówil do objecia wladzy Czartoryski, przedstawiwszy mu, ze istnienie terrorystycznego rzadu zniecheca mocarstwa Zachodu. Bohaterski dyktator nie byl tez wolny od „czulej opieki” wichrzycieli neofickich. Malo bylo im tego, ze mieli Epsteina w najblizszem otoczeniu tego meczennika sprawy narodowej. Widocznie nie nazbyt uleglym okazal sie im dyktator Traugutt. To tez przy koncu 1833 r. utworzony zostal przez szumowiny radykalne t. zw. Komitet Rewolucyjny (którego przewodniczacym zostal Bronislaw Brzezinski) dla przeciwdzialania zarzadzeniom Traugutta.

Co sie tyczy wrazenia, jakie wybuch powstania styczniowego wywolal na zachodzie Europy, bylo ono raczej niewielkie. Rozpoczecie walki zbrojnej z najezdzca w Królestwie przeszlo niemal niepostrzezenie wsród spoleczenstw i rzadów Zachodu. Jan Czynski, Lubliner, Wolowscy, Klaczko i inni zbyt malo czasu mieli na poinformowanie prasy zagranicznej (bedacej przewaznie wlasnoscia ludzi bliskich im pochodzeniem) o celach beznadziejnej walki, jaka toczyl naród polski z Moskalami. Jako zalozyciele „Lfalliance polonaise de toutes les croyances religieuses”, stowarzyszenia, majacego na celu pojednanie wszystkich wyznan religijnych na polskiej ziemi, zwrócili oni cala swoja energje w tym kierunku.

W Anglji wyrazano sie o powstaniu jako o ruchu, skazanym zgóry na niepowodzenie. Równiez w Wiedniu nie doceniano donioslosci rozpoczynajacych sie wydarzen. We Francji, gdzie urzedowa i pólurzedowa prasa juz przedtem rzucala gromy na Polaków z powoda zamachu Jaroszynskiego na W. ks. Konstantego, potraktowano powstanie jako ruchawke w stylu Mazziniego. W szeregu panstewek niemieckich sprawa konfliktu polsko-rosyjskiego zaciekawila dopiero z chwila zawarcia konwencji Prus z rzadem carskim. Wystapienia nielicznych dzienników na Zachodzie w obronie Polski spotykaly sie raczej z obojetnoscia wiekszosci prasy. Niektóre z nich nawet pietnowaly rzekome okrucienstwa powstanców. Jedynie w Prusiech przyjeto wybuch powstania jako wypadek pierwszorzednego znaczenia. Juz mianowanie W. ks. Konstantego namiestnikiem Królestwa wywolalo silna reakcje w Berlinie. „Jest to wiadomosc bardzo powazna – wypadek wielkiej, europejskiej donioslosci” – pisal publicysta Teodor Bernhardi.

Zdaniem prasy pruskiej, bedacej w wiekszosci w reku potomków oswieconych zydów niemieckich, którzy w r. 1819-1823 przyjmowali tysiacami wiare chrzescijanska, celem Konstantego byla korona królewska.

Tak pogodzona z Rosja Polska zmierzalaby do odzyskania Poznanskiego i Pomorza. Nastapilaby likwidacja partji Czerwonych, a kraj w oparciu o zywioly umiarkowane przeksztalcilby sie w secundo geniturę rosyjska. Rzad pruski wiec, zdaniem dziennikarzy zydowsko-niemieckich, nie mógl zajac pozycji biernego swiadka.

Wzruszajaca zgoda zapanowala tez miedzy neofickimi przywódcami Czerwonych i prasa pruska, co do obrzydzenia W. ks. Konstantemu pobytu w Warszawie. Lepiej im widocznie dogadzal na zamku królewskim Niemiec, Teodor hr. Berg, niecierpiacy Rosji i nazywajacy ja Chinami (M. Berg: „Zapiski o powstaniu polskiem”, t. III, str. 143). Wsród najblizszych wspólpracowników tego satrapy, bedacego na zoldzie bankierów zydowskich (Berg: „Zapiski…” t. III, str. 424-428), widac bylo Niemców: Wahla i Brunninga oraz zyda Goldmana.

To tez nic dziwnego, ze mial tego dosyc nawet Kraszewski, redaktor kronenbergowskiej „Gazety Polskiej”.
W powiesci p. t. „Zyd” pisal on wyraznie o nadziejach przywódców zydowskich, zwiazanych z wypadkami 1863 r. Mówia oni tam:
„…w powietrzu czuc proch, ale dla nas to nic zlego… skorzystajmy z dobrej okazji. Zamiast bawic sie w patrjotyzm i t. p. mrzonki, myslmy przedewszystkiem o sobie. Chlop polski nie lubi nas, wiemy o tem, ale chlop jest glupi – nie boimy sie go. O szlachte nam glównie idzie. Wmiesza sie ona przez sam punkt honoru w awanture, pójdzie do lasu, na krwawe pola, za co ja rzad ukarze, zniszczy, wytepi, wydusi, wywlaszczy, a wówczas dla nas droga otwarta… W kazdym narodzie musi sie wyrobic ponad masy jakas inteligencja i rodzaj arystokracji. My jestesmy materjalem gotowym, my zawladniemy krajem, a panujemy juz przez gieldy i przez wielka czesc prasy nad polowa Europy.
Ale naszem wlasciwem królestwem, nasza stolica, naszem Jeruzalem bedzie Polska. My bedziemy jej arystokracja, my tu rzadzic bedziemy, kraj ten nalezy do nas, jest nasz…”

Tak obliczali i rezonowali zydzi Kraszewskiego (ocierajacego sie o nich zbliska) w chwili, kiedy wazyly sie losy kraju.

Stanisław Dider: ROLA NEOFITÓW W DZIEJACH POLSKI. Warszawa 1934 Nakladem „Mysli Narodowej”

https://docs.google.com/document/d/1aLL ... edit?hl=pl

401autobahn
Posty: 65
Rejestracja: 05 sty 2017, 5:25

Re: Poznaj Żyda

Postautor: 401autobahn » 11 sie 2017, 17:54

Piotr Rybak i dr Zbigniew Kękuś o żydowskiej okupacji Polski - cz 1

https://www.youtube.com/watch?v=4EiaRX3zQsM


Piotr Rybak i dr Zbigniew Kękuś o żydowskiej okupacji Polski - cz 2

https://www.youtube.com/watch?v=d50K-XncIVk


401

edward
Administrator
Posty: 836
Rejestracja: 02 sty 2017, 17:48

Re: Poznaj Żyda

Postautor: edward » 22 sie 2017, 12:40

Posted by Marucha w dniu 2017-08-19 (sobota)
„Z Moczarem widziałem się może dwa razy. Nie byłem jego człowiekiem głosiłem własne poglądy. Gdy ktoś mnie zapytał na spotkaniu na Uniwersytecie Poznańskim czy jestem człowiekiem Moczara, odparłem: „Nie, ja jestem człowiekiem Gontarza i Polski” – mówił w 2001 roku w wywiadzie z Myślą Polską Ryszard Gontarz (ur. 1930), zmarły po ciężkiej chorobie 17 sierpnia 2017 roku
Mamy właśnie kolejną rocznicę tzw. wydarzeń marcowych, dziś traktowaną niemal jak święto państwowe. Nic dziwnego, od 1989 r. Polską rządzą „komandosi”. Pan był aktywnym uczestnikiem tamtych wydarzeń po stronie polskiej jako publicysta. Na wstępie poproszę więc o syntetyczną odpowiedź na pytanie: czym był właściwie Marzec ’68?
– Sprawa ma kilka warstw. Jedna to akcja „komandosów”, związana z „Dziadami”, wiecem na Uniwersytecie Warszawskim, manifestacjami studenckimi w Polsce. To kwestia bezpośrednich sprawców prowokacji pod pretekstem zdjęcia „Dziadów” z desek teatralnych.
Faktem jest że „Dziady” zdjęto, co spowodowało oburzenie studentów.
– To wielkie kłamstwo, bo „komandosi” robili wszystko, by do zdjęcia „Dziadów” doprowadzić. Nie ulega to wątpliwości, teraz sami „komandosi” temu nie zaprzeczają. Świadczy o tym wiele materiałów źródłowych, również pochodzących od nich. Mówił o tym wprost Szlajfer, opisał dokładnie Mencwel. Bezpośrednią przyczyną zdjęcia „Dziadów” była świadoma akcja „komandosów” i parasol ochronny, jaki roztoczyli nad nimi ciągle jeszcze bardzo wpływowi „puławianie”, czyli frakcja żydowska w PZPR.
To jedna warstwa. Jest i druga – o co walczyli „komandosi”, jaki był cel całej operacji?
– Tu nie uciekniemy od daty – czerwiec 1967 roku, tzn. agresji Izraela na państwa arabskie. Podkreślam – Marzec zaczął się w czerwcu. Blitzkrieg na Bliskim Wschodzie stanowił bezpośrednią przyczynę Marca ’68. W tym momencie nastąpiła ewidentna erupcja szowinizmu żydowskiego w środowiskach żydowskich na świecie i w Polsce. Mogę to nawet zrozumieć – po wszystkim, co przeżyli w czasie wojny i okupacji niemieckiej, w czasie bezwzględnej eksterminacji, byli dumni, że ich armia pobiła przeciwnika, wykonała wspaniałą operację.
Odrębną sprawą jest jednak stosunek Żydów w Polsce, licznie usytuowanych wysoko i bardzo wysoko w aparacie państwowym i partyjnym, do oficjalnego i jednoznacznego stanowiska władz polskich wobec agresji. Jak pamiętamy, władze opowiedziały się po stronie napadniętych, a przeciwko napastnikom. Gomułka określił to „przeciwko burzycielom pokoju”. Dokonał tego przy okazji kongresu CRZZ.
I tu doszło do konfliktu na tle problemu lojalności wobec interesów międzynarodowych państwa, jakiekolwiek owo państwo by nie było. A wytyczną ruchu syjonistycznego wobec mniejszości żydowskich na całym świecie był nakaz podwójnej lojalności, z wyraźnym prymatem lojalności wobec Izraela.
A jakie były objawy reakcji środowisk żydowskich na wieść o zwycięstwie Izraela w wojnie siedmiodniowej?
– Najprzeróżniejsze. Były to więc objawy radości, które – jak przypuszczam – przeszłyby bez represji. Co innego jednak, gdy rozpoczęła się antygomułkowska akcja środowisk żydowskich w Polsce. Rozpętali całe piekło. Charakterystyczne była tu reakcja oficerów żydowskich w Wojsku Polskim, którzy uczestniczyli ochoczo w zwalczaniu Gomułki i jego ekipy, opowiadającej się przeciwko Izraelowi. Gomułka został w ciągu godziny po wygłoszeniu swojego przemówienia ogłoszony „antysemitą”. Pretekstem do tej „nominacji” było słynne określenie tych środowisk mianem „piątej kolumny”.
Chociaż akurat ten fragment został wykreślony z oficjalnej wersji wystąpienia.
– Uczynił to sam Gomułka na skutek sugestii Ochaba i kilku innych „puławian”. Sądzę, że gdyby nie izraelski Blitzkrieg, to Marzec przesunąłby się w czasie, może o dwa, trzy lata. Konflikt nastąpiłby w sytuacji znacznie gorszej – nałożyłyby się na siebie przyczyny Marca i Grudnia. Zetknięcie się tych elementów mogłoby dać ogromny sukces „komandosom” i ich protektorom – „puławianom”.
Chyba to nie jedyne przyczyny.
– Oczywiście, tłem tego i innych konfliktów była permanentna walka, używając określenia Jedlickiego, między „chamami” i „żydami”. Łamiąc ten szyfr, między „natolińczykami” a „puławianami”, lub inaczej – między nurtem patriotycznym a żydowskim w ruchu lewicowym.
Przejdźmy z kolei do Pańskiego udziału w tych wydarzeniach. Był on niebagatelny, skoro nienawiść za Pańską postawę w tamtym czasie ściga Pana do dziś.
– W okresie Marca moje poglądy były już skrystalizowane: miałem właściwą ocenę zarówno 1948 r., jak i 1956 r., rozumiałem procesy toczące się tak w Polsce jak i rządzącej partii. Niemniej minęło mi pierwsze zachłyśnięcie się socjalizmem, kiedy pewien stary komunista – Żyd przekonywał mnie, że Żydzi są najlepszymi komunistami, bo nie mają ojczyzny, więc stworzyli ruch robotniczy i komunistyczny, odgrywając w nim czołową rolę. „No, tak, ma rację” – myślałem sobie.
Potem dowiedziałem, dlaczego to Zambrowski był „demokratą”, a Zenon Nowak „stalinowcem”. Jakimś kluczem do tego jest opowiadanie mojego przyjaciela – Kazimierza Kąkola. Jego szwagier Teofil Głowacki był znanym działaczem PPS-u w czasie II wojnie światowej. Został aresztowany przez UB. I tak opowiadał: „Sądził mnie Żyd, prokuratorem był Żyd, trzech oprawców było Żydami”.
Otóż byli oni komunistami, tak długo, jak pozostawali przy władzy, gdy ją utracili, od razu „stawali się” Żydami. Nie miałem trudności z wyborem, chociaż wielu moich znajomych takie kłopoty miało. Trudno się dziwić, wiedza na temat Bliskiego Wschodu, a zwłaszcza Izraela była zerowa. Nie pisało się na ten temat praktycznie w ogóle, lub o sprawach drugorzędnych.
W sumie nie miałem żadnych kłopotów z wyborem – wiedziałem sporo o Izraelu, a bardzo dużo o sprawach polskich. Jeśli miałem do wyboru Gomułkę czy Zambrowskiego, nie zastanawiałem się ani chwili. Gomułka był tym, którego Zambrowski wsadzał, stanąłem więc po stronie „wsadzanego”.
Czy tylko dlatego, że go wsadzili? Kim był dla Pana Gomułka?
– Mimo wszystko stanowił dla mnie symbol nurtu narodowego w partii. To nie znaczy, że byłem, jak w 1956 r., zafascynowany Gomułką. Tak wybrawszy, miałem świadomość, że z Października ’56 zostały szczątki. Gdy później pytano mnie na wiecach, spotkaniach, „co to jest ten Marzec?”, odpowiadałem: „To jest ciąg dalszy zahamowanego Października”. Reakcje na taką odpowiedź w komitetach wojewódzkich były straszne, słano donosy do KC, oburzeni aparatczycy pytali: „Kto zahamował? Tow. Wiesław?”
To jaki sens miało Pańskie zaangażowanie w Gomułkę?
– Ponowne zaufanie Gomułce miało tylko jeden wyznacznik: z tego co się stało, zostaną wyciągnięte wnioski, nastąpią głębokie zmiany w polityce wewnętrznej i gospodarczej, będzie kontynuowana tzw. demokratyzacja. Uległem czarowi ponownie obudzonej nadziei. W latach 1956-1968 nadzieja ta gasła dosyć szybko.
Ja utraciłem nadzieję właściwie na początku 1968 r. Napisałem wtedy reportaż w obronie biednego chłopa, któremu zabrano ziemię daną podczas reformy rolnej. Sytuacja była taka: bohater mojego reportażu nie zdążył na czas, gdy dzielono ziemię, bo leczył się w szpitalach po pobycie w obozie. Dostał więc 3 ha z tzw. „resztówki”, ale w dzierżawę, nie na własność. Potem, bodaj przy organizowaniu kołchozu, tę ziemię mu odebrano.
Ktoś go do mnie skierował. Chłop nie chciał usiąść, stał w progu, miętosząc w popękanych od roboty rękach czapkę. W tej czapce, za podszewką, miał dekret o reformie rolnej. Pokazał mi ten papier i spytał: „Panie czyja to władza?” Temat wziąłem i napisałem reportaż pt. „Czyja to władza?” Wybuchła gigantyczna afera, chociaż przedmiotem mojej krytyki były władze powiatowe i jakieś urzędy wojewódzkie. Okazało się, że popełniłem straszliwe przestępstwo.
Początkowo w redakcji zapanowała ogromna radość – reportaż puściła cenzura! – ja otrzymałem ekstra premię, naczelny był zachwycony. W czasie kolegium dzwoni telefon. Naczelny odbiera, słucha, blednie, powtarza ciągle „tak jest”, odkłada słuchawkę i mówi: „Tow. Wiesław jest w najwyższym stopniu oburzony twoim reportażem”. No i wyleciałem z redakcji „Sztandaru Młodych”. Wtedy otrzymałem pierwszy, jeszcze złagodzony, zakaz pisania.
No to kochał Pan „Wiesława”, czy nie?
– Jak powiedziałem, złudzeń miałem już niewiele, ale, ja, wyrzucony na skutek „oburzenia Wiesława”, poparłem go wybierając mniejsze zło, i – przyznaję – mając pewną nadzieję. Wydawało mi się, że skoro „puławianie” tak mu przyłożyli, to coś zrozumie.
Było jeszcze w moim rozumowaniu coś o wiele istotniejszego. Za kim poszli studenci? Za wąską grupą, kompletnie izolowaną od życia przeciętnych Polaków, mieszkającą w luksusowych mieszkaniach w Alei Róż i okolicach? Bronili wyrzuconych Michnika i Szlajfera? Za czym poszli studenci? Za jedynym programem, „komandosów”, tzn. listem Kuronia i Modzelewskiego, będącego mieszanką trockizmu i maoizmu?
Wolne żarty. Dla mnie było oczywiste, że młodzież była gotowa do wybuchu, bo nie akceptowała tamtej rzeczywistości. Wystarczał więc byle zapalnik. Toteż w pierwszym swoim artykule „marcowym” pt. „Inspiratorzy”, wyklętym po wsze czasy, przeprowadziłem ostrą granicę między prowokującymi a sprowokowanymi. Chodziło mi też o uniknięcie za wszelką cenę rozlewu krwi, do czego dążyli „komandosi” – słynne „Studenci, robotnicy, żołnierze, krwawy Budapeszt”, sformułowane przez Antoniego Zambrowskiego.
„Komandosi”, a z pewnością ich polityczni protektorzy, system ten doskonale znali, bo go tworzyli. Wiedzieli, że dalsze rozhuśtanie nastrojów, wciągnięcie w awanturę robotników, musi doprowadzić do przelewu krwi. Taki był mechanizm systemu. Oczywiście, zieloni politycznie polscy studenci nie mieli najmniejszego pojęcia o prawdziwych zamiarach sprawców Marca ’68. Im podsuwano hasła demokracji, zdjętych „Dziadów” itp. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że gdyby im się udało, to krew by się polała.
Czemu się nie udało? Poziom niezadowolenia społecznego był już przecież wysoki.
– Ponieważ „komandosi” nie wiedzieli czym żyje przeciętny Polak, którego los był im kompletnie obcy. Jako zapalnik próbowali uruchomić wywołaną przez nich sprawę „Dziadów”, co działało tylko na część studentów i część literatów. Inni wzruszali ramionami, mówiąc: „Jakie „Dziady”? To my jesteśmy dziadami”.
„Komandosi” próbowali wprawdzie uruchomić robotników, ale byli zupełnie nieprzygotowani. Robotnicy żyli innymi problemami. Już dojrzali wiekowo i politycznie komandosi wyciągnęli z tamtej lekcji nauczkę i w 1980 r. byli dobrze przygotowani do kontaktów z robotnikami.
Po drugie, zaskoczyło ich kompletnie użycie argumentu narodowościowego, na co reagowali stereotypem „antysemityzmu”, w tym wobec mnie. To paranoja! Ja im przecież nie kazałem się zbierać w wyłącznie w żydowskim gronie, ani Moczar ani Gomułka. Ta grupa młodzieży żydowskiej żyła w samoizolacji. Opowiadanie, że był to czysty przypadek stanowi oczywiste kłamstwo. Jaki przypadek? Przecież dobierali się według jakiegoś klucza, a był to klucz narodowościowy.
Dlatego w wyklętym artykule „Inspiratorzy” pisałem m.in.: „Studenci, kocham i cenię waszą odwagę przekonań”, a jednocześnie apelowałem, by uczyli się patrzeć i rozróżniać, komu, o co, naprawdę chodzi. Oni przecież ryzykowali, mimo politycznej niedojrzałości walczyli za jakąś sprawę, chociaż do końca nie wiedzieli za jaką. Jednak cukiereczków za to nie oczekiwali. Pały były pałami, areszt aresztem, a relegacje z uczelni łamały życie raz na zawsze.
Komandosi pokończyli niewiele później uczelnie zagranicą lub w kraju – polscy studenci nie. Komandosów nigdy nie kierowano do karnych kompanii, polskich studentów – tak.
Moim przesłaniem było, że cenię ich ideowość, ale ostrzegam przed polityczną naiwnością. Moje artykuły wtedy już nie szły przez cenzurę, lecz Biuro Prasy KC. Toteż bardzo obawiałem się, że cytowany fragment zostanie wykreślony. Artykuł ten czytał sam Gomułka i nie zakwestionował tych słów. To dla mnie zagadka do dziś.

Marzec się jednak skończył V Zjazdem i wszystko zaklajstrowano. Nic się nie stało, budujemy dalej socjalizm, trąbka na odwrót zabrzmiała głośno, żadnych konsekwencji politycznych nie wyciągnięto z marcowej lekcji.
– Przed zjazdem w partii działy się bardzo ciekawe rzeczy, o czym dziś nikt nie pisze, bo jak tu mówić, że w parszywym PZPR mogło się dziać coś dobrego. Partia liczyła wtedy ok. 2 mln ludzi, a Marzec ’68 ożywił nurt narodowo-patriotyczny. Ci ludzie reagowali podobnie jak ja – chcieli poważnych zmian.
Zmian, ale o jakim charakterze?
– Ewolucyjnym. Zmiana ustroju aktem jednorazowym, rewolucyjnym była wówczas niemożliwa. Więcej, stanowiła zbrodniczą utopię, bo w Polsce popłynęłaby rzeka krwi. „Komandosom” chodziło też o zmiany, ale o lewackie, w kierunku trockistowskim, maoistowskim, a nie demokratycznym. O powrót tatusiów-stalinowców do władzy.
Moją dewizą w tej sytuacji było powiedzenie jednej z bohaterek filmu Ryszarda Filipskiego „Gdzie woda czysta i trawa zielona”: „Jeśli już Pan Bóg spuścił nam na głowę ten socjalizm, to go przynajmniej dobrze róbmy”.
Co u Pana znaczyło „róbmy dobrze socjalizm”?
– Skoro partia sprawowała monowładzę i mieliśmy ograniczoną suwerenność, jakakolwiek naprawa musiała zacząć się w partii. Wszelkie inne próby były skazane na niepowodzenie. Funkcjonowaliśmy w systemie monopartyjnym, wówczas nie do ominięcia. Sama kampania przedzjazdowa toczyła się w atmosferze dużego ożywienia politycznego, spór dwóch orientacji w partii wywołał społeczne żądania zmian.
W kampanii padały ciekawe żądania: rotacji kadr na najwyższych stanowiskach, dwukadencyjności na funkcjach obieralnych, demokratycznych wyborów do instancji partyjnych. Nie można było demokratyzować kraju bez demokratyzowania partii. W partii narastała fala roszczeń politycznych. Byłem wówczas bardzo aktywny, dużo jeździłem, przemawiałem, ideą przewodnią moich działań było „idziemy drogą Października”. Przez pewien czas byłem przekonany o nieodwracalności tego procesu.
Towarzysz Wiesław miał jednak inne zdanie. Kiedy przekonał się Pan o tym, że proces ten jest jednak odwracalny?
– Trudno o jakąś cezurę czasową czy faktograficzną. Ale było widoczne, że postulaty przechodziły do KW, tu je czyszczono – jeszcze nie do końca, lecz padały w KC, a przed salą kongresową umierały. Pamiętam symptomatyczny fakt. Artur Starewicz padł w wyborach na delegata w Zielonej Górze. Gomułka wściekł się i kazał Cyrankiewiczowi dopilnować jego wyboru z Krakowie. I tow. Cyrankiewicz dopilnował. Sam zjazd odbył się już bez żadnych niespodzianek, według starego wypróbowanego schematu. Wprawdzie niektórzy kandydaci do władz dostali dużo skreśleń, ale to wszystko. Listopadowy zjazd stanowił śmierć nadziei marcowych.
W książce Jerzego Brochockiego „Rewolta marcowa” pada Pańskie nazwisko w kontekście Pana przemówienia do kadry partyjnej MSW, co miało miejsce tuż po wspomnianym V Zjeździe. Autor prezentuje dwie wersje tego incydentu, nagłośnionego zresztą niesamowicie przez Wolną Europę. Jedno jest jasne, po tym wystąpieniu został Pan poddany represjom: zawodowym – zakaz publikowania na czas nieokreślony, politycznym – usunięto Pana z partii, policyjnym – cofnięto Panu paszport. Reszta jest dość niejasna. Zacznijmy od tego, co Pan powiedział zgromadzonym bezpieczniakom.
– Zaprosił mnie Komitet Zakładowy PZPR. Powiedziałem to, co setki razy głosiłem na różnych spotkaniach, w tym np. w Wydawnictwie MON.
Gdzie jak gdzie, ale w MSW doskonale wiedzieli kogo i o jakich poglądach zapraszają.
– Nie mogli nie wiedzieć, ich zawód to wiedzieć. Nie twierdzę jednak, że moje wystąpienie stanowiło rezultat rozstroju nerwowego. To była całkiem świadoma decyzja, że muszę to zrobić. Miałem świadomość, że – szczególnie na skutek propagandy zachodniej – jestem postrzegany jako tuba Moczara czy, według innych, Gomułki. Taki facet od doraźnej „antysemickiej” roboty. Chciałem z tej całej historii wyjść czysty, odciąć się od tego co się działo, a działo się wbrew woli, przekonaniom, chęciom i nadziejom większości Polaków.
Niemniej niektórzy zarzucają Panu, iż stanowił Pan element spisku wewnątrz moczarowców lub samych moczarowców. Nie miał Pan związków z Moczarem?
– Z Moczarem widziałem się może dwa razy. Nie byłem jego człowiekiem głosiłem własne poglądy i – jak Pan widzi – poglądów tych nie zmieniłem ani nie odwołałem, choć później wielu zaangażowanych wtedy po tej samej stronie, co ja, odszczekało swoje słowa. I skorzystało na tym.
Gdy ktoś mnie zapytał na spotkaniu na Uniwersytecie Poznańskim czy jestem człowiekiem Moczara, odparłem: „Nie, ja jestem człowiekiem Gontarza i Polski”. Podobnie jak ja myślało wielu ludzi, z którymi byłem w kontakcie, ale nie był to żaden spisek, żadna sformalizowana struktura. Nie chcę, śladem tow. Kiszczaka, przypisywać sobie zasług w obalaniu Gomułki.
To proszę wymienić chociaż kilka nazwisk.
– Nic z tego, nie chcę im robić krzywdy. Nie wszyscy potem zdali egzamin z przyjaźni. Niektórzy, gdy już podpadłem, przechodzili na drugą stronę ulicy, nie poznawali mnie, mój telefon, kiedyś dzwoniący bez przerwy umilkł.
Proszę w końcu powiedzieć, czym Pan przeraził „naczalstwo” MSW.
– Na sali było z 500 SB-ków. Mimo to skoczyłem z trampoliny. Gdy mówiłem na sali było cicho, jak makiem zasiał. Zacząłem tak: „Czarno widzę przyszłość Polski” i dalej nastąpiła analiza sytuacji, mniej więcej taka, jaką dotychczas Panu przedstawiłem. Postawiłem tezę, że jeśli nie nastąpią zmiany, to w ciągu dwóch lat będziemy mieli wybuch społeczny.
Powiedziałem, że „komandosom” udało się zmobilizować kilka tysięcy studentów, a kierownictwo partii i zjazd nie wyciągnęły z tego żadnych wniosków, zachowuje się, jakby nic się nie stało i „karawan jedzie dalej”. Odwoływałem się do własnych doświadczeń ze spotkań, a także domnóstwa listów, które wówczas otrzymywałem.
Przywołałem ponadto swój artykuł w obronie studenta, który zgłosił się do mnie, skarżąc się, że bez żadnej racji wywalono go z Uniwersytetu. O dziwo, artykuł przeszedł. Był zresztą cytowany przez agencje zachodnie, zajmujące się mną bardzo „troskliwie”. Interweniowałem w jego sprawie kilkakrotnie, osiągnąwszy w końcu przywrócenie mu praw studenckich. Dziś jest on posłem partii bardzo mi wrogiej, pominę więc nazwisko, by nie psuć mu kariery. Takich przypadków było zresztą wiele.
Uczestniczył Pan w spotkaniach z młodzieżą?
– Bardzo często. Wielokrotnie zaczynało się w bardzo wrogiej atmosferze, po czym dochodziliśmy do porozumienia. Nie widziałem zresztą sensu, by kwestionować, że młodzieży zaczęto coś wyjaśniać dopiero po tym, jak spadły na nich pały. Studenci mieli prawo czuć się zgorzkniali. W pierwszych dniach wydarzeń marcowych rozmawiano z młodzieżą przy pomocy pałek. Przed i jeszcze jakiś czas po wiecu na UW istniała blokada informacyjna. Powstaje pytanie: dlaczego?
Może rację ma Brochocki, który twierdzi, że obie strony dążyły do konfrontacji w myśl zasad „teraz lub nigdy”, „albo my ich albo oni nas”. Na takim rozwoju sytuacji zależeć więc miało zarówno MSW jak i „komandosom”.
– W zasadzie tak. Tylko że „komandosi” nie mieli czasu, nie mogli się spóźnić, ich frakcja w partii w państwie przegrywała, dla nich był ostatni dzwonek. Gdyby nie czerwiec 1967 r., to by poczekali, ale po czerwcu w zawrotnym tempie frakcja puławska zaczęła tracić pozycje. Z wojska za brak lojalności wobec państwa usunięto mnóstwo wyższych oficerów. Zresztą w żadnej normalnej armii na świecie takich postaw by nie tolerowano.
Prasa rozpoczęła ostrą kampanię antysyjonistyczną. Frakcja „partyzantów” przystąpiła do ataku, choć nie była to jeszcze wojna na całego. Niemniej ziemia zatrzęsła się pod nogami „puławian”. Wiedzieli, że „teraz albo nigdy”, bo pękła bariera nietykalności. Po raz pierwszy w PRL zaczęto pisać, że istnieje coś takiego jak nacjonalizm żydowski, co dotąd stanowiło tabu. Mniejszość żydowska w Polsce korzystała z niezwykłego parasola ochronnego, a tu parasol zamknięto. Był to cios niesamowity.
Nie spodziewali się?
– Spodziewali, ale myśleli, że „partyzanci” nie zdobędą się na to. Przed Marcem nagle pojawiły się dwa rodzaje ulotek. Jedne ostrzegające przed „antysemityzmem” oraz inne – z których wynikało, że wszyscy „na górze” to Żydzi. Jakby chodziło o uprzedzenie mającego nastąpi ruchu: „Uważajcie, bo to się źle skończy, antysemityzm jest nielubiany ani na Zachodzie, ani na Wschodzie”.
A co na to Gomułka?
– Gomułka mógł się spodziewać wszystkiego, tylko nie absurdalnego posądzenia o antysemityzm. O „piątej kolumnie” mówił z przekonaniem, wycofał to sformułowanie z przyczyn taktycznych. Przypomnę, że w latach 1944-45 też sprzeciwiał się inwazji personalnej Żydów na aparat bezpieczeństwa i kluczowe stanowiska państwowe, bo „szkodzi to naszej sprawie”, tzn. sprawie komunizmu.
Wracając do spotkania w MSW. Czy kogoś atakował Pan personalnie?
– Tak, Kliszkę i Gomułkę. Potem padło kilka pytań, dwie osoby z lekka odcięły się od mojego wystąpienia. Gdy jednak wychodziłem, słuchacze urządzili mi owację na stojąco. Nigdy nie doświadczyłem aż takiej reakcji.
Skąd ta reakcja?
– Przecież ci ludzie wiedzieli wszystko, lub prawie wszystko. Ich zadaniem było m.in. informowanie o nastrojach społecznych. Nie mogli nie przewidywać do czego to prowadzi. Niemniej po moim wyjściu I sekretarz KZ poprosił, aby zebrani jeszcze chwilę pozostali. I wtedy odbył się sabat czarownic. Wszyscy mnie potępiali, mimo że kilka minut wcześniej owacyjnie klaskali.
Do tego jeszcze wrócimy. Teraz proszę powiedzieć o cenie tego wystąpienia.
– Wysoka, bardzo wysoka. Spodziewałem się, że nie pogłaszczą mnie za to po główce, ale represje przekroczyły moje najgorsze oczekiwania: bezterminowy zakaz pisania, blokada paszportowa, wykluczenie z partii w tempie ekspresowym. Towarzyszyła temu wściekła nagonka zachodnich mediów, głównie RWE, która przez cały dzień nadawała komunikat o „trzęsieniu ziemi na Rakowieckiej”.
Pozorny paradoks, antysocjalistyczne radiostacje w sojuszu z kierownictwem bezpieki i partii komunistycznej. Ale tylko pozorny. Zresztą pod opieką „wolnych” radiostacji pozostawałem długo. Zostałem bez pracy i środków do życia. Często nie miałem po prostu co jeść. Byłem trędowaty. Pisanie pod pseudonimami szybko się skończyło.
Nikt Panu nie pomógł?
– Aż tak źle nie było. Pomógł mi Kazio Kąkol – naczelny „Prawa i Życia”, bardzo dużo ryzykując, bo wiedział, że poprzednie moje próby kończyły się dochodzeniami w redakcjach, a za pomoc Gontarzowi można było zapłacić zakończeniem kariery. Kąkol zachował się wspaniale, a także sekretarz redakcji. Dzięki nim mogłem zjeść śniadanie, obiad i kolację. Nie zawsze, czasami był to jeden posiłek, ale to ogromna różnica, nie jeść wcale albo raz.
Cała operacja wyglądała tak: pisałem pod pseudonimem, Wiktor Szpada, a wierszówki wypisywano na zastępcę Kąkola – potem sekretarza redakcji. Wyśledziła mnie jednak Wolna Europa, która złożyła następujący donos do kierownictwa partii: „W „Prawie i Życiu” w numerach z 23 marca i 23 kwietnia ukazały się artykuły o charakterze donosicielskim, ostro krytykujące stosunki na polskiej estradzie i w kierujących nią instytucjach. Artykuły miały wspólny tytuł „Komu piosenkę”, a podpisane były Wiktor Szpada. Otóż tym Wiktorem Szpadą jest Ryszard Gontarz … którego kierownictwo PZPR zakazało drukować”. Dalej RWE demaskuje pseudonimy Kąkola.
Donosiciele oskarżają o donosicielstwo.
– Nic nowego. W uniemożliwianiu mi życia był zaangażowany osobiście Kliszko. Wiele lat później ktoś mi powiedział, że mechanizm ten był dość wyszukany: informację o tym, że piszę gdzieś pod jakimś pseudonimem z polecenia Kliszki przekazywano na Zachód, stamtąd ją przekazywano do kraju, a wtedy on, tow. Kliszko reagował. Imano się także prowokacji, aby wrobić mnie w aferę kryminalną, m.in. próbowano wręczyć mnie łapówkę za rzekome załatwienie komuś samochodu. Skala zaciekłości była więc ogromna.
Czemu jednak „zapis” na Gontarza trwał po nastaniu Gierka?
– I tu zaczyna się zagadka. Po spotkaniu ze mną w MSW nastąpiły sądne dni. Poleciały głowy – m.in. usunięto I sekretarza KZ, zdjęto ze stanowiska i wyrzucono z pracy zastępcę dyrektora departamentu Tadeusza Walichnowskiego. Natychmiast po objęciu władzy przez Gierka zespół powołany przez egzekutywę KZ PZPR w MSW przeprowadził rozmowy z osobami represjonowanymi w Ministerstwie, w rezultacie których udzielono im satysfakcji moralnej i służbowej.
Wielu moich znajomych uważało, że teraz przyszedł mój czas. Niektórzy zapytywali nawet, skąd wiedziałem, że wybuch nastąpi za dwa lata. „Musiałeś mieć przecieki” – twierdzili. Nie przychodziło im do głowy, że można analizować, przewidywać. No, ale taki był system.
Tymczasem nadal był Pan na cenzurowanym, „Wolna Europa” nadal szczuła na Pana, a „towarzysze” widocznie przyznawali rację „wrogiej radiostacji”. Przyczyna Pańskiej izolacji musiała być o wiele poważniejsza niż „nieodpowiedzialne” wystąpienie w MSW.
– Na początku stycznia rozmawiałem z członkiem Politbiura i sekretarzem KC, deklarującym się jako mój przyjaciel, Stefanem Olszowskim. Rozmowa przebiegała bardzo dobrze, dla niego mój powrót do czynnego życia zawodowego był oczywisty, pytał co i gdzie chcę robić. Wiele lat później przeczytałem protokół z posiedzenia Politbiura, też ze stycznia 1971 r., na którym Olszowski mówił mniej więcej tak: „Do czego to dochodzi. Wystąpiła nawet do mnie grupa towarzyszy z petycją żądając rehabilitacji Gontarza”. Przeczytałem to z dużym zaskoczeniem, tym bardziej że Olszowski kiedyś odważnie upomniał się o mnie.
Czy odkrył Pan źródło kontynuacji represji po Grudniu ’70?
– Nastąpiłem na minę, na którą wcale nie składały się sprzeczności w łonie „moczarowców”, albo spisek przygotowywany przez Moczara. Spisek istniał, także w kołach MSW, ale organizowany przez kogo innego.
To niech Pan zdradzi tajemnicę.
– Niech Pan sobie przypomni wiec aktywu partyjnego w sali kongresowej Pałacu Kultury 19 marca 1968 r. W pewnym momencie zebrani zaczęli skandować: jedni – „Wiesław”, drudzy – „Gierek”. Nazwisko Gierka skandowała organizacja partyjna dzielnicy Wola, na której czele stał Łukaszewicz. Prócz skandujących, zaskoczeni byli wszyscy, z Gomułką włącznie. Nie jest więc insynuacją, że – zważywszy na błyskawiczny awans Łukaszewicza za Gierka – ujawniła się wtedy jedna z sił, które doprowadziły do upadku Gomułki. Przecież takie rzeczy nie działy się wówczas spontanicznie.
Mówi Pan jak Pytia. Rzucił Pan świadomie rękawicę w jaskini lwa, poniósł Pan określone konsekwencje, to zrozumiałe. Mniej zrozumiale jednak wygląda rozmiar rzezi w aparacie służbowym i partyjnym MSW, wielokrotne zebrania, protokóły, indywidualne rozmowy „wyjaśniające” z 500 funkcjonariuszami bezpieki. Zważywszy nawet na charakter tego systemu i szczególne miejsce tego resortu w systemie, reakcja była nieproporcjonalna do sprawy. Widocznie ktoś lub kilka osób wysoko usytuowanych w hierarchii MSW przeraziło się. Wyobrażali sobie, że wie Pan więcej niż rzeczywiście Pan wiedział. Jeśli rozumuję prawidłowo, powstaje pytanie, kim byli ci ludzie?
– A zna Pan łacińską maksymę „nomina sunt odiosa”?
Znam, ale minęło już ponad 30 lat od tamtej sprawy.
– Lecz ludzie i powiązania pozostali, a instytucja „nieznanych sprawców” funkcjonuje nadal sprawnie. Wrogów mam i tak bez liku i to aktywnych.
Wrócił Pan do publicystyki?
– Próbowałem. Napisałem artykuł „Po przerwie” w „Prawie i Życiu” pod pseudonimem. Rzecz dotyczyła afery, ale wnioski wyciągałem polityczne.
Jak dzisiaj, po 11 latach tzw. transformacji ustrojowej, patrzy Pan na PRL? Chociaż ma Pan lewicowe poglądy, to pupilkiem „władzy ludowej” Pan nie był.
– Mimo moich dramatycznych doświadczeń, nie oślepłem z nienawiści. Widzę i to co było straszne, zbrodnicze, i to, co było – moim zdaniem – dobre, słuszne i sprawiedliwe. O złym mówią i piszą prawie wszyscy, o dobrym – nieliczni. A jednak coraz więcej Polaków, których skrajny, wręcz XIX-wieczny liberalizm gospodarczy pozbawił podstawowego prawa ludzkiego – prawa do pracy… do życia, wspomina z tęsknotą PRL, zapominając wszystko, co było złe.
Dziś rosną fortuny nielicznych, i przerażająco szerzy się nędza. Szaleje korupcja. Rozprzestrzenia się przestępczość zorganizowana. Przed ponad 30 laty mówiłem, że czarno widzę przyszłość Polski. W grudniu 1970 r. moje przewidywania niestety sprawdziły się.
Dzisiaj znowu mówię: czarno widzę przyszłość Polski. Nie tęsknię do czasów PRL, co w moim przypadku jest oczywiste. Z przerażeniem jednak patrzę na wyprzedaż majątku narodowego – dorobku dwóch pokoleń Polaków, z przerażeniem obserwuję wytracanie naszej dopiero co odzyskanej suwerenności. Oby odezwał się instynkt samozachowawczy narodu. Czas ku temu najwyższy!

Rozmawiał: Zbigniew Lipiński
Informujemy, że Jerzy Brochocki, autor książki „Rewolta marcowa”, to Ryszard Gontarz. Ukazały się dwa jej wydania, autor za życia nie chciał ujawniać swojego autorstwa tego opracowania.

http://mysl-polska.pl

401autobahn
Posty: 65
Rejestracja: 05 sty 2017, 5:25

Re: Poznaj Żyda

Postautor: 401autobahn » 30 sie 2017, 1:05

Prof. Jerzy Robert Nowak

Relacje polsko-żydowskie bez cenzury

https://www.youtube.com/watch?v=7hhWrAsyGLI

edward
Administrator
Posty: 836
Rejestracja: 02 sty 2017, 17:48

Re: Poznaj Żyda

Postautor: edward » 14 paź 2017, 10:44

Dzień syjonistycznego kolaboranta.
Ustanowienie Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów
Chciałbym, abyśmy co roku, 17 marca, obchodzili narodowy dzień pamięci Polaków ratujących Żydów - powiedział Andrzej Duda podczas uroczystości z okazji 75. rocznicy powstania RPŻ "Żegota"
Prezydent RP Andrzej Duda, tak jak zapowiedział podczas uroczystości z okazji 75. rocznicy powstania Rady Pomocy Żydom „Żegota”, skierował do Sejmu RP projekt ustawy o ustanowieniu dnia 17 marca Narodowym Dniem Pamięci Polaków ratujących Żydów podczas II wojny światowej. PROJEKT USTAWY W PDF ZNAJDUJE SIĘ NA DOLE STRONY.
Ustanowienie Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów podczas II wojny światowej jest wyrazem hołdu dla wszystkich, także nieznanych z imienia i nazwiska, obywateli Rzeczypospolitej, którzy przeciwstawili się terrorowi niemieckich nazistów, z narażeniem życia własnego i swoich bliskich udzielając pomocy prześladowanym bliźnim.
Zobacz także:
Prezydent: 17 marca narodowym dniem pamięci Polaków ratujących Żydów PL/ENG
Rzeczpospolita przez tysiąc lat była dla Żydów bezpiecznym, gościnnym domem – ziemią Polin. Nasze narody żyły w jednym kraju. Byliśmy współobywatelami, sąsiadami, choć wyznawaliśmy różne religie i mówiliśmy innymi językami. Dziś jesteśmy spadkobiercami naszej wspólnej polsko-żydowskiej historii i dziedzicami Rzeczypospolitej Przyjaciół. Łączy nas przywiązanie do wspólnych wartości i bliskie, serdeczne więzi oraz wola pielęgnowania pamięci o dramatycznym losie, którego razem doświadczyliśmy.

W 1939 roku Rzeczpospolita utraciła niepodległość za sprawą agresji nazistowskich Niemiec i Rosji sowieckiej. W zniewolonym kraju Niemcy stworzyli fabryki śmierci i rozpoczęli Holokaust. Na okupowanych ziemiach polskich za wszelką pomoc udzielaną Żydom groziła kara śmierci. Jednak nawet wówczas, w skrajnie ciężkich warunkach, obywatele Rzeczypospolitej trwali w oporze przeciw okupantom. Tysiące Polaków, kierując się chrześcijańską miłością bliźniego i solidarnością międzyludzką, z narażeniem życia własnego i swoich bliskich, podejmowało ogromne ryzyko, ratując Żydów od śmierci z rąk Niemców.

Utworzona 75 lat temu Rada Pomocy Żydom przy Delegaturze Rządu na Kraj, kryptonim „Żegota”, niosła pomoc uwięzionym w gettach oraz ukrywającym się poza nimi. Jej działacze, należący do różnych środowisk politycznych, tacy jak Zofia Kossak i Irena Sendlerowa, we współpracy ze świeckimi i zakonnymi zakładami opiekuńczymi, ocalili kilka tysięcy żydowskich dzieci.
Polacy ratujący Żydów są dumą Rzeczypospolitej, należą do najwybitniejszych bohaterów czasu wojny, na równi z żołnierzami Armii Krajowej i wszystkimi członkami konspiracji. Za swoją heroiczną postawę i wzajemną solidarność zarówno ukrywający, jak i ukrywani płacili często najwyższą cenę. Niezliczeni Polacy, którzy udzielili schronienia żydowskim przyjaciołom, sąsiadom lub nieznanym uciekinierom, zostali straceni. Przykład tego najwyższego poświęcenia i symbol martyrologii Polaków ratujących Żydów stanowi rodzina Ulmów, nazywana Samarytanami z Markowej, bestialsko zgładzona razem z ukrywanymi przez siebie Żydami. Niemiecka żandarmeria zamordowała Józefa Ulmę, jego ciężarną żonę Wiktorię i sześcioro ich małoletnich dzieci oraz ośmioro ukrywanych przez nich Żydów: Gołdę Grünfeld, Leę Didner z córeczką oraz Saula Goldmana i jego czterech synów.

Zobacz także:
Wystąpienie na uroczystości otwarcia Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej
W Markowej, z inicjatywy władz lokalnych i społeczności Podkarpacia, powstało Muzeum Polaków Ratujących Żydów imienia Rodziny Ulmów. Jego otwarcie, w którym uczestniczył 17 marca 2016 roku prezydent Andrzej Duda, było przełomem w dziele przywracania pamięci o naszych bohaterskich rodakach, którzy nieśli pomoc żydowskim współobywatelom. Dzięki Muzeum w Markowej świat odkrywa dziś na nowo ten zapomniany do niedawna rozdział wspólnych dziejów Polaków i Żydów. Właśnie do daty otwarcia tej placówki nawiązuje ustanowienie 17 marca Narodowym Dniem Pamięci Polaków ratujących Żydów.

Zagłada zgotowana Żydom przez nazistowskie Niemcy i heroizm naszych rodaków ratujących żydowskich współobywateli stanowią bardzo ważny element historii narodu polskiego. Te tragiczne, wspólne doświadczenia łączą Polaków i Żydów. Dlatego dla naszej wspólnej polsko-żydowskiej przyszłości, opartej na braterstwie i solidarności, zasadniczą wagę ma prawda i pamięć o nich. Na dzisiejszym pokoleniu spoczywa niezwykle odpowiedzialne zadanie upowszechniania rzetelnej wiedzy o tamtych wydarzeniach i ukazywania światu zapomnianych bohaterów II wojny światowej.
Zdaniem Prezydenta RP, należne uhonorowanie heroicznych czynów rodaków, którzy aktywnie przeciwstawili się zbrodniczym planom III Rzeszy Niemieckiej, jest zaszczytną powinnością współczesnych Polaków. Wyrazem tego hołdu powinno być ustanowienie przez parlament Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów podczas II wojny światowej.

401autobahn
Posty: 65
Rejestracja: 05 sty 2017, 5:25

Re: Poznaj Żyda

Postautor: 401autobahn » 15 paź 2017, 5:58

Panie Duda.... dwoja z historii !


Polacy mieli okazje przekonac sie wielokrotnie, ze wlazi pan Zydom w dupe, ale pana belkot propagandowy pelen klamstw o Zydach wygloszony 11 pazdziernika 2017r podczas 75-rocznicy powstania zydowskiej organizacji w Polsce jest szczytem panskiej bezczelnosci i squrwysynstwa, bo oglupia pan swoimi klamstwami Polakow w Polsce i na swiecie - patrz artykul na stronie:
http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-10-12/narodowy-dzien-pamieci-polakow-ratujacych-zydow-podczas-ii-ws-projekt-ustawy-wplynal-do-sejmu/

ZYDZI BYLI ZARAZA WEWNATRZ POLSKI.... i pisal o tym ksiadz dr S.Staszic w XIX wieku.

Z kolei historyk i filozof prof.F.Koneczny napisal charakterystyke zydowskiej zarazy i stwierdzil, ze stanowi ona zagrozenie dla cywilizacji lacinskiej, czyli dla chrzescijanskiej Polski i Polakow, i prof.F.Koneczny nie byl odosobniony w swojej opinii opartej na faktach historycznych, gdyz przed zydowska zaraza przestrzegali rowniez tacy historycy oraz ksieza, jak: prof.W.Konopczynski, prof.T.Jeske-Choinski, dr A.L.Szczesniak, ksiadz prof.I.B.Pranajtis (byly rabin, ktory przeszedl na katolicyzm i przetlumaczyl TALMUD na inne jezyki i tym samym ujawnil tajne nauczanie Zydow pelne pogardy i dyskryminacji wobec innych narodow, chrzescijanstwa i chrzescijan), ksiadz prof.J.Kruszynski, ksiadz dr S.Trzeciak, ksiadz prof.M.Poradowski etc.
Nawet papieze i polscy biskupi obradujacy na synodach krytykowali wredne i perfidne dzialania mniejszosci zydowskiej zamieszkalej na obszarze Rzeczpospolitej w ciagu kilkunastu wiekow, nie wspominajac o historykach swiata zachodniego oraz slawnych i znanych ludziach na swiecie w ciagu ostatnich ponad 2 tysiecy lat, ktorzy ostrzegali panstwa i narody przed ZYDOWSKA ZARAZA.


NIE FALSZUJ PAN POLSKIEJ HISTORII PANIE DUDA, JAK ROBILI TO PANA POPRZEDNICY !

Mniejszosc zydowska zamieszkala w Rzeczpospolitej nigdy nie byla przyjacielem Polski i Polakow, poza drobnymi wyjatkami i dzialala wspolnie z wrogami Rzeczpospolitej przeciw Rzeczpospolitej i Polakom:
1. Tak bylo w przypadku masowej kolaboracji zydostwa ze Szwedami w czasie potopu szwedzkiego.
2. Tak bylo w przypadku OKRESU PRZEDROZBIOROWEGO, W OKRESIE ROZBIOROW POLSKI ORAZ W OKRESIE ZABOROW I POLSKICH POWSTAN NARODOWYCH.
3. Tak bylo rowniez w okresie I-szej i II-giej wojny swiatowej oraz w okresie miedzywojennym.

ZYDOSTWO NIE CHCIALO DOPUSCIC DO POWSTANIA NIEPODLEGLEGO PANSTWA POLSKIEGO w 1919 roku !

PO NAPASCI NIEMIEC I ZSRR NA POLSKE WE WRZESNIU 1939 ROKU , MNIEJSZOSC ZYDOWSKA ZAMIESZKALA NA OBSZARZE II RP MASOWO KOLABOROWALA Z OKUPANTEM NIEMIECKIM I SOWIECKIM PRZECIW POLSCE I POLAKOM !


KATYN I INNE MIEJSCA ZBRODNI TO ROBOTA ROSYJSKICH ZYDOW !

Niemiecki historyk zydowskiego pochodzenia D.Bronder udokumentowal zydowskie pochodzenie aparatu wladzy III Rzeszy niemieckiej na czele z A.Hitlerem, Himmlerem, Heydrichem, Hessem, Eichmannem, Frankiem, Bach-Zelewskim, Goeringiem, Canarisem etc !
Z kolei amerykanski historyk zydowskiego pochodzenia dr B.Rigg udokumentowal udzial 150 tysiecy Zydow w armii Hitlera !


Amerykanski historyk zydowskiego pochodzenia prof.E.Black udokumentowal istnienie TAJNEGO UKLADU Z 1933 ROKU POMIEDZY NAZISTAMI I SYJONISTAMI, ktory dotyczyl szkolenia ZYDOWSKICH TERRORYSTOW w Niemczech w okresie rzadow A.Hitlera oraz przerzutu zydowskich terrorystow i niemieckich Zydow do Palestyny w celu zbudowania tam panstwa zydowskiego.
Z kolei ZYDOWSCY BANKIERZY z USA i Europy zachodniej wspomagali finansowo A.Hitlera i rozbudowe militarna III Rzeszy niemieckiej.
CI SAMI ZYDOWSCY BANKIERZY FINANSOWALI PONAD 20 LAT WCZESNIEJ SZKOLENIE ZYDOWSKICH TERRORYSTOW W USA I SZWAJCARII ORAZ ZYDO-BOLSZEWICKA REWOLUCJE 1917 ROKU W ROSJI !
Nastepnie ta zydo-bolszewicka dzicz napadla na Polske pod koniec 1919r , a w sierpniu 1920r zydo-bolszewicka dzicz znalazla sie pod Warszawa i zagrazala istnieniu panstwa polskiego !
Oczywiscie mniejszosc zydowska zamieszkala w Polsce masowo popierala zydo-bolszewikow i stanowila PIATA KOLUMNE W POLSCE przez nastepne dziesieciolecia.

W styczniu 1944r zydo-bolszewicy powrocili do Polski i rozpoczeli masowe aresztowania zolnierzy polskiego podziemia zbrojnego, ktorzy byli skazywani na rozstrzelanie, wywozke w glab ZSRR lub silowe wcielanie do armii sowieckiej.
I tak jak poprzednio w historii Polski, Zydzi masowo kolaborowali z sowieckim okupantem Polski oraz tworzyli nowy aparat wladzy komunistycznej i rzady terroru w Polsce przemianowanej na PRL.


POWYZSZE FAKTY HISTORYCZNE PODANE W WIELKIM SKROCIE DEMASKUJA KLAMSTWA I PROPAGANDE A.DUDY, KTORY W PERFIDNY SPOSOB OGLUPIA POLAKOW I MYSLI, ZE POLACY TO DURNIE I DADZA SIE OSZUKAC.
Tymczasem to widac jak na dloni, ze A.Duda realizuje zydowskie interesy w Polsce i przygotowuje Polakow, zeby im oznajmic, ze Polska to JUDENLAND.

Jako Polak jestem przeciwny zazydzaniu Polski przez A.Dude i jestem przeciwny wprowadzaniu zydowskich obyczajow poganskich do polskich urzedow panstwowych (palac prezydenta RP, sejm i senat) , poniewaz mniejszosc zydowska zamieszkala w Polsce jest obca cywilizacyjnie Polsce i Polakom, a jednoczesnie mniejszosc zydowska zamieszkala w Polsce przez kilkanascie wiekow dala sie poznac jako wrogowie Polski i Polakow, zdrajcy, obcy agenci, falszerze, oszusci, lichwiarze etc , a przede wszystkim zbrodniarze i mordercy Polakow.
Przyrownywanie tej azjatyckiej dziczy i koczownikow plemiennych do narodu cywilizowanego jakim sa Polacy jest jak mieszanie gowna z woda i takie eksperymenty moze sobie przeprowadzac A.Duda w swoim domu prywatnym w Krakowie razem ze swoim tesciem Kornhauser, ktory opluwal Polakow, a nie w calej Polsce.

DUDA DO IZRAELA !

401

edward
Administrator
Posty: 836
Rejestracja: 02 sty 2017, 17:48

Re: Poznaj Żyda

Postautor: edward » 18 paź 2017, 4:46

Parchaty sukinsyn kupuje kundli i mieszańców za srebrniki.
Soros przekazał patologicznym Fundacjom Społeczeństwa Otwartego ( multikulti burdele ) prawie 18 miliardów dolarów
Finansista i miliarder George Soros przekazał w ostatnich latach niemal 18 miliardów dolarów stworzonym przez siebie Fundacjom Społeczeństwa Otwartego (Open Society Foundations). Środki te pochodziły z jego prywatnego majątku spekulacyjnego zdobytego poprzez lichwę i sprkulacje.
Osobista fortuna 87-letniego Sorosa została oszacowana przez pismo "Forbes" na ok. 23 mld dolarów USA.
Dzięki ostatnim subwencjom George'a Sorosa Fundacje Społeczeństwa Otwartego stały się jedną z najbogatszych organizacji charytatywnych w Stanach Zjednoczonych i na świecie. Wyprzedza je jedynie fundacja Billa i Melindy Gatesów (dane za rok 2014 z National Philanthropic Trust).
Budżet Open Society Foundations wynosi w 2017 r. 941 mln dolarów.
Przedstawiciele fundacji powiedzieli dziennikowi "Wall Street Journal", że ostatnie posunięcie miliardera - polegające na przesunięciu aktywów z firmy inwestycyjnej Sorosa na rzecz finansowanych przez niego instytucji charytatywnych - "zmienia całkowicie system funkcjonowania całości".
Zgodnie z informacjami uzyskanymi przez "Wall Street Journal" Soros Fund Management będzie teraz się dzielił wpływami z fundacjami Open Society. Miliarderowi, który powołał niedawno na stanowisko szefa Fundacji Społeczeństwa Otwartego Żyda Patricka Gasparda, związanego wcześniej z Krajowym Komitetem Partii Demokratycznej w USA, zależy, by stworzone przez niego struktury "przeżyły go" i działały sprawnie również po jego śmierci.
Na obecnym etapie została powołana rada powiernicza, na której czele stanął sam George Soros. Dotychczasowy system zarządzania został zmieniony. Dyrektorka ds. inwestycji w Soros Fund Management, Dawn Fitzpatrick, ma być podporządkowana nie samemu Sorosowi, jak było wcześniej, ale radzie powierniczej. Fitzpatrick - jak pisze "Wall Street Journal", ma być "mniej traderem, a bardziej kimś, kto w celu unikania płacenia podatków alokuje kapitał w różne wewnętrzne i zewnętrzne aktywa".
Osoby znające sprawę powiedziały "Wall Street Journal", że pieniądze przekazane fundacji nie będą już używane przez miliardera do inwestycji i gry na giełdzie. - To jest nieprzerwany proces przekształcania funduszu inwestycyjnego (hedge fund) w kapitałowe wsparcie fundacji w perspektywie długoterminowej - wskazał w wypowiedzi dla "Wall Street Journal" przedstawiciel Fundacji Społeczeństwa Otwartego, Żyd Bill Ford.
Open Society Foundations zostały powołane dla promocji w skali globalnej zasad "otwartego społeczeństwa multikulti". Nazwa fundacji pochodzi od książki Żyda Karla R. Poppera "Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie". George Soros był jego uczniem. Fundacje Społeczeństwa Otwartego dysponują siecią ponad czterdziestu połączonych fundacji i biur na całym świecie, w siedmoiu regionach i dziesięciu globalnych strukturach tematycznych. Zajmują się m.in. finansowaniem pomocy dla koclorowych koczowników którymi Soros zalewa Europę, a także programami związanymi ze zwyrodnieniami tj. promocja pedalstwa i gender.
"Wall Street Journal" zauważa, że zaangażowanie Fundacji Społeczeństwa Otwartego we wspieranie migrantów z Bliskiego Wschodu i nawoływanie do przyjęcia ich przez kraje europejskie, nie wszędzie się podoba. Zaangażowanie Sorosa "rozzłościło narodowe rządy, takie, jak ten na Węgrzech" - pisze "Wall Street Journal". Politycy w Macedonii, Polsce i w innych krajach europejskich nie kryją swego krytycznego nastawienia do finansowania przez Żyda Sorosa działań wpływających na politykę wewnętrzną w ich krajach.
W USA Soros jest hojnym darczyńcą Clintonów i Partii Demokratycznej, a jego fundacje skupiły się wysiłkach dążących do zmiany polityki imigracyjnej USA, systemu patologii społecznej polegającego na równaniu do najniższego oraz finansowania programów wsparcia dla młodych Latynosów i Afroamerykanów dając im większe szanse niż Białym obywatelom. Wspierają one też działalność Lewactwa i pomarańczowych Rewolucji
George Soros urodził się na Węgrzech w rodzinie żydowskiego szmalcownika, zarabiał jako cinkciarz na dworcu w Budapeszcie , następnie wyemigrował po drugiej wojnie światowej do Wielkiej Brytanii, tam uczył się spekulacji giełdowych i został "traderem" na giełdzie papierów wartościowych. Następnie przeniósł się do USA, gdzie w roku 1969 założył firmę Soros Fund Management.

edward
Administrator
Posty: 836
Rejestracja: 02 sty 2017, 17:48

Re: Poznaj Żyda

Postautor: edward » 18 paź 2017, 13:06

Parchaty pachołek Sorosa, straszy Polskich Patriotów.
Pejsaty Prymas w "TP": suspenduję księdza, który pójdzie w manifestacji przeciw uchodźcom

Prymas mówi także, że Kościół jest ze wszystkimi, ( czytaj jak Burdel nadstawia dupy każdemu kto płaci ) niezależnie do "takiej czy innej partii". Wraca także do słów, które wypowiedział na Jasnej Górze dot. poszanowania konstytucji – wyjaśnia, że nie był to głos sprzeciwu wobec partii rządzącej. Mówi też, że do tego Kościoła, za który jest odpowiedzialny, żadna partia się nie miesza.
W odniesieniu do kwestii uchodźców koszerny abp Polak mówi, że obserwuje, iż jest coraz więcej modlitw w ich intencji. – Łatwo nam uwierzyć w narrację strachu. Ja staram się mówić wyraźnie, że chrześcijanin nie może się zamknąć przed uchodźcą – mówi, odpowiadając na pytanie, dlaczego tak jest.
W dalszej części wywiadu, gdy dziennikarz przytacza dane IBRIS, wedle których ponad 60 proc. ( Ci co chcą przyjmować to napływowi kundle i moieszańce) Polaków nie chce przyjąć uchodźców, prymas mówi, iż sytuacja nie jest beznadziejna. – O tym trzeba po prostu rozmawiać, trzeba przypominać, trzeba się modlić – dodaje. Według niego "nie chodzi o zwyczajne otwarcie granic bez żadnej kontroli, alekontrolowane zasiedlenie Polski emigracją która nie będzie dla nas żadnym zagrożeniem" – powiedział.
– Nie sądzę, by sytuacja była tak zabetonowana, że Kościół będzie mówił swoje, a dalej będzie beznadziejne – podkreślił Żyd abp Polak i dodał, jak zareagowałby na informację, że w proteście przeciw uchodźcom biorą udział duchowni. – ....jeśli ja usłyszę, że odbywa się jakaś manifestacja antyuchodźcza i że na to wybierają się moi księża, to mówię krótko: każdy, kto tam pójdzie, będzie suspendowany. Nie ma dla mnie innej drogi, dlatego że jestem odpowiedzialny za tych, którzy są w mojej diecezji. W takich sytuacjach, gdzie następuje wyraźne opowiadanie się po jakiejś stronie politycznego konfliktu, trzeba natychmiast reagować – wyjaśnił Syjonistyczny pachołek na smyczy Sorosa.
Na słowa duchownego zareagował rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik. – Prymas przypomina zasady wypływające z nauczania Jezusa Chrystusa oraz naukę społeczną Kościoła katolickiego. Na tę kwestię zwracał wielokrotnie uwagę papież Franciszek. Każdy chrześcijanin wezwany jest do udzielania pomocy – w miarę swoich możliwości – tym, którzy są w jakikolwiek sposób prześladowani i potrzebujący – powiedział rzecznik Episkopatu.
Żydowski duchownych o swoich słowach z homilii
Arcybiskup wyjaśnił też sens słów z homilii, którą wygłosił 26 sierpnia na Jasnej Górze, a w której była mowa o poszanowaniu ładu społecznego i konstytucyjnego. – Dokonując jednak tej przemiany, mamy zacząć od siebie, a nie od innych. Mamy przy tym szanować porządek i ład społeczny, a nie bezmyślnie go burzyć dla takich czy innych racji.



Mamy szanować ład konstytucyjny, który jest gwarantem naszego bycia razem i współistnienia, a nie nadwyrężać go czy wręcz omijać – mówił wówczas.
Zobacz parchaty skurwtstnu co się dzieje w krajach które przyjęły kolorowych koczowników , bo pójdziesz do piekła za pośrednictwo w mordowaniu Polaków, ty parchaya kurwo w czapce świętego mikołaja.
W wywiadzie do "TP" prymas mówi, że spotkał się później z uwagami ze strony części opinii publicznej, że jego głos mógł być odczytany jako głos przeciwko partii rządzącej. – Nic bardziej mylnego – stwierdził. – Moją intencją nie było uderzenie w partię polityczną, tylko przypomnienie obowiązujących i fundamentalnych zasad życia w społeczeństwie. Prymas nie wypowiada się po stronach politycznego sporu, tylko przypomina fundamenty, społeczną naukę żydowskiego Kościoła, upomina się o kształtowanie wspólnego dobra.
Na uwagę dziennikarza, że słowa na Jasnej Górze by nie padły, gdyby wszystko było w porządku, powiedział: "To prawda. Ale ja nie kalkulowałem".
–I chcę to podkreślić wyraźnie: kiedy mówiłem o poszanowaniu konstytucji, nie zwracałem się bezpośrednio do pana prezydenta. Nie mówiłem: "Panie prezydencie Duda, należy szanować prawo". Mówiłem do wszystkich, bez wyjątku, mataczył syjonistyczny okupant.
Zapytany, czy zdanie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego dziękującego o. Tadeuszowi Rydzykowi, że bez niego nie wygrałby wyborów, jest prawdziwe, abp Polak mówi: "Nie chcę się wypowiadać za o. Rydzyka. Natomiast gdyby ktoś powiedział, że partia rządząca zawdzięcza zwycięstwo Kościołowi, to trzeba jasno powiedzieć, że nie jest to prawda". Przyznał jednak, że są zakusy, by partia mieszała się do Kościoła. – Ale ja nie mam takiego doświadczenia, by przyszedł do mnie polityk PiS-u i mówił: "Proszę księdza, proszę iść z nami" - ja jestem ponad partiami..
Na uwagę, że polityk wcale nie musi przychodzić, bo wystarczy, jak powie w telewizji, że Kościół jest z nim, prymas mówi: "Kościół jest ze wszystkimi, ( czytaj, kto płaci, jak pospolitya kurwa ) niezależnie od takiej czy innej partii. Mogę odpowiedzieć, że do tego Kościoła, za który ja jestem odpowiedzialny, żadna partia się nie miesza. A jeżeli pojawiłyby się takie próby, to mam nadzieję, że dałby mi Pan Bóg takie rozeznanie, żeby się w odpowiednim momencie zorientować".

edward
Administrator
Posty: 836
Rejestracja: 02 sty 2017, 17:48

Re: Poznaj Żyda

Postautor: edward » 19 paź 2017, 14:17

Willa pierwszego złodzieja III RP Jana Kulczyka.
Luksusowa willa Jana Kulczyna, znajdująca się w St. Moritz w Alpach, jest na sprzedaż. Rezydencja wystawiona została za ceną 185 milionów dolarów (kwota szatańska -666 milionów złotych). Podziemne jezioro, złoto na ścianach, prywatny teatr - musicie zobaczyć te wnętrza! Willa urządzona jest z niebywałym przepychem - podłogi wyłożone są futrami, ściany pokryte 24-karatowym złotem lub futrem z norek, gabinet jest obity szkarłatnym aksamitem i połączony z sekretną biblioteką. Jest także podziemne jezioro i prywatny teatr.
Luksusową willę zaprojektowało Studio DAR Architects .Jan Kulczyk, super złodziej III RP który jako sponsor mafijnych struktur partyjnych zarabiał na okradaniu Polaków, właściciel firmy Kulczyk Holding i międzynarodowej, przestępczej, żydowskiej grupy inwestycyjnej Kulczyk Investments z siedzibą w Luksemburgu zmarł 29 lipca 2015 roku. Miał 65 lat. Najbogatszy złodziej "Biznesmen" zmarł w Wiedniu w wyniku pooperacyjnych komplikacji po drobnym zabiegu kardiologicznym. Dr Jan Kulczyk pochodził z Bydgoszczy. Urodził się w 1950 r. Przez wiele lat kojarzony był z Poznaniem. To tutaj ukończył wydział Handlu Zagranicznego na ówczesnej Akademii Ekonomicznej (obecnie Uniwersytet Ekonomiczny) oraz prawo na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza. Doktorat obronił po linii partyjnej w Instytucie Zachodnim Polskiej Akademii Nauk w 1975 r. Swoją "przygodę" z biznesem rozpoczął jako bolszewicki kolaborant w 1981 r. podczas Stanu Wojennego. Założył wtedy przy współpracy z WSI firmę Interkulpol. Później związał się z branżą motoryzacyjną. Utworzył sieć dystrybucji samochodów Volkswagena. Później utworzył spółkę akcyjna Kulczyk Holding, która obecnie jest w grupie Kulczyk Investment House. Był współzałożycielem Polskiej Rady Biznesu, prezesem Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej, honorowym prezesem Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej. Był sponsorew wielu mafijnych instytucji działających pod odłoną bolszewików z byłej PZPR,SB,WSI,PSL i SLD. Współpracował z Watykanem i był pupilkiem Jasnej Góry.


Wróć do „Polskie Forum Narodowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości